Obserwuj nas

Kibice

Jak kibic z kibicem… | odc. 5 – gościem Tomek – beceen1

W tym tygodniu zawędrowaliśmy na Pomorze – do Gdańska. Nie uprzedzając faktów powiem tylko, że w nadmorskich klimatach pozostaniemy również w kolejnym odcinku. Dziś naszym gościem będzie Tomek, szerzej znany jak @beceen1 – kibic Lechii, prywatnie ojciec trzech córek, człowiek robiący gryfy do gitar. Porozmawiamy o tym dlaczego szklanka jest do połowy pełna, o deficycie sukcesów oraz o przewrotnym szczęściu. Zapraszam.

Jesteś kibicem, ale masz też życie prywatne. Jesteś ojcem trzech córek, a co robisz zawodowo?

Zawodowo robię gitary elektryczne a konkretnie gryfy, od prawie 20 lat w tej samej firmie w Gdańsku.

Sam posiadam 3 gitary, więc to temat dosyć bliski mojemu sercu, ale skupmy się na piłce. Od kiedy jest w Tobie miłość do Lechii?

Lechii kibicuje od dziecka, na mecze chodzę odkąd pamiętam. Pierwszy mecz to chyba Lechia – Olimpia 87/88, ale nie jako kibic na trybunach, a jako chłopiec do podawania piłek.

Spytam Cię o charakter Twojego kibicowania. Jak bardzo jest ono intensywne?

Nie jestem ani ultrasem, ani piknikiem, siedzę sobie między sektorem ultras a środkiem. Ale śledzę wszystko, co dzieje się w klubie i wokół niego, także nie wiem jak mnie sklasyfikować.

Piłka, Lechia, to Twoje jedyne pasje?

Nie. To także dobra mocna rockowa muzyka, film, a ostatnio wciągnęły mnie audiobooki.

Na rocka jesteś trochę skazany, wykonując swój zawód. Słuchasz wszystkiego co wpadnie, czy masz jakichś ulubionych wykonawców?

Numerem jeden zawsze była i jest Metallica, a teraz z nowych to Disturbed, Five Finger Death Punch, Pain of Salvation, Korn. A muzykę rock/metal, to już chyba w genach dostałem – tata słuchał Deep Purple.

Wróćmy do Lechii. W rozmowie z Tobą mam taki problem, że Lechia historycznie jest mi obca. Żeby nie wyszło, że jestem bufonem i ignorantem. Po prostu długo byliście poza sensowną piłką.

No niestety, zbyt dużo jeszcze nie osiągnęliśmy, ale mam nadzieję, że w końcu coś zaskoczy w klubie i pójdziemy w końcu do top 3-5 w Polsce. I może w końcu będą puchary. Lechia jest klubem po przejściach, kombinowali z fuzjami – a to z Olimpią Poznań, a to z Polonią Gdańsk, po czym spadli z Ekstraklasy. Następnie upadłość i rozpoczynanie wszystkiego od początku. Kibice odbudowali klub prowadząc go jako stowarzyszenie, od A klasy aż do Ekstraklasy.

Właśnie z fuzji z Olimpią Was tylko kojarzę z przeszłości…Uważam, że upadek i odbudowa powoduje, że jesteście bardziej odporni i nie przejmujecie się jednym przegranym meczem, jak to ma miejsce choćby w Legii czy Lechu?

Nie rozpamiętuję poszczególnych porażek przez długi czas. Fakt, że jestem ostro wkurwiony po przejściu obok meczu, ale jak (przegrają – red.) po walce – nie mam z tym problemu. Z jednego meczu wyszedłem po dwudziestu paru minutach. Było to na jesieni 2014 ze Śląskiem – 1-4 u siebie, ale po 22 min już 0-3. Jedyny raz, kiedy przez dłuższy czas miałem dość jakiejkolwiek piłki. Ale to był jedyny taki przypadek, później ciśnienie schodzi i na drugi dzień już staram się znaleźć jakieś pozytywy w porażkach.

Tomek, z czym Ci się kojarzy Lechia? Twoje pierwsze skojarzenie.

Mój klub, moje miasto. To pierwsze co mi przyszło do głowy, jak zadałeś to pytanie.

Każdy klub ma coś takiego, że jak zapytasz w kraju, to ma kilka skojarzeń. Legia – Żyleta, Deyna. Wisła – mistrzostwa, drużyna Kasperczaka, Widzew – Broendby, Boniek… Ja kiedy pomyślę o Lechii mam mało skojarzeń. Może mecz z Juve… Trochę brak tej wielkiej historii, prawda?

Lechia powinna się kojarzyć z kibicami, którzy odbudowali klub po bezsensownych fuzjach, którzy są zawsze z drużyna bez względu jak grają i w której lidze. Faktycznie jeden zdobyty puchar to niestety mało, ale będzie lepiej, po latach stagnacji mam nadzieję, że w końcu doskoczymy do krajowej czołówki.

Nie boisz się, że na długo, nie z własnej winy, zagościcie w świadomości aferą z tym nieszczęsnym punktem?

Ale powiedz mi kto tę aferę i po co rozpętał? Ja uważam, że klub faktycznie mógł nie zgłaszać odwołania do TA, później to już poszło wśród dziennikarzy, tych anty i tych pro PZPN. Tak rozkręciła się tzw. gównoburza, że Lechia zła itd. Wycofali skargę i wszystko wróciło do stanu sprzed wniesienia skargi, ale pojawiły się głosy, że Lechia decyduje, kto będzie w grupie mistrzowskiej. Nie, nie decydowała. Gdyby skarga została, decydowałby Trybunał Arbitrażowy, jak została wycofana wszystko wróciło do stanu sprzed ostatniej kolejki. Jak czytałem wywiady z piłkarzami Podbeskidzia, że zostali oszukani to mnie krew zalewała. Po pierwsze, ten nieszczęsny punkt został nie oddany, a zawieszony na czas rozpatrzenia przez TA skargi na decyzję Komisji ds. Licencji Klubowych. Po drugie, i Ruch i Lechia w sportowej walce zdobyły więcej punktów od Podbeskidzia, a nawet po odjęciu 1 punktu, według regulaminu i tak Podbeskidzie było na 9. miejscu. Także nie rozumiem ich oburzenia.

Ja nie czynię Lechii żadnego zarzutu o tę sprawę. Stoję na stanowisku, że Lechia skorzystała z prawa, które jej po prostu przysługiwało. Dałem temu wyraz w artykule dla Watch Ekstraklasa. Pytam tylko o to, czy to nie będzie ważniejsze niż cała Wasza historia, którą macie i którą tworzycie?

Tak, skorzystała z prawa jakie miała (choć Prezes PZPN miał inne zdanie – nazywając to skandalem), a później wydaje mi się, że wycofała skargę ze względu na naciski z PZPN i zapewne nie chciała iść z nimi na wojnę. Co do postrzegania nas, to od czasu przejęcia klubu przez nowego właściciela, co jakiś czas są puszczane negatywne artykuły (do jednego z nich już redaktor GW musiał pisać sprostowanie), a to naśmiewanie się z ilości piłkarzy sprowadzanych (to akurat w pierwszej fazie zmian w klubie było faktycznie na zbyt dużą skalę), ale od 2-3 okienek zmiany w kadrze są robione, moim zdaniem, z głową.

Kiedy myślę o Lechii to mam wrażenie, że to klub zmarnowanych szans. Mieliście świetne pokolenie juniorów, a nawet dwa. Szamotulski, Dawidowski, Zieńczuk, Bieniuk… Sporo dużych nazwisk. Mistrzostwa Polski juniorów. Nie przełożyło się to jednak na samą Lechię. Dlaczego?

Powód zmarnowania tamtego pokolenia jest bardzo prosty – brak kasy i perspektyw na coś więcej. Żeby zatrzymać piłkarzy lub ściągnąć ich do siebie musisz mieć, jak to mówi mój kolega, BUBU. To jest biznes i nikt mi nie wciśnie, że liczy się przywiązanie do barw, klubu itd. Oczywiście są wyjątki, ale niestety bardzo rzadkie. A to jest dobre pytanie, teraz też tak jest – przychodzi piłkarz do Lechii, nie sprawdza się, odchodzi i bum! Gra o wiele lepiej. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane.

Widzę, że Twoje postrzeganie piłki jest mało romantyczne. Ale chyba samo postępowanie Lechii też nie jest do końca romantyczne? Taki Bąk przeszedł z Lechią drogę z niebytu chyba do samej Ekstraklasy i kończy w rezerwach. Coś chyba nie tak… Dla mnie Mateusz Bąk to ikona tego klubu! (Gra w Lechii od 2001 roku – od A-klasy do dziś – za 90.minut.pl – red.)

Mateusz Bąk, jak i Piotrek Wiśniewski za to, że byli z klubem na dobre i złe, że przeszli całą drogę od A-klasy do Ekstraklasy, powinni dostać od klubu kontrakty po zakończeniu kariery i pracować z młodzieżą. Co do zesłania do rezerw, to moim zdaniem w drużynie piłkarskiej powinna decydować aktualna forma, a nie inne czynniki i mam nadzieję, że tak w tym przypadku było. Ja do wszystkiego mam pragmatyczne podejście, ale też patrzę optymistyczne, zawsze widzę przysłowiową szklankę do polowy pełną, a nie pustą. Opieram się zawsze na faktach, nie na odczuciach.

Ale czy nie lepsze byłoby porozmawianie z nim i powiedzenie – słuchaj Mateusz, nie widzimy Cię w grze. Może ma czas na pracę z młodzieżą? A tak, z boku wyglądało to bardzo słabo.

Pewnie tak, nie mam pojęcia na jakiej to się odbyło zasadzie.

Patrzycie bardzo optymistycznie w przyszłość. Moim zdaniem jest jeden problem – frekwencja. Średnia w tym sezonie to około dwanaście tysięcy, gdzieś około 29%. Może w liczbach bezwzględnych nie wygląda to do końca tak źle, ale…

Około 10 tys. to kibice, którzy przychodzą bez względu jak gramy i o co gramy, reszta – nie można ich jednak nazywać kibicami sukcesu, jakieś 4-5 tys. przychodzi, jak jest ciekawy przeciwnik i pogoda fajna. Popatrz na nasze wyniki, piękna sinusoida. Daję sobie rękę uciąć, no dobra paznokieć, że jak przyjdą wyniki, to będzie około 18-20 tys., a jak włączymy się w walkę o mistrzostwo to poniżej 20 tys. nie zejdziemy. Stadion był budowany na Euro 2012 i takie były wymogi co do pojemności. Ale mogę Ci powiedzieć, że w przyszłym sezonie się zapełni do ostatniego miejsca na jednym z meczów.

Na jakim?

Nie, nie na meczu z Legią. Będą derby, Arka zapewne awansuje.

Skąd w Tobie ten optymizm? Trzeci sezon z rzędu w ósemce jesteście rzutem na taśmę?

Optymizm we mnie stąd, że ta drużyna musi w końcu zaskoczyć, już są tego symptomy. Jest pewna prawidłowość w naszej grze i trenerach. W Lechii udaje się tylko trenerom, którzy grają ofensywnie. Kafarski, choć bez klasycznego napastnika, dawał radę, Moniz nawet grając w dziesięciu nakazywał atakować, o Nowaku to już chyba nie muszę wspominać. Wyszedł na Legię tylko z 4 nominalnymi zawodnikami defensywnymi. Taki styl moim zdaniem nam najbardziej leży. Sam powiedz, lepiej się ogląda drużynę ofensywną, która chce i gra piłką, niż drużynę która gra tzw. taktyką – dzida i do przodu, albo wrzuta na chaos.

Mówiłeś o tym, że Lechia była wyśmiewana za zabawy składem. Ale to nienormalne, że wymienia się jednorazowo całą drużynę w jednym okienku. Takiego absurdu nie było od czasów Pogoni Ptaka!

Bo była, ja się nie dziwie. Proszę jednak, nie porównuj nas do Pogoni Ptaka, bo jednak mamy bardziej zróżnicowaną kadrę narodowościowo, a nie tylko brazylijską. Co do wymiany w takiej ilości kadry, to fakt – sam jestem zdania, że to było przegięcie.

To chyba jedyna różnica w tamtym momencie. Absurd gonił absurd. Choć trzeba przyznać, że w każdym tym szalonym zaciągu było kilku fajnych piłkarzy. Mam wrażenie, że zabrakło przede wszystkim sensownej koncepcji. Już abstrahując od ilości, to rzucano się od ściany do ściany. Młodzi zdolni – Budziłek, Łukasik albo doświadczeni jak Krasic, Mila, Wawrzyniak. Może w Lechii po prostu przerysowano w karykaturę polska przypadłość? Nie kupowano pod koncepcję, a koncepcję tworzono pod potencjalne zakupy?

Akurat te nazwiska, które tu podałeś, to są dobre, zawsze musi być mieszanka młodości z rutyną. Chodziło mi o transfery z samego początku przekształceń własnościowych, tam było na hurra.

Ale nie łączycie tych dwóch czynników, tylko albo jedna, albo druga opcja. Mówi się na przykład o krakowskiej piłce w kontekście Wisły i nawet, kiedy jest tam biednie, kupuje się zawodników o podobnej charakterystyce. A tu chyba tego brakuje?

Wisła zrobiła swój styl gry poprzez sprowadzanie najlepszych polskich zawodników w momencie wejścia Cupiała do klubu. Ostatnio, sam przyznaj, że nasze transfery mają sens. Nawet Twój klub bierze od Nas piłkarzy. (śmiech)

Krasic był transferem mającym budować frekwencję?

Wydaje mi się, że tak i takim też będzie. Zobacz jak on teraz zaczął grać, jest wszędzie, wystarczyło mieć trenera, który go ogarnie. Jak pokopiesz w moich tweetach po jego pierwszych meczach, to zobaczysz, że miałem nadzieję, że to będzie ten nasz Pan piłkarz. Na razie, nie jest to jeszcze Razack, który potrafił sam wygrywać mecze, ale myślę, że już niedługo będziemy mieli z niego pociechę.

Myślisz, że tę drużynę stać na puchary w tym roku?

Bez wątpienia tak. Mamy ESA 37, punkty dzielone na pół, choć wiem, że to niesprawiedliwy system.

W Gdańsku apetyt jest mocno rozbudzony? Brak pucharów będzie porażką?

Napisałem takiego tweeta, że jak wygramy z Ruchem w ostatniej kolejce, to jestem przekonany, że awansujemy do pucharów i to będzie to przełamanie. A apetyt? Po rozegranych 30 kolejkach nie powinien, ale… Nie wiem na ile może sobie pozwolić właściciel i na ile jest cierpliwy. Gdybyśmy awansowali do pucharów, to wydaje mi się, że mogłoby skłonić to pana Wernze do jeszcze większego zaangażowania w klub. Patrząc na nasz skład, sam powiedz, gdzie byś nas umieścił w tabeli?

Pewnie w okolicach 4. miejsca.

Pierwsze dwa kluby na L, a kto na trzecim?

Zaskoczę Cię i powiem Wisła, abstrahuję tu od podziału, mówię o sile kadrowej. Wróćmy jednak do Lechii i pucharów. Nie boisz się, że puchary będą pocałunkiem śmierci? Zobacz ile klubów nie radzi sobie z łączeniem gry w Europie i w kraju.

Pijesz do Probierza?

Choćby. Ale też Śląska, Piasta, Ruchu i Lecha. Te kluby miały poważne problemy po grze w pucharach. Chyba tylko Legia to udźwignęła.

Nie, nie boje się, bo mamy szeroką kadrę pierwszego zespołu plus paru znaczących zawodników na wypożyczeniach. Dalibyśmy radę. Wiesz kogo mi najbardziej żal, że się nie sprawdził u nas? Bartka Pawłowskiego. Miałem wielkie nadzieje. Super skrzydła – on i Maciek Makuszewski.

Pamiętam go z czasów Widzewa w Ekstraklasie. Myślałem, że odbuduje się w Lechii, ale czegoś brakuje ciągle. Może zaufania? Postawienia na niego? Bartek Pawłowski to kolejny zmarnowany przedwczesnym wyjazdem talent?

Bez wątpienia tak. Ja mam zdanie, że to raczej w głowie niestety, za bardzo chce i się spala.

Powiedziałeś to, wcześniej w kontekście kilku zawodników, że w Gdańsku im nie szło, a kiedy odeszli – zmiana. Dziwne, biorąc pod uwagę, że w Lechii nie ma wielkiej presji.

Teraz jest ogromna presja, jest parcie na wynik. Przy takich nakładach na zespół oczekuje się walki o najwyższe cele, a nie o awans do 1-8 w ostatniej kolejce, jak przez ostanie 3 sezony. Jak już wspomniałem wcześniej, piłka to jest biznes. I nikt mi nie powie, że pan Wernze ładuje swoją kasę, bo lubi. Gdyby był związany z Gdańskiem sentymentalnie, wtedy bym zrozumiał, ale tak – lubi piłkę i znalazł klub, z którym by chciał coś osiągnąć.

A wracając do Pawłowskiego. Jedynym, który moim zdaniem miał prowadzoną karierę z jakimś pomysłem jest Robert Lewandowski.

Może dopisało mu szczęście? Gdyby się znalazł w Legii, jednak stawiam, że zginąłby w tłumie.

Szczęście? On karierze podporządkował całe swoje życie i nie wydaje się, żeby w tym było zwykłe szczęście.

Szczęście, że na jego drodze stanął Trzeciak, który go odstrzelił – w tym znaczeniu miałem szczęście na myśli. Mocno przewrotnie zresztą. Zmieniamy temat. Jakie emocje Ci towarzyszą w czasie meczu?

Ogromne! W trakcie meczu nie jestem już Tomkiem, jestem kibicem – w dobrym i złym tego słowa znaczeniu. Mogę się rozpłakać, ale też rzucać przekleństwami na lewo i prawo. Kocham to.

Adrenalina jakiej nie daje nic innego?

Dokładnie. Na stadion zawsze idę z przeświadczeniem, że wygramy, niezależnie od przeciwnika. Chodzenie na mecze i kibicowanie mojemu klubowi to też taka moja odskocznia od życia codziennego. Praca, dom, rodzina – tak przez 5-6 dni w tygodniu. Ale następuje ten dzień, czyli Matchday i spotykam się z moimi kuplami, jakieś „zgrupowanie przedmeczowe” i na stadion. (śmiech) Moja żona już wie, że dni meczowe są moje i mi w tym już nie przeszkadza.

Ja jeszcze walczę o spokojny dzień meczowy, ale żona powoli kapituluje.

Moja żonka zdała sobie sprawę, że ta walka jest skazana na porażkę i nie ma sensu jej toczyć.

Córki chodzą z Tobą na mecze?

Najstarsza wczoraj skończyła siedemnaście lat, co jakiś czas chodzi, ale młodsze (4 i 5 lat) jeszcze nie były. Obiecałem im jednak, że w przyszłym sezonie – latem, zabiorę je na ich pierwszy mecz.

Pamiętasz, naszą rozmowę zaczęliśmy od drobnych złośliwości podczas meczu Legia – Lechia. Zawsze można być przeciwnikiem bez napinania się?

Pewnie, uwielbiam te napinki, drobne złośliwości z kibicami przeciwnych klubów. Wszystko jednak w granicach zdrowego rozsądku, bez chamstwa. To jest coś, jak mały zakładzik u bukmachera i oglądanie meczu.

Bez tego to nie to samo, prawda?

Oczywiście! Sam przyznaj, że fajne jest takie przekomarzanie się przed meczami – za to lubię Twittera. Ludzie, którzy przeginają są zaraz eliminowani.

Najważniejszy we wszystkim jest szacunek. Zapracował już ktoś na bana?

Po prostu ja jestem kibicem Lechii, a nie jestem antykibicem innego klubu. Takie jest moje podejście. Nie śpiewam, że ta czy inna drużyna to kurwa. W pracy mam i kibica Arki, i Widzewa- nie mam z tym problemu, dogryzamy sobie i to jest ok. Nie, nie zapracował u mnie jeszcze nikt na bana, jakoś nie miałem problemów z dogadywaniem się z kibicami innych klubów, a oni chyba ze mną.

Czego byś sobie życzył w tym sezonie? Pucharów na pewno, ale czego jeszcze?

Puchary będą na pewno. Życzyłbym sobie żeby więcej się pisało o dobrej grze Lechii, a mniej o sprawach negatywnie wpływających na klub. No i żeby na każdym meczu do końca sezonu było po minimum 20 tys. kibiców.

Tomek dzięki za rozmowę. I niech się spełni.

Rozmawiał Łukasz Kawiak

Kibic Legii Warszawa oraz Realu Madryt. Przeciwnik wszelkich ekstremistów, wróg agresji w życiu publicznym. Prywatnie ojciec dzieciom i mąż żonie. Wielbiciel gitarowej muzyki i kolei.

1 Comment

1 Comment

    Leave a Reply

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Advertisement

    Musisz zobaczyć

    Zobacz więcej Kibice