PODAJ DALEJ
Michał Probierz

Trwa przerwa reprezentacyjna, czyli jeden z najbardziej znienawidzonych okresów przez trenerów z Ekstraklasy. Wtedy liczba ich zwolnień dziwnym trafem wzrasta. Ostatnio jej ofiarą padł Czesław Michniewicz. Jednak dziś nie o tym… Zamiast rozprawiać o wracającej jak bumerang sprawie ,,trenerskiej karuzeli” zastanowimy się nad tym, dlaczego polskich szkoleniowców pracujących za granicą jest za mało, bo można ich wymienić zaledwie na palcach jednej dłoni. Mowa oczywiście o tych, którzy są kojarzeni przez krajowych kibiców i doceniani w innym państwie. Polscy trenerzy w większości wypadków nie mogą się wychylić poza własne podwórko. Jaka jest tego przyczyna? Może nie ma kto ich polecić, albo po prostu nie ma z kogo wybierać?

Jego nie bierz, bo to …

Michał Probierz w wywiadzie udzielonym przed kilkoma miesiącami dla Interia.pl stwierdził: ,,– Gdybyśmy ściągali piłkarzy za 200 mln euro i osiągali jakieś wyniki w Europie, to też by nas brali. Nie mamy dżentelmeńskich korzeni. Polak Polaka utopi. Takie są dowcipy, ale to prawda. Jeżeli trener, przykładowo z Serbii, odchodzi z danego klubu, to na swoje miejsce poleci pięciu innych rodaków. A my Polacy? Gdy ktoś zadzwoni do polskiego trenera, to ten mówi: Jego nie bierz, bo to ch**.” ,,Trenerka” to w dzisiejszych czasach po prostu biznes, w którym każdy dba o samego siebie. Jednak często zapomina się o tym, że pochwała krajowego szkoleniowca w rozmowie z cudzoziemcem działa z korzyścią dla wszystkich polskich trenerów, bo poprawia się ich renoma za granicą. Wszystkich – wliczając też tego trenera, który pochwalił.

Jeśli więcej trenerów – Polaków ma pracować w obcym państwie, to niewątpliwie przydałby się ktoś, kto wcześniej przetarłby im szlak. Po obecnej reputacji naszych piłkarzy możemy zobaczyć, co znaczy ,,wyrobienie sobie marki” np. w Niemczech. Oto kilka przykładów szkoleniowców, którzy krzewią obecnie polską myśl szkoleniową na świecie i torują drogę dla swoich rodaków:

Henryk Kasperczak

Gdy mowa o polskim szkoleniowcu, który wypłynął na szerokie trenerskie wody, zazwyczaj myślimy o Henryku Kasperczaku. Wielokrotnego reprezentanta Polski nie trzeba przedstawiać większości, a może nawet całej futbolowej Francji. Po zakończeniu piłkarskiej kariery prowadził wiele znanych francuskich klubów takich jak Metz czy Saint-Etienne. Następnie podjął się pracy na kontynencie Afrykańskim, odnosząc sukcesy z tamtejszymi reprezentacjami, m.in. zajął drugie miejsce w PNA z reprezentacją Tunezji, którą obecnie prowadzi po raz drugi w swojej karierze. Przez lata zapracował sobie na status jednego z najbardziej cenionych szkoleniowców na ,,Czarnym Lądzie”.

Na zakończonym parę miesięcy temu PNA 2017, prowadzona przez Kasperczaka Tunezja doszła do ćwierćfinału, ustępując trzeciemu w końcowym rozrachunku Burkina Faso. Jednak piłkarze Polaka nie odjeżdżali z Gabonu z pełni opuszczonymi głowami, ponieważ wyjście z najtrudniejszej grupy B, do której trafili razem z Zimbabwe, Senegalem i Algierią, można uznać za sukces.

Bogusław Baniak

Kolejnym przykładem trenera – Polaka pracującego poza granicami kraju jest Bogusław Baniak – były szkoleniowiec Lecha Poznań czy Pogoni Szczecin, który obecnie trenuje jedną z reprezentacji Burkina Faso. Niestety nie chodzi tutaj o wcześniej wspomnianą trzecią drużynę Afryki. W korespondencji dla Katowickiego Sportu zaraz po wyjeździe do Afryki (latem 2015r.) szczegółowo opowiadał o swoich zadaniach: ,,Zostałem zatrudniony przez federację Burkina Faso na stanowisku „supernadzorcy”, którego zadaniem jest wprowadzenie zasad zarządzania jak w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem drużyn narodowych U-17, U-20 i U-23. Od podstaw mam stworzyć reprezentację Burkina Faso U-15, jestem trenerem tego zespołu. Do moich zadań i obowiązków należy obserwacja piłkarzy grających na miejscu, ale również poza granicami tego kraju, a następnie kierowanie ich do akademii piłkarskich za granicą”. Obecnie polski trener prowadzi kadrę U17 Burkina Faso i jest dyrektorem sportowym tamtejszej federacji.

Marek Zub

Były trener m.in. Widzewa Łódź i Polonii Warszawa trenuje obecnie na Łotwie. Zanim jednak tam trafił, zdążył zwiedzić kawałek świata. Po tym jak zrezygnował z funkcji asystenta reprezentacji Polski podjął się pracy w Żalgirisie Wilno. Był to najlepszy okres w  jego zawodowej karierze, o którym wspomina na swoim blogu http://marekzub.pl/: ,,Żalgiris Wilno to okres VIII 2012 – XII 2014, w którym ze swoim zespołem wygrałem wszystko, co było do wygrania w rozgrywkach piłkarskich na Litwie: dwa razy tytuł mistrzowski, dwa razy puchar krajowy i trzy razy superpuchar. Okres ten to również udane występy w eliminacjach do Ligi Europy (faza play-off). Osiągnięcia, jakie udało się zanotować stanowiły ponadplanowe wypełnienie zakładanych celów, stąd moja decyzja o opuszczeniu Wilna i konieczności poszukiwań kolejnych celów sportowych i trenerskich wyzwań.” Wspomnianym ,,kolejnym wyzwaniem” okazała się praca w chińskim Shenyang Urban FC grającym w II lidze (trzeci poziom rozgrywkowy). Następnie przeniósł się na Łotwę. Nieco ponad miesiąc temu został zatrudniony na stanowisku trenera obecnego mistrza – Spartaksa Jurmała. Drużyna pod jego wodzą w dwóch pierwszych meczach nowego sezonu (na Łotwie liga gra systemem wiosna-jesień) zanotowała porażkę, oraz zwycięstwo i zajmuje obecnie czwarte miejsce w składającej się z ośmiu zespołów lidze.

Artur Płatek

Tej osoby w Białymstoku nie trzeba przedstawiać. Trener Płatek wprowadził Jagiellonię do Ekstraklasy. Pracował także w innych polskich klubach: Cracovii, Pogoni Szczecin, Warcie Poznań. Następnie wrócił do Niemiec (grał tam jako zawodnik), gdzie pozostaje do dzisiaj. Aktualnie zajmuje stanowisko skauta Borussii Dortmund, które umożliwia mu wyławianie piłkarskich ,,perełek” na całym ziemskim globie. Mimo że nie prowadzi żadnej drużyny, jak pozostali z wymienionych, nie umniejsza to faktu, że także dba o jeszcze lepsze postrzeganie polskich szkoleniowców przez zagranicznych przedstawicieli futbolowego świata.

Polscy trenerzy…

Powyżej zostali przedstawieni aktywni zawodowo trenerzy, którzy w dalszym ciągu pracują na dobrą opinię polskich szkoleniowców za granicą. Jednak nie możemy zapominać o tym, że nasz kraj w swojej historii miał i ma nadal wielu wybitnych piłkarzy i trenerów, którzy już zawiesili buty na kołku lub odłożyli mazak do szuflady. Mimo że kariera się kończy, to kontakty pozostają. Włodzimierz Lubański, Andrzej Szarmach, Zbigniew Boniek czy Andrzej Strejlau, Antoni Piechniczek, Jacek Gmoch mogliby szepnąć kilka ciepłych słów zagranicznym znajomym na temat trenera ze swojego kraju. Ma więc kto polecać, tylko czy jest kogo…?

 

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here