Connect with us

Ruch Chorzów

Śląski marketing klubowy

Orzeł Adler Ruch Chorzów

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Kiedy w maju 2010 roku na stadionie przy ulicy Cichej pojawiła się maskotka chorzowskiego Ruchu, dużo kibiców miało mieszane uczucia. Maskotka przyjęła nazwę Orzeł „Adlerek”. Starano się poprzez maskotkę dotrzeć do najmłodszych sympatyków klubu.

Kiedyś będąc na stadionie w Chorzowie podczas wielkiego piłkarskiego święta jakim jest WDŚ, dostrzec było można, że maskotka jest w pełni świadoma swoich zadań. Pogoda nie dopisywała, dużo kibiców chciało tak naprawdę jak najszybciej to spotkanie „odbębnić” i wrócić do ciepłego domu. Tymczasem „Adlerek” starał się zabawiać publiczność w różnoraki sposób. Między innymi swoimi popisami piłkarskimi, osoba odpowiedzialna za postać tego Orła wygłupiała się, wykonywała sztuczki techniczne, które w głównej mierze kończyły się komicznymi upadkami. I tak było bodajże do połowy 2015 roku. Później „Adlerek” „umarł” i słuch po nim zaginął. Jednak zauważyć możemy, że wraz z kłopotami finansowymi klubu, zaczęto myśleć o tym jak przyciągać kibiców na stadion. Ktoś został chyba dobrze przeszkolony w kwestii marketingu, bo z dniem 18.04.2016 roku nastąpiła wielka reaktywacja maskotki.

Maskotka z „małego” zwykłego „Adlerka” stała się potężnym, stylizowanym na żółwia ninja, umięśnionym orłem o nazwie „Adler”. Na oficjalnej stronie klubu można zobaczyć filmik pokazujący jego reaktywację. Żeby tego było mało, osoby odpowiedzialne za kreowanie maskotki postanowiły założyć jej konto na Twitterze. Kto bardziej zorientowany na ów portalu, ten pewnie mógł już zapoznać się ze starą – nową maskotką Ruchu. Adler na Twitterze w większości swoich wypowiedzi wypowiada się śląskiej gwarze, czym zyskać może w oczach kibiców „Niebieskich”. Chłop robi dobrą robotę, w ostatnim czasie można było na TT zaobserwować, że lubi sobie pożartować, co jest moim zdaniem bardzo dobrze odbierane przez kibiców. Po niewykorzystanym karnym w ostatniej kolejce wpis maskotki wyglądał tak:


Dzisiaj podłączył się do charytatywnej akcji, w której środowisko polskiej piłki zbiera pieniążki na leczenie dzieci Jakuba Kowalskiego. Na stronie Ruchu filmik jest zatytułowany, jakżeby inaczej niż po Śląsku, „Nie ciulej, że wpłacisz”. Ludzie odpowiedzialni za kreowanie tej maskotki wykonują naprawdę dobrą robotę. Biorąc pod uwagę, że to dopiero początek nowego projektu, pozostało tylko czekać na kolejne pomysły. Wierzę, że stworzenie maskotki, która utożsamia się tak bardzo z gwarą i kulturą swojego regionu, pozytywnie wpłynie na stadionową frekwencję.

U nas, na Śląsku, marketing kuleje niesamowicie. Wystarczy spojrzeć na frekwencję drużyny bijącej się o mistrzostwo kraju. Piast Gliwice powinien swój 10-tysięczny stadion zapełniać dzięki samej grze, a tymczasem to nie wystarcza. W ostatnim czasie napotkałem w Gliwicach reklamy zapraszające na spotkanie Piasta, wyświetlane w ekranach parkometrów. Niby jest to jakiś pomysł, ale ktoś kto nigdy nie musiał płacić za parking w Gliwicach, ma głęboko w dupie co wyświetla ekranik każący nam płacić za parking. Jednak zawsze lepszy taki marketing niżeli żaden.

Skoro już jestem przy zerowym marketingu, to nasuwa się na myśl Górnik Zabrze. Tutaj osoby odpowiedzialne za przyciąganie kibiców na stadion tak utytułowanego klubu, nie robią nic w tym kierunku. Zabrzanie w tym sezonie mieli jeden ciekawy pomysł. Przed Wielkimi Derbami Śląska, osoby odpowiedzialne za reklamę spotkania wspięły się naprawdę na wyżyny, kiedy to cały Śląsk był zasypany bilbordami przypominającymi o tym mecz. Skutek – pełny stadion. Górnik jest moim zdaniem na ostatnim miejscu, jeżeli chodzi o ranking śląskiego marketingu klubowego. Każdy kibic jest w stanie zauważyć, że nawet katowicka GieKSa jest pod tym względem lepiej wyedukowana. Wprowadzenie kart klubowych pozwalających na zwrot pieniędzy (25% w przypadku porażki oraz 10% w przypadku remisu) posiadaczom karnetów, jest moim zdaniem bardzo interesującym dla kibica pomysłem, co prawda te pieniążki można wykorzystać tylko w klubie, ale to i tak dużo. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnim czasie chorzowska maskotka jest na ustach wszystkich kibiców na Górnym Śląsku, a o to przecież chodziło.

 

fot. ruchchorzow.com.pl

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column text_align=”center” width=”1/3″][TS_VCSC_Team_Mates_Standalone team_member=”5645″ custompost_name=”Dominik Cichoński” style=”style2″ show_download=”false” show_contact=”false” show_opening=”false” show_skills=”false” icon_align=”center”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][/vc_column][vc_column width=”1/4″][/vc_column][/vc_row]

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Ruch Chorzów