PODAJ DALEJ
Bartosz Kapustka w Leicester
fot. instagram.com/lcfc

Myślę, że każdy z fanów naszej rodzimej ligi jest w stanie przytoczyć przykład, kiedy to młody, utalentowany i perspektywiczny zawodnik, marnuje swój potencjał, z powodu zbyt szybkiego i nie przemyślanego transferu…

Wizja dużych pieniędzy, wielkiej piłkarskiej kariery i brak chłodnej głowy zniszczyły setki, jeśli nie tysiące dobrze zapowiadających się graczy. Wszyscy pamiętamy takich zawodników jak Dawid Janczyk, Radosław Matusiak czy Dominik Furman, którzy po wyjeździe za granicę nie poradzili sobie w silniejszych i bardziej wymagających ligach, wpadli w piłkarskie niebyt i z podkulonym ogonem wrócili do polskiej ekstraklasy, bądź na dobre opuścili piłkarski świat. Dziś zajmę się szczególnym przypadkiem piłkarza, któremu gra w polskiej lidze nie przeszkodziła w promocji swojego nazwiska w europejskim futbolu, a po mistrzostwach Europy rozgrywanych we Francji niemal chórem ogłosiliśmy go nadzieją polskiej piłki nożnej. Nadmuchany został balon, który pękł w chwili przenosin z Cracovii do świeżo upieczonego mistrza Anglii – drużyny Leicester City. Mowa oczywiście o Bartoszu Kapustce.

Na krajowym podwórku

Bartek urodził się 23 grudnia 1996 roku w Tarnowie, by mając zaledwie 6 lat rozpocząć treningi w szkółce młodzieżowej lokalnego klubu – Tarnovii. Wpływ na tę sytuację mógł mieć jego ojciec Kazimierz, który także był zawodnikiem drużyny z małopolski podczas swojej przygody z piłką. W latach 2010-2013 Kapustka występował w zespołach juniorskich kolejno trzech ekip: Hutnika Kraków, Tarnovii Tarnów oraz Cracovii – i to właśnie w barwach tych ostatnich 29 marca 2014 roku, mając niespełna 18 lat, zadebiutował w dorosłej ekstraklasie, wchodząc z ławki rezerwowych w spotkaniu z łódzkim Widzewem. Bardzo dobry balans między grą defensywną i ofensywną, dobry przegląd pola, świetna jak na polskie standardy technika, uniwersalność i szybkość to atuty, które pomogły młodemu pomocnikowi przebić się do podstawowej jedenastki Pasów i zostać jednym z ogniw stanowiących o sile drużyny z Krakowa.

W ostatnim sezonie swojej gry w Ekstraklasie 2015/2016 Bartek stał się jedną z gwiazd naszej ligi, zaczął regularnie występować w reprezentacji Polski prowadzonej przez Adama Nawałkę i przyciągnął zainteresowanie wielu europejskich drużyn. Licznik Kapustki, jeśli chodzi o występy dla Cracovii, stanął na 65 spotkaniach, 8 bramkach i 12 asystach.

Kadra Nawałki

Bartosz Kapustka w reprezentacji Polski zadebiutował 7 września 2015 roku w spotkaniu z Gibraltarem, wchodząc z ławki rezerwowych w 62. minucie, a chwilę później strzelając swoje premierowe trafienie z orłem na piersi. Selekcjoner Adam Nawałka chętnie dawał szansę lewemu pomocnikowi Cracovii, dzięki temu ten mógł zdobywać niezbędne doświadczenie w meczach o stawkę na arenie międzynarodowej.

Błyskotliwość, uniwersalność i odpowiedzialna taktycznie gra zaowocowały powołaniem Kapustki na mistrzostwa Europy 2016 we Francji. We francuskim turnieju Polska trafiła do grupy C, gdzie jej przeciwnikami byli Niemcy, Ukraina i Irlandia Północna. W spotkaniu z tymi ostatnimi Bartek wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności, wskakując do składu kosztem wracającego po kontuzji Kamila Grosickiego. Stwarzanie zagrożenia pod bramką rywala, dobra gra w środku, i pomoc kolegom w grze defensywnej pozwoliły ówczesnemu piłkarzowi Cracovii do zajęcia dumnego miejsca w jedenastce kolejki, a przez wiele osób został z miejsca ogłoszony rewelacją rozgrywek.

Biało-czerwoni ostatecznie pożegnali się z mistrzostwami w ćwierćfinale, przegrywając po rzutach karnych z Portugalią. Bartek poza meczem z Irlandią Północną zaliczył jeszcze 3 spotkania, znacznie rozsławiając swoje nazwisko i przyciągając do siebie jeszcze więcej silnych europejskich drużyn.

Leicester City – droga cierniami wykuta

Świetne występy w polskiej Ekstraklasie i na mistrzostwach Europy we Francji dały efekty w postaci zainteresowania Kapustką takich klubów jak Lazio Rzym, Borussia Dortmund czy nawet Juventus Turyn, więc reprezentant Polski bez wątpienia miał w czym wybierać. 3 sierpnia 2016 roku Bartek podpisał pięcioletni kontrakt z sensacyjnym mistrzem Anglii – drużyną Leicester City, prowadzoną przez Włocha Claudio Ranieriego.

Kapustka przechodząc na Wyspy stał się tym samym najdroższym transferem w historii polskiej ligi opuszczając Cracovię za kwotę 5,5 mln euro z możliwymi bonusami. Po kilku dniach pobytu w angielskiej ekipie reprezentant Polski zagrał wchodząc z ławki rezerwowych w towarzyskim meczu z Barceloną.

Osobiście byłem przeciwny temu transferowi, gdyż drużyna Leicester przeprowadzała bardzo mało zmian w trakcie spotkania, grając jedną żelazną jedenastką, więc logika nakazywała myśleć, że jeśli Kapustka nie przebije się do podstawowego składu drużyny lisów, to po prostu nie będzie grał i niestety, jak się okazało, było w tym bardzo dużo racji. Zaledwie 241 minut w 4 spotkaniach i jedna strzelona bramka w pierwszej drużynie Leicester to prawdziwa tragedia, mając na uwadze fakt, że do końca sezonu w Anglii pozostało już tylko kilka kolejek. Pomocną dłoń do zawodnika podczas zimowego okienka transferowego wyciągnęła Cracovia, lecz Bartek nie był zainteresowany powrotem do Polski, wybierając nieudaną walkę o pierwszym skład ekipy Ranierego.

12 marca 2017 roku drużynę z King of Power Stadium objął Craig Shakespeare, lecz nawet zmiana menedżera nie pomogła Kapustce w regularnej grze. Podczas zbliżającego się okna transferowego, zawodnik będzie musiał poważnie zastanowić się nad swoją przyszłością, ponieważ wydaję się, że tylko zmiana otoczenia może poprawić jego aktualną sytuację.

Stare śmieci to nowe życie?

Każdy piłkarz na świecie do tego by się rozwijać i podnosić swoje umiejętności bezdyskusyjnie potrzebuje regularnej gry, której na chwilę obecną brakuje Bartoszowi Kapustce. Reprezentant Polski potrzebuje zmiany otoczenia, jeśli nie przez transfer definitywny, to chociażby na zasadzie rocznego wypożyczenia do drużyny, gdzie będzie mógł liczyć na częste występy. Być może Cracovia ponownie spróbuje wyciągnąć pomocną dłoń do swojego byłego gracza. Jeśli Kapustka będzie brał pod uwagę kierunek polski, nie zapominajmy też o takich drużynach jak Legia, Lech czy chociażby Lechia Gdańsk, które z pewnością celują w europejskie puchary. Cokolwiek się wydarzy, wszyscy życzymy Bartoszowi wszystkiego najlepszego, wielu bramek i zdobytych pucharów.

Daniel Ścisłowski

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here