Narodowy model gry PZPN grafika
Narodowy model gry PZPN grafika

W środę PZPN, z wielką pompą i napięciem budowanym na poziomie amerykańskiego kina, podczas prezentacji ogłosił swój know-how dotyczący piłkarskiego szkolenia. Projekty na pierwszy rzut oka duże i z dumnymi nazwami – “Narodowy Model Gry” oraz “Pro Junior System”. Co jednak z tych projektów będą miały kluby Ekstraklasy oraz te z lig niższych? O tym niżej.

Na początku warto pochylić się nad samymi projektami. “Narodowy Model Gry” to, jak wspomniał Marcin Dorna, “DNA szkolenia młodzieży”. Jest tam zbiór konspektów treningowych rozbudowanych o materiały wideo, zbiór teoretycznych aspektów szkolenia oraz drogi do przekucia teorii w praktykę. Znajdują się tam również wytyczne co do unifikacji nazewnictwa, a nawet pozycji na boisku i przypisanych doń numerów. Wiele tego typu ksiąg powstało już dawno w zagranicznych federacjach, które szkolą młodzież, w sposób mniej lub bardziej świadomy, dłużej od nas. Są to między innymi Hiszpania, Belgia, Holandia, Niemcy. System Pro Junior cel ma w samej nazwie – promowanie juniorów. To system swego rodzaju bonifikat i nagród dla klubów od 2. ligi wzwyż za promowanie zawodników poniżej 21. roku życia. Kluby będą otrzymywały punkty za spędzony czas na boisku swoich młodych piłkarzy oraz dodatkowe punkty za udział ich w meczach reprezentacji.

Już na początku dzisiejszej konferencji Prezes Boniek podkreślił, iż PZPN tak naprawdę nie szkoli zawodników, a jedynie wspiera to szkolenie. PZPN natomiast bierze odpowiedzialność za trenerów, których kształci według europejskich standardów, a teraz również na podstawie swoich wytycznych i wzorców. Do tej pory licencje UEFA zdobyło w Polsce nieco ponad 6 tysięcy trenerów. To na nich, co logiczne, w pierwszych fazach wdrażania systemu w życie chce się skupić związek. Bez odpowiednio wykształconej kadry możemy zapomnieć o poprawie szkolenia młodzieży. Potrzebna jest szczegółowa wiedza oraz pasja i zaangażowanie trenerów, bo bez tego ta książka nadaje się tylko na półkę.

Nie zapominajmy jednak o najważniejszym czynniku w tej całej układance – o piłkarzach, a we wczesnym stadium kandydatach na piłkarzy. Czy związek liczy się z tym, że ci młodzi piłkarze pod bezpośrednim nadzorem trenerów z “drużyny PZPN” będą jedynie przez kilka tygodni w roku podczas zgrupowań reprezentacji? W tym kontekście warto chociażby zwrócić uwagę na wyjściowy skład reprezentacji U-17 w ostatnim meczu z Czarnogórą: Liverpool – Bayer, Górnik, Lechia, Lech – HSV, Bayer, Legia, Fulham, Villarreal – BVB. Tylko 4 piłkarzy z pierwszego składu, zdawałoby się na co dzień, powinno mieć do czynienia z rodzimym systemem szkolenia. Już na poziomie kadry U-17 (rocznik 1999) widać wyraźny dysonans związkowego konceptu, jeśli nawet teoretycznie założymy, że zawodnicy występujący w polskich klubach mają styczność z “polską myślą szkoleniową”.

Czy kluby Ekstraklasy mają jakikolwiek obowiązek stosowania się do Narodowego Modelu Gry? Oczywiście, że nie. W przypadku klubów, które od lat inwestują pieniądze w rozwój swoich akademii byłoby to co najmniej dziwne. Polski Związek Piłki Nożnej nie ma prawa narzucać swoich rozwiązań, mimo iż w większości efekt szkolenia jest wynikiem działalności klubów. Jeśli więc związkowi decydenci uważają, że jedną publikacją naprawią system szkolenia w Polsce, to są po prostu w dużym błędzie. Obecna ekipa rządząca zauważalne zmiany w piłce juniorskiej wprowadza już od 2013 roku, są one widoczne chociażby w systemie rozgrywek. Jednak to dopiero początek długiej drogi do zebrania plonów, tych pielęgnowanych, a nie tylko zrodzonych na drodze przypadku.

W jaki sposób skorzystają na tym kluby Ekstraklasy? Po pierwsze będzie to pole do popisu dla skautów klubowych i wyławiania perełek dla swoich klubów. W PZPN-owskich Ośrodkach Szkolenia Sportowego Młodzieży czy Akademiach Młodych Orłów trenują teoretycznie najzdolniejsi adepci z okolicy, więc to gotowy materiał do dalszej selekcji. Po drugie Narodowy Model Gry może stać się wykładnią dla klubów niezamożnych, które nie mają tak rozwiniętego szkolenia czy akademii piłkarskiej. Trenerzy już najmłodszych grup otrzymują propozycje treningów, rozwiązań szkoleniowych, które mogą według wizji własnej i klubu zmieniać. Ten aspekt z pewnością wykorzystają również kluby z niższych lig, które nie wypracowały jeszcze swoich metod kształcenia młodych piłkarzy.

Pro Junior System

Dopełnieniem pierwszego projektu ma być Pro Junior System. Program premii i nagród za promowanie młodzieży. PZPN przeznacza na ten cel 10 milionów złotych rocznie, a pula ta będzie rozdzielona pomiędzy kluby Ekstraklasy (trzy najlepsze zespoły 3,5 mln zł do podziału), I ligi (4,5 mln zł do podziału na 5 pierwszych drużyn) i II ligi (pięć drużyn podzieli się kwotą 2,5 mln zł). Związek chce w ten sposób zachęcić do częstszego wystawiania młodzieżowców i wychowanków w seniorskiej piłce. Co jednak w wypadku akademii piłkarskich bez zespołu seniorskiego? Prezes Boniek wspomniał o możliwości transferów. Uważam jednak, że wypożyczenia czy transfery definitywne zawodników, w szczególności tych najmłodszych, to kolejna furtka do działania menedżerów, znajomości, zawiłych umów, czyli tego wszystkiego co należałoby ograniczyć na początku drogi piłkarza. Na ocenę trzeba jednak poczekać do momentu wdrożenia systemu. Mam nadzieję, że PZPN będzie bacznie monitorował ten projekt i reagował na potrzeby ewentualnych zmian.

***

Oglądając prezentację obu tych projektów miałem mieszane uczucia. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, że PZPN działa trochę dorywczo w aspekcie szkolenia. Patrząc na przytoczony wyżej skład reprezentacji U-17 można wysnuć wnioski, że związek dąży do zmiany proporcji powołanych, na rzecz tych z polskiej ligi. Czy będzie to miało jednak przełożenie na poprawę piłki klubowej, a co za tym idzie wzrostu poziomu naszej Ekstraklasy? Czy to przyspieszy upragniony awans polskiego klubu do Ligi Mistrzów? Sądzę, że na granie wychowankami nie stać w tej chwili najbogatszych klubów ESA, które walczą o coś więcej niż tylko Mistrzostwo Polski. Obecny Mistrz Polski – Lech Poznań, mimo że wygrałby klasyfikację końcową Pro Junior System po sezonie 2015, nie osiągnął znaczących wyników w Europie. Młodzi piłkarze na pewno rozwinęli się indywidualnie, ale to nadal tylko jednostki, które pewnie zaraz wyfruną z naszej Ekstraklasy. Uważam, że coroczna gra w Lidze Europy dla polskich klubów to obowiązek. Liga Mistrzów to cel upragniony, awans do niej to kolejny krok do rozwoju naszej ligi, a co za tym idzie drużyn, piłkarzy, trenerów. Pamiętajmy, że kluby to sportowe spółki akcyjne, muszą zarabiać, a największe pieniądze są do podjęcia z rozgrywek europejskich.

Podsumowując, jestem zadowolony, że Polska doczekała się swojej “biblii” szkolenia piłkarskiego. Dużym plusem jest ujednolicenie i wprowadzenie tych samych standardów w całej Polsce. Mam szczerą nadzieję, że starania PZPN odegrają bardzo ważną rolę w ośrodkach mniejszych, gdzie kluby finansowane są z samorządów, a trenerzy to często nauczyciele wychowania fizycznego. Ogromną pracę muszą wykonać jeszcze wojewódzkie związki, ale w tym już głowa centralnego związku żeby działań uczyć, a następnie egzekwować. Nam pozostaje jedynie trzymać kciuki za te projekty i czekać na efekty.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here