Connect with us

Pogoń Szczecin

Bramka Portowa #1

Bramka portowa

Czerwiec, w piłce nożnej okres zarówno intensywny, jak i ogórkowy. To czas rozpoczęcia wielkich piłkarskich imprez, a także dziennikarskiej mizerii, okresu, w którym w obieg puszczane są coraz to bardziej wyssane z palca plotki o transferach piłkarzy czy o zmianach na ławkach trenerskich. Niekiedy jednak kluby działają wyjątkowo dziarsko, a plotki i domysły szybko zamieniają się w konkrety.

W tym roku czerwiec w Szczecinie jest nadto intensywny. Karuzela transferowa nabrała rozpędu, pierwsze nazwiska z Pogonią zaczęły być już łączone, pojawiły się także konkrety w sprawie modernizacji stadionu. Wszystko wskazuje na to, że główny sponsor klubu – Grupa Azoty będzie skłonna zainwestować jeszcze więcej pieniędzy w miejscowy klub. Kończący się serial z modernizacją stadionu i pokaźny przypływ gotówki od sponsora strategicznego sprawia, że przyszłość Pogoni rysuje się w zaskakująco jasnych barwach.

Optymizm wielu kibiców został zachwiany w momencie, gdy nowym trenerem Portowców został Kazimierz Moskal. Do tej pory nie wypowiadałem się o tej roszadzie, a jest ona zarówno ciekawa jak i kontrowersyjna. Ciekawa, ponieważ Kazimierz Moskal to solidny trener, który prezentuje inną wizję futbolu niż dotychczasowy trener Pogoni – Czesław Michniewicz. Kontrowersyjny oczywiście z powodu wszechobecnej szydery, dotyczącej tego, że do zespołu, który remisuje w Polsce najczęściej (co jest bzdurą, bo tak nie jest), przychodzi trener będący specjalistą od remisów. Oczywiście, wyniki mówią same za siebie. W pierwszej części sezonu zarówno Pogoń jak i Wisła szły łeb w łeb w rubryczce z remisami. Obawy o to, że przyjście byłego trenera Wisły do Pogoni wzmocni tendencję do remisowania są jednak naiwne i niedorzeczne. Pomijając fakt, że w Ekstraklasie nigdy dwa plus dwa nie równa się cztery, to zarówno Wisła Moskala, jak i Pogoń Michniewicza prezentowały dwie odmienne filozofie gry. Z niedowierzaniem przyjąłem informację o zwolnieniu Kazimierza Moskala z klubu przy Reymonta. To była naprawdę drużyna, na której można było zawiesić oko.

Wisłę Moskala, oprócz tego, że grała jak na warunki naszej ligi efektownie, to broniła się także poprzez tabelę ligową. Po pierwszej serii gier „Biała Gwiazda” zajmowała miejsce w grupie mistrzowskiej, a strata do czwartej wówczas Pogoni wynosiła jeden punkt. Zachwalana na każdym kroku obrona drużyny Michniewicza straciła tyle samo bramek co defensywa Wisły, jednak to drużyna z Krakowa była bardziej skuteczna, zapisując na swoim koncie o dwa trafienia więcej. Tamta Wisła była naprawdę solidną drużyną, a wraz ze zwolnieniem Moskala wszystko posypało się jak domek z kart. Od czasu jego odejścia z klubu, znaleźli się oni w strefie spadkowej, zmienili trenera, po czym zrobiono to ponownie. Cyrk na kółkach.

Faktem jest, że wyniki broniły Czesława Michniewicza. „Portowcy” pod jego wodzą osiągnęli najlepszy wynik od czasów wicemistrzostwa w sezonie 2000/2001 i niemal do końca liczyli się w walce o europejskie puchary. Na boisku nie wyglądało to zawsze tak dobrze, bowiem w grze Pogoni brakowało pazura i agresji, przeważała za to chłodna kalkulacja i gra na wynik. Postronni obserwatorzy, a przede wszystkim najwierniejsi kibice, byli świadomi tego, że Pogoń jest jedną z mniej widowiskowych drużyn, nastawioną głównie na to by strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika. Taka taktyka rzadko przynosi sukcesy, tym bardziej jeżeli mówimy o drużynie, której ambicje sięgają nieco wyżej niż jedynie awansu do grupy mistrzowskiej.

Oprócz aspektów sportowych, jednym z głównych powodów rezygnacji z usług Michniewicza był konflikt między nim a prezesem. Cała sytuacja – ile była prawdziwa – musiała się odbić także na grze zespołu. Trybuny także powoli od Michniewicza się odwracały i nie jest to dzieło przypadku. Piłka nożna jest przede wszystkim rozrywką, a styl Pogoni bardziej przypominał katorgę. Z meczu na mecz ich gra wydawała się coraz bardziej jałowa, nie mając pomysłu i własnego stylu. Wiele wskazuje, że decyzja o zakończeniu współpracy była w tym przypadku nieunikniona.

Póki nie zobaczymy Pogoni Kazimierza Moskala w akcji, to możemy jedynie gdybać czy decyzja o jego zatrudnieniu była słuszna. Być może obawy internetowych ekspertów faktycznie się sprawdzą i w nadchodzącym sezonie “Portowcy” zaliczą druzgocącą serię 37 kolejnych remisów? Na to pytanie nie znajdziemy teraz odpowiedzi. Nie ma jednak żadnych powodów by włodarzom Pogoni nie ufać. Kolejny raz wydaje się, że liczby nie są wszystkim i fakt, że w przeciągu ośmiu lat za sterami „Dumy Pomorza” zasiadało aż dziecięciu trenerów nie jest w żadnym wypadku miarodajny. Pogoń to klub mądrze zarządzany, a dowodem na to jest ciągły progres, który się dokonuje w drużynie i jest widoczny gołym okiem.

Ciężko nie zauważyć, że wiele dobrego dzieje się teraz w Pogoni. Nastroje są bojowe i optymistyczne jak nigdy. Dowodem na to są zawodnicy, którzy przewijają się w kontekście wzmocnienia drużyny. Starzyński, Van Kessel czy inne, mniej realne nazwiska pokazują dobitnie gdzie w nadchodzącym sezonie będzie celować Pogoń.

Bramka Portowa to będzie cykliczny felieton na Watch Ekstraklasie o Pogoni Szczecin! Zapraszam na kolejne odcinki!

Pozdrawiam

[vc_row][vc_column text_align=”center” width=”1/3″][TS_VCSC_Team_Mates_Standalone team_member=”8062″ custompost_name=”Aleksander Skalski” style=”style2″ show_download=”false” show_contact=”false” show_opening=”false” show_skills=”false” icon_align=”center”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][/vc_column][vc_column width=”1/4″][/vc_column][/vc_row]

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Pogoń Szczecin