Obserwuj nas

Rozgrywki

Euforia Euro – nie bądźmy Pewexami

Wczoraj, po wygranej 1:0 z Ukrainą, wyszliśmy z grupy C piłkarskich Mistrzostw Europy 2016. Fajnie? Fajnie. Dla niektórych nawet zajebiście, ale… Tu zaczyna się pewien problem. Jak radzimy sobie z euforia EURO?

Poniżej kilka wpisów z Twittera:

Przegląd Sportowy:
Trzy minuty i zadzieje się historia

Czy wielu innych użytkowników:
To się dzieje, historia! MAMY AWANS DO FAZY PUCHAROWEJ! PO RAZ PIERWSZY OD 30 LAT! #Euro #POLUKR

W odpowiedzi na powyższe wiele osób pisało o tym, żeby nie przesadzać z euforią, że w gronie 16 najlepszych drużyn w Europie byliśmy już nie raz i w zasadzie jeszcze niczego historycznego nie osiągnęliśmy.

Mam z tym problem, bo w zasadzie obie strony mają rację. Rację mają ci, którzy uważają za historyczny sukces wyjście z grupy ME, ale także ci, którzy twierdzą, że dopiero po dojściu do ćwierćfinału o takim sukcesie i postępie będziemy mogli mówić. Bo przecież zarówno w Mistrzostwach Europy w 2008, jak i na naszym podwórku cztery lata później, ćwierćfinał był dla nas nieosiągalny. Moim zdaniem problem stanowi to, że przy różnej formule (głównie dotyczącej ilości drużyn, ale też miejsc, z których się wychodzi z grupy) rozgrywania ME, nie da się porównywać osiągnięć.

Eliminacje do EURO2016 we Francji były łatwiejsze od poprzednich. To na pewno. Ale już grupa z Niemcami, Ukrainą i Irlandią Północną jest moim zdaniem porównywalna z tą sprzed 4 lat. A wyszliśmy z drugiego (czyli zgodnie z zasadami poprzednich turniejów), a nie z trzeciego miejsca, na co pozwala obecna formuła. Dojście do historycznego ćwierćfinału na tegorocznej imprezie, to nie jak w 2008 czy w 2012 równa forma w trzech meczach, wyznaczająca poziom zespołu. Tu rozgrywany jest jeszcze jeden mecz, już w fazie pucharowej, gdzie o być albo nie być  decydować może dyspozycja dnia, błąd sędziego, czy niefart w tym jednym spotkaniu. Nie twierdzę, że jesteśmy lepsi od Szwajcarów i tylko pechowo możemy nie zakwalifikować się dalej, ale takie rzeczy musimy brać pod uwagę.

Podsumowując – moim zdaniem: „Nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Peweksami!”. Nie da się porównać tegorocznych mistrzostw z poprzednimi. A przynajmniej nie w taki prosty sposób. Dajmy cieszyć się innym, nawet jeżeli naszym zdaniem historyczny moment jeszcze nie nastąpił.

Z piłkarskim pozdrowieniem,

Piotr Ołubiec

PS Napisałem ten tekst, bo mi się nudziło. P

PPS Niedawno autorzy strony prosili o zgłaszanie się do pisania artykułów na watch-esa.pl. Jak widać, skoro mi się udało, to i Wy możecie. Zgłaszajcie się szeroką ławą, bo warto. P

Mam, tak samo jak ty, Miasto moje a w nim ... jest też miejsce dla MUtd. **** Tylko skrajnie nieodpowiedzialne opinie. Czytasz na własną odpowiedzialność ****

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki