Connect with us

Pogoń Szczecin

Bramka Portowa #6

Bramka portowa

No i zaczęło się! Ruszyła Ekstraklasa, nikt już tej machiny nie zatrzyma. Niezależnie, czy jesteśmy tego świadomi czy nie, czeka nas dziesięć miesięcy wyczekiwania do kolejnego meczu, wzlotów i upadków, radości i smutków. Za nami już pierwsza kolejka, Pogoń jechała do Krakowa, aby spotkać się z miejscową Wisłą.

Jestem daleki od oceniania mojej drużyny po pierwszym meczu i zalecam każdemu wylanie kubła zimnej wody, jeżeli ma zamiar to robić. Niezależnie czy Pogoń zagrałaby fantastyczne spotkanie, czy katastrofalne, to nie ma co się śpieszyć z oceną pracy trenera czy efektów przygotowań – na to przyjdzie jeszcze czas. Sprawę należy postawić jednak jasno – pierwszy mecz w wykonaniu Pogoni rozczarował. Większość spodziewała się łatwej, a z pewnością łatwiejszej przeprawy przez Wisłę. Poważnych osłabień po stronie Portowców nie odnotowano, zaś gospodarze musieli zostać solidnie przemeblowani, aby przed meczem poukładać wszystkie puzzle. W konsekwencji w pierwszym składzie Białej Gwiazdy zabrakło Guzmicsa i Głowackiego, a w obronie grał Tomasz Cywka, co zaskoczyło wszystkich nawet bardziej, niż nadchodząca zima drogowców.

O ile trener Wdowczyk musiał manewrować przed tym meczem i solidnie się spocić, żeby ulepić wyjściową jedenastkę, tak trener Moskal po prostu źle ustawił drużynę. Nietrafionym pomysłem było wystawienie na lewej flance duetu Lewandowski – Nunes, kosztem posadzenia na ławce Spasa Deleva. Prawdopodobnie Bułgar nie jest jeszcze gotowy by grać spotkanie od początku, tak to sobie muszę tłumaczyć, ale było przecież kilka innych, rozsądniejszych opcji. Rafał Murawski na dziesiątce też nijak się nie sprawdził, podejmował często złe decyzje, z pewnością można czuć wobec jego postawy lekki niedosyt. Kamil Drygas również nie zachwycił, nie podjął kluczowej decyzji o przerwaniu akcji przy pierwszej bramce, ale nie chcę mieć do niego pretensji, bo każdy może być mądry po szkodzie. Wspomniany Lewandowski zagrał naprawdę tragiczne spotkanie, zwalniał ataki, podejmował złe decyzje i w moim odczuciu był pierwszym do zmiany. Znamienne, że po jego zejściu Pogoń zaczęła mieć inicjatywę i w końcu nie wyglądali jak dzieci we mgle. Nad Kubą Słowikiem spuszczę kurtynę milczenia – to wybitnie nie był jego dzień.

Nikt tak naprawdę nie wyróżnił się in plus w tym meczu, więc pochwał do rozdania nie ma zbyt wiele. Cieszy mnie to, że pozytywny sygnał wysłał Łukasz Zwoliński. Widać było u niego ciąg na bramkę, mądrze zachowywał się w polu karnym, w końcu był pod grą przez większość meczu. Bardzo liczę na jego współpracę z Gyurcso, która już podczas tego meczu mogła zebrać swoje owoce. Pięknym prostopadłym podaniem popisał się Węgier, ale niestety zostało ono przecięte w ostatniej chwili przez obrońcę gospodarzy. Jestem pewien, że Zwoliński tę akcje by zamienił na bramkę.

Co jednak najbardziej mnie uderzyło podczas tego spotkania, to niska kultura gry drużyny Moskala. Jak na razie w tym aspekcie niewiele się zmieniło. Gra jest szarpana, chaotyczna, słabo wyglądał atak pozycyjny, a niedokładność podań przyprawiała o ból głowy. Wisła pokazała, że w tym aspekcie mamy jeszcze wiele do nauki, ale tak jak wspomniałem – to dopiero pierwszy mecz sezonu. Tłumaczeń, że na wyjeździe gra się inaczej nie biorę pod uwagę – jeżeli Jagiellonia dała radę z Legią w Warszawie, to my też powinniśmy.

Z pewnością efekty pracy z nowym trenerem w końcu zaczną być widocznie, bądźmy cierpliwi i nie wymagajmy rewolucji. Pierwsze koty już przeleciały za płoty, śliwki zdążyły zrobaczeć, więc to najwyższy czas żeby puścić te spotkanie w zapomnienie i zacząć myśleć o potyczce z Koroną.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Pogoń Szczecin