PODAJ DALEJ

Miasto Wrocław ogłosiło przetarg na zbycie akcji Śląska. Oferty można było składać do 9 czerwca do godziny 12.00. Z tego co obserwuje wynika, że… uwaga, uwaga… Śląsk Wrocław w końcu przejdzie w prywatne ręce. Istnieje też prawdopodobieństwo, że kończy się właśnie epoka marazmu, amatorki i robienia z klubu przytułku dla pseudopiłkarzy i instagramowych celebrytów. Nikt chyba nie ma wątpliwości z jakim utęsknieniem kibice Śląska czekali na tę chwilę. Z jeszcze większym zniecierpliwieniem czekała ta część wrocławian, której zdaniem Śląsk okrada ją z podatków. Mam dobre wieści. Wasze podatki już niedługo będą bezpieczne.

Wstępnie chętnych miało być dwóch. Ostatecznie okazuje się, że jest czterech. Zebrałem najważniejsze informacje na ich temat i postaram się je wam tutaj zreferować. Najpierw jednak szybkie wyjaśnienie co dalej po złożeniu ofert. W tej chwili kancelaria mecenasa Jacka Masioty weryfikuje poprawność złożonych ofert. Na podstawie tej weryfikacji zostanie sporządzony raport, który kancelaria przekaże do magistratu. Tam, 16 czerwca zapadnie decyzja z kim miasto podejmie rozmowy. Z moich informacji wynika, że tutaj jest dowolność. Mogą rozmawiać ze wszystkimi, a mogą tylko z jednym. Decyzja należy do magistratu. Wiceprezydent Maciej Bluj zapewnia, że na początku lipca zgłosi się do Rady Miejskiej z informacją kto został wybrany. Zadaniem Rady będzie przegłosowanie zgody na sprzedaż, co powinno być formalnością. Później już pozostanie już tylko papierkowa robota.

Jeśli dobrze pamiętam, Włodzimierz Patalas kiedy jeszcze zasiadał w radzie nadzorczej Śląska obiecał, że przy sprzedaży klubu miasto zachowa sobie tak zwaną „złotą akcję”. Ma ona zabezpieczyć klub przed takimi dziwnymi ruchami jak handel licencją, zmiana nazwy, barw i herbu klubu, czy przeniesienie go do innego miasta. To akurat bardzo dobry pomysł i myślę, że to powinno być jedyne zadanie dla miasta jeśli chodzi o posiadanie władzy w klubie. To tyle jeśli chodzi o wstęp. Przyjrzymy się teraz przyszłym potencjalnym nabywcom.

***

Grzegorz Ślak

Przez wielu specjalistów uznawany za jednego z najzdolniejszych managerów w Polsce. Zarządza kilkoma potężnymi firmami, a także całkiem sporym majątkiem. Pochodzi z Wrocławia. Od kilku lat mówi, że chce kupić Śląsk, uczynić go wielkim i wie jak to zrobić. Póki co zdradził, że ofertę złożył i zagwarantował dofinansowanie klubu w wysokości 15 milionów złotych rocznie przez trzy kolejne lata. Zaznaczył również, że jeśli zostanie właścicielem to złoży ofertę wykupu pozostałych akcji. Te obecnie znajdują się w rękach zabawnych panów z równie zabawnego wrocławskiego konsorcjum sportowego.

9 listopada 2015 roku w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego powiedział tak:

Kiedyś byłem wręcz kibolem tego klubu. Leży mi na sercu jego dobro.

Z moich informacji wynika jednak, że miasto niechętnie odda klub w ręce pana Ślaka. Dlaczego? Nie wiem. Trzeba zapytać we wrocławskim ratuszu.

Mariusz Klimek i konsorcjum z Górnego Śląska

Klimek rządził już kiedyś w Ruchu Chorzów. Jest właścicielem marki odzieżowej „Reporter”. Na konsorcjum składa się kilka firm związanych z rynkiem nieruchomości. Klimek kilka dni temu powiedział dziennikarzom gazety wyborczej, że wie jak zbudować modę na Śląsk we Wrocławiu. Twierdzi, że wie też jak zbudować podwaliny pod przyszły sukces kubu. Czy warto mu wierzyć? Może i tak.

Ja jednak jestem sceptyczny, bo jedno konsorcjum polskich biznesmenów już we Wrocławiu jest i wydaje mi się, że wszyscy mają już go dość. Podsumowując. Pan Klimek moim faworytem nie jest i wydaje mi się, że osoby decyzyjne z magistratu podzielają moje zdanie.

Skoro już o faworytach mowa. Andrzej Kuchar, Amerykanie, Niemcy i Michał Probierz, czyli być może układ doskonały.

Jeśli grupa Kuchara wygra przetarg i zostanie właścicielem Śląska, wtedy z kilku firm zostanie powołana spółka. Głównym udziałowcem będzie sam zainteresowany. Pozostałe części udziałów trafią do amerykańskiej firmy zajmującej się zarządzaniem halami sportowymi i stadionami. Swoje udziały otrzyma także firma z Niemiec, która zostanie głównym sponsorem klubu. Nazw tych firm niestety nie udało mi się zdobyć. Swoje udziały w klubie będzie miał też… Michał Probierz.

To właśnie w nim Kuchar upatruje managera Śląska. Managera w stylu angielskim, więc stanowisko dyrektora sportowego zostanie zlikwidowane, a Herr Matysek będzie musiał znaleźć sobie inne zajęcie. Może instalatorstwo elektryczne w spółce Wojciecha Błońskiego? Probierz natomiast sam sobie zbuduje drużynę i sam ją poustawia. Szczerze mówiąc taka wizja niezmiernie mnie cieszy, bo Probierz popeliny swoim nazwiskiem firmował nie będzie.

Według mnie to świetny układ. Stadion będzie miał profesjonalnego operatora, który być może tchnie w niego życie, a nie tylko zimne kiełbasy i piwo o smaku uryny. Drużyna będzie w końcu mieć porządnego i realnego sponsora. Dla porównania w tej chwili mamy we Wrocławiu walących drzwiami i oknami sponsorów wirtualnych. Pan Błoński, obecny „doradca zarządu do spraw pozyskiwania sponsorów”, rzekomo rozmawia z nimi już od kilkunastu miesięcy. Oczywiście inteligentnie wyjaśnia, że to „nie jest takie proste”. Wykorzystuje przy tym zapewne swoje ogromne doświadczenie w sprzedaży i montażu urządzeń elektrycznych i dlatego skutek tych rozmów jest taki, że klub finansowo ledwie dyszy.

W przypadku Kuchara wymienia się już nawet piłkarzy, którzy razem z nim mają pojawić się we Wrocławiu. Mowa o Rafale Janickim, Pawle Dawidowiczu, Przemysławie Frankowskim, a nawet Konstantinie Vassiljevie, który ma się tu pojawić ze względu na trenera Probierza. Te rewelacje polecam jednak traktować z przymrużeniem oka.

Podsumowując. Plan Kuchara wygląda według mnie najbardziej atrakcyjnie. Kibice Lechii pewnie się ze mną nie zgodzą, bo z tego co wiem niezbyt za panem Kucharem przepadają. Myślę jednak, że Lechią zarządzał w nieco innych realiach, to po pierwsze. Po drugie wtedy jego najbliższym współpracownikiem był niejaki Paweł „bezwzględny oszczędzacz” Żelem, który litości w swoich oszczędnościach nie ma nawet dla dzieci.

Mam więc nadzieję, że ta opcja wypali, bo wygląda to naprawdę obiecująco.

Na koniec zostawiłem sobie największego ananasa w tym towarzystwie. Pan Dean Johnson.

Jeszcze w piątek dochodziły mnie słuchy, że to murowany faworyt magistratu. Mówiono, że ma świetny pomysł na klub, na stadion, a nawet na tzw. „Dziurę Solorza” czy jak to doskonale nazwał Michał Guz z Przeglądu Sportowego, „Staw Zygmuntowski”. Chodzi oczywiście o dziurę obok wrocławskiego stadionu, którą wykopał Zygmunt Solorz pod swoją galerię handlową, która miała finansować Śląsk. Ot, takie perpetum mobile miało być, a wyszła najdroższa dziura świata, bo miasto Wrocław za jej wykopanie zapłaciła panu o stu nazwiskach… 18 milionów złotych.

Wracając do Johnshona. Skoro miał być faworytem to uznałem, że warto mu się przyjrzeć. Zresztą nie tylko ja, ale także wielu kibiców Śląska. Tak oto mój kolega Wojtek Ulman znalazł taką laurkę dla pana Johnsona. Otóż portal insidesoccer.com donosi tutaj, że pan Johnson w latach 2007–2009 był właścicielem amerykańskiego klubu Minnesota Thunder. Odszedł z klubu zostawiając MILION DOLARÓW długu wobec pracowników, narodowego centrum sportu i United Soccer League. Chwilę później Minnestota Thunder przestał istnieć.

Skoro w USA był spalony to wybrał się do Belgii i tam zakupił klub RFC Liege. RFC pałętało się gdzieś po trzeciej lidze będąc na skraju bankructwa. Pan Johnson snuł jednak mocarstwowe plany. Obiecywał budowę stadionu i akademii. Uregulowanie wszystkich długów. Awanse do wyższych klas rozgrywkowych. Brzmi dobrze, prawda? Gdyby udało się to zrealizować, to RFC byłoby teraz pewnie gdzieś między Anderlechtem a Club Brugge, ale po kilku miesiącach pan Johnson… zniknął.

W 2015 roku próbował „zaatakować” w Hiszpanii. Chciał Valencię, ale uprzedził go inwestor z Singapuru. Przykleił się więc do Elche i w zasadzie już wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale pan Johnson… nie pojawił się na spotkaniu, które w zasadzie miało przyklepać kupno. Wesoły z niego człowiek, prawda? To taki trochę amerykański Ireneusz Król, który kilka lat temu wysłał przelew dla piłkarzy ale przez to że kasa idzie z Wiednia to jeszcze nie dotarła. 🙂

***

Jak widzicie, opcji Śląsk ma kilka i teraz wszystko w rękach magistratu. Pozostaje więc mieć nadzieję, że tym razem zachowają się odpowiedzialnie. Chciałbym też żeby włodarze miejscy wybrali ofertę lepszą dla klubu, a nie dla siebie. Panowie decyzyjni nie róbcie proszę jaj z jakimiś podejrzanymi amerykanami. Spadku z Ekstraklasy do czwartej ligi dzięki waszemu idiotycznemu wyborowi inwestora kibice wam już nie wybaczą. Według mnie sprawa powinna się rozstrzygnąć między panem Ślakiem a panem Kucharem. Chętnie zapoznam się również z waszymi opiniami.

Piotr Potępa

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here