Obserwuj nas

Reprezentacja

9 lat po Kanadzie…

Ta historia nie zawsze będzie wesoła, czasem nie będzie miała zaskakującego happyendu, który to tak lubią hollywoodzcy reżyserzy i znudzone gospodynie domowe. Będzie to opowieść o dwudziestu jeden chłopakach i ich trenerze, będzie to opowieść o kadrze U -20 trenera Globisza z Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Kanadzie w 2007 roku.

Myśląc o tej grupie mam wrażenie, że to kolejne pokolenie niewykorzystanych szans, spektakularne upadki, rozmienianie się na drobne. Jest też w tym wszystkim kilka pięknych historii i dziś już bardzo dużych karier. Zwycięstwo z Canarinhos rozbudziło wielkie apetyty nad Wisłą. Kolejny mecz to klęska w meczu z USA zakończonym wynikiem 1:6. Okazało się jednak, że pierwszy mecz i zwycięstwo w nim, po remisie z Koreą Południową otworzyły nam drogę do rundy pucharowej turnieju. Tam w 1/8 polegliśmy z Argentyną 1:3, po bramkach di Marii i Sergio Aguero.

Kanadyjskie mistrzostwa wykreowały takie gwiazdy jak wspomniani Argentyńczycy, Hiszpanie Pique i Mata, Urugwajczycy Suarez, Cavani, czy Brazylijczyk Aleksandre Pato.

Pisząc o tej grupie nie sposób nie zacząć od trenera Michała Globisza. Zaryzykuję tezę, że wszystko co dobre w naszej piłce młodzieżowej w ostatnich latach było jego zasługą. Trener piłkarskich mistrzów Europy do lat 18 z 2001 roku oraz wicemistrzów Europy do lat 16 z 1999 roku poprowadził grupę do piłkarskich mistrzostw świata U-20 w Kanadzie. Ostatnimi czasy los go nie oszczędzał i Michał Globisz znalazł się przed perspektywą całkowitej utraty wzroku. Dzięki pomocy PZPN przeszedł operację w Chinach i dziś jego stan się poprawił na tyle, że wrócił do pracy w Arce Gdynia, z którą świętował ostatnio awans do Ekstraklasy. Do dziś pozostaje jedynym, obok Kazimierza Górskiego, trenerem który pokonał w meczu o punkty Brazylię.

Zwycięstwo z Brazylią dokonało się dzięki bramce Grzegorza Krychowiaka z rzutu wolnego i rozpaczliwej momentami obronie. Patrząc na tę właśnie grupę, to Krychowiak zrobił z niej największą karierę, na miarę swego talentu. Dziś o zawodnika FC Sevilla zabiega pół piłkarskiej Europy i to tej lepszej, bo tej słabszej zwyczajnie nie stać na jego usługi.

W kadrze było trzech bramkarzy – Bartosz Białkowski, Przemysław Tytoń i Wojciech Szczęsny. Pierwszym był Białkowski, zawodnik Southampton, w bramce którego do czasu MMŚ zagrał kilka razy i był postrzegany jako wielki talent. Nie potrafię przestać myśleć, że nie zrobił on kariery na jaką było go stać, do jakiej miał warunki i predyspozycje. Dziś gra na zapleczu angielskiej ekstraklasy w Ipswich Town, gdzie menedżerem jest charyzmatyczny Mick McCarthy. Tytoń, po nie do końca udanej przygodzi z hiszpańskim Elche, osiadł na ławce rezerwowych w VfB Stuttgart  w Bundeslidze. Nie przeszkodziło mu to jednak, by znaleźć się w kadrze reprezentacji na EURO 2016, podobnie jak na wcześniejsze polsko-ukraińskie finały.

Podobnie jak Tytoń pewne miejsce w kadrze ma dziś Wojciech Szczęsny i to on będzie rywalizował z Łukaszem Fabiańskim o bluzę z numerem jeden. Wojtek pojechał do Kanady jako zawodnik juniorskich drużyn Arsenalu. Dziś jest zawodnikiem AS Roma. Kto wie, czy nadal nie byłby zawodnikiem drużyny z północnego Londynu, gdyby nie ewidentne problemy z zapanowaniem nad własnym ego i dyscypliną.

Chyba o żadnym z naszych zawodników nie mówiło się tak dużo w przededniu mistrzostw jak o Krzysztofie Królu. Przyjeżdżał na nie jako zawodnik Realu Madryt, gdzie zagrał w drużynie Castilii i Realu Madryt C. Potem, jak to u wielu zawodników tej kadry, ciągłe zmiany klubów, a to Podbeskidzie, a to Piast, a to Chicago Fire, Montreal Impact, Sheriff Tyraspol. Kierunków wiele, a osiągnięć jak na lekarstwo.  Partnerem Króla w linii obrony był Jarosław Fojut. Fojut futbolowe szlify zdobywał w Bolton Wonderers. Zagrał w meczu angielskiej ekstraklasy tylko raz, potem tułał się po wypożyczeniach, by w końcu wrócić do Polski i z wrocławskim Śląskiem zostać mistrzem Polski. Po zakończeniu sezonu miał się związać z Celtikiem Glasgow, jednak na przeszkodzie stanęła kontuzja, i ostatecznie via liga norweska Fojut zakotwiczył w Szczecinie. Można powiedzieć, że jest kolejnym niespełnionym talentem, jednak na tle kolegów z kadry zrobił dość dużą karierę i dziś jest solidnym ligowcem.

Podobne losy do Króla to także domena innego obrońcy tej kadry – Bena Starosty, Polaka z brytyjskim paszportem. Nazwa obecnego klubu Bena – Handsworth Parramore F.C. – mówi wiele o jego losach.  Wieszczono mu wielką karierę, ale ta przemieniła się w futbolowe biuro podróży. Większość czasu spędził w niższych ligach w Anglii, a po drodze Polska, Australia, Filipiny. Trudno mi pozbyć się wrażenia, że Starosta rozmienił się na drobne i nigdy nie osiągnął tego, do czego był predysponowany.

Skład obrony zamykał Krzystof Strugarek. Mecz w ćwierćfinale z Argentyną był jego ostatnim kontaktem z jakąkolwiek kadrą narodową. Występował w Wiśle Płock, Warcie Poznań. W 2010 roku został zawodnikiem Polonii Bytom, jednak zrażony niepowodzeniami rozwiązał kontrakt, a w 2012 z powodu problemów ze słuchem przedwcześnie zakończył karierę.

Dużym talentem i jednym z liderów był też Adam Danch, który na mistrzostwa jechał już jako zawodnik Górnika Zabrze. Z czasem Danch coraz bardziej wtapiał się w ligową szarzyznę. Do dziś uzbierał bez mała dwie i pół setki meczów ligowych, jednak rokował lepiej i zapowiadało się, że będzie grał w klubach lepszych niż Górnik Zabrze. Podobnie jak Danch, pewnego poziomu nigdy nie przeskoczył Tomasz Cywka – dziś zawodnik Wisły Kraków. Były zawodnik Wigan pomimo wąskiej kadry Białej Gwiazdy ma problem z przebiciem się do pierwszej jedenastki.

Solidne kariery ligowe zrobili inni zawodnicy tej reprezentacji – Maciej Dąbrowski, Patryk Małecki i Łukasz Janoszka. O Małeckim napisano i powiedziano już wszystko, głównym powodem, przez który nie został lepszym piłkarzem jest jego psychika. Dziś Patryk wychodzi na prostą, co jest efektem pracy z trenerem mentalnym. Łukasz Janoszka ciągle żyje w cieniu swojego ojca i ciągle jest synem Mariana, a nikt nie zwykł mówić o „Eciku” jako ojcu Łukasza.  W ostatnich miesiącach przyspieszenia nabrała kariera Dąbrowskiego, który w Zagłębiu Lubin doszedł do niezłej formy.

Wielu zawodników tamtej reprezentacji zaginęło w szarzyźnie niższych lig. Adrian Marek gra obecnie w Warcie Zawiercie, Artur Marciniak w Warcie Poznań, Mariusz Sacha, niegdyś jeden z lepszych zawodników Podbeskidzia, po nieudanej przygodzie w Stali Stalowa Wola przez kilka tygodni 2014 roku grał w Drzewiarzu Jasienica, jednak ostatnio definitywnie skończył z piłką i wyjechał w celach zarobkowych do Anglii. Podobnie potoczyły się losy takich piłkarzy jak Paweł Adamiec, Damian Rączka czy Jakub Feter, ale już w 2007 roku nie stanowili o sile tej kadry i nikt wielkiej kariery im nie wróżył.

Na sam koniec, jako swoiste memento, zostawiłem Dawida Janczyka. Janczyk świetnymi występami na mistrzostwach utorował sobie drogę transferu do CSKA Moskwa. Na tym rozpoczęła się długa droga w dół. Dziś Dawid musi sam dojrzeć do świadomości co go gubi. Potrzebna jest mu ona już nie tylko do gry w piłkę na sensownym, godnym skali jego talentu poziomie, ale do zwykłego przetrwania. Powszechnie są znane perypetie Janczyka, nie warto po raz kolejny opowiadać co złego z jego życiem i karierą sportową zrobił alkohol. A szkoda, bo jeśli w tej kadrze miał najwięcej na starcie dane od losu, to był to bez wątpienia Janczyk.

Los tej kadry powinien być dla wszystkich ludzi piłki przestrogą, bo kiedy nasi rywale czerpią do dziś pełnymi garściami z chłopaków z tego rocznika, w naszej reprezentacji na dobre zaistniał tylko Krychowiak i Szczęsny. Reszta funkcjonuje poza sensowną piłką lub na jej obrzeżach. Uczmy się na już popełnionych błędach.  Minie niebawem dziewięć lat od tamtego niewątpliwego sukcesu, jakim była sama obecność na kanadyjskich boiskach. Dziś przed nami MME 2017 w Polsce. Nie zmarnujmy kolejnego świetnie zapowiadającego się pokolenia.

 

 

Kibic Legii Warszawa oraz Realu Madryt. Przeciwnik wszelkich ekstremistów, wróg agresji w życiu publicznym. Prywatnie ojciec dzieciom i mąż żonie. Wielbiciel gitarowej muzyki i kolei.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Reprezentacja