Connect with us

Wisła Kraków

On wciąż żyje! Niesamowity comeback wielkiego „Małego”.

W sercu Patryka Biała Gwiazda. W sercach kibiców Patryk Małecki. Kariera „Małego” mogłaby być przedstawiona w filmie i zostać niezłą motywacją dla sportowców, którzy w swojej karierze popełniali błędy i dokonywali złych wyborów.

Patryk Małecki zawsze był ulubieńcem kibiców przy Reymonta. Za dzieciaka chodził na stadion dopingować swoich idoli, by kilkanaście lat później jego fani kupowali bilety, by zobaczyć go w akcji. Od trzynastego roku życia był związany z Wisłą, a od sezonu 2008/2009 został bardzo ważnym ogniwem w ofensywie Białej Gwiazdy. Przez kolejne trzy lata radował kibiców swoją świetną grą, pokazując przy tym swoją miłość i oddanie klubowi z Krakowa. W tamtym okresie, w 2009 roku, dostał również powołanie do kadry Polski, której selekcjonerem był wtedy Franciszek Smuda. Nie bez powodu wielu kibiców widziało w nim piłkarza klasy światowej, który będzie grał w najlepszych ligach Europy. Niestety, po tych trzech kluczowych latach kariera Patryka zaliczyła ogromny spadek.

Nie da się być obojętnym w stosunku do Małeckiego. To jest ten typ człowieka, którego się albo kocha, albo nienawidzi. Niejednokrotnie pokazywał, że nie wszystko w jego głowie pracuje prawidłowo. Jego dorobek jest imponujący. W ciągu swojej kariery zwyzywał chyba wszystkich, począwszy od kibiców i piłkarzy rywali, skończywszy na dziennikarzach, swoim trenerze, czy kibicach Wisły, nazywając ich „piknikami”. Oczywiście nie obyło się bez kar, zarówno od komisji, jak i klubów, które „Mały” reprezentował. Nic dziwnego, że jego przeciwników było niemal tyle samo, ile fanów. Chyba każdy się zgodzi, że trudny temperament Patryka nie ułatwił mu zrobienia dużej kariery.

Nie ułatwił również w sezonie 2013/2014, gdy Wisłę trenował popularny Franek Smuda. Chociaż od czasu wypożyczenia do Turcji Patryk nie grał tak, jak nas do tego przyzwyczaił, to ten właśnie sezon przelał czarę goryczy. Informacja o jego odejściu gruchnęła niespodziewanie i momentalnie podzieliła kibiców Białej Gwiazdy na dwa obozy. Jeden z nich cieszył się z odejścia tego niesfornego chłopaka, który tylko przynosił temu klubowi kolejne kłopoty. Drugi był zdecydowanie przeciwny pozbywaniu się zawodnika, z którym każdy w klubie mógł się utożsamiać, który był mocnym punktem szatni i gościem, dla którego koszulka z białą gwiazdą na piersi miała szczególne znaczenie. Nic jednak nie zatrzymało Małeckiego i ten odszedł do Pogoni. Jakiś czas później przyznał, że jedynym powodem odejścia był konflikt ze Smudą.

Transfer do Pogoni to najgorszy okres w dotychczasowej karierze Patryka, jednak to on sam był tego głównym winowajcą. Najpierw słaba gra, potem ciężka kontuzja, konflikt z kibicami, trenerem i wreszcie odesłanie do rezerw. Mimo wszelkich starań i dobrych intencji trenera Wdowczyka wobec „Małego„, ten sam mu tego nie ułatwiał. Zaledwie jeden ligowy gol. Małecki zanikał i znikał. Miał coraz mniej fanów, coraz mniej wrogów, bo po co martwić się kimś, kogo prawie już nie ma. Kariera Małeckiego wydawała się skończona.

A jednak pojawiła się iskierka nadziei, kolejna szansa. Pomocną dłoń do Patryka wyciągnął jego ukochany klub – Wisła Kraków. Pojawiło się wtedy mnóstwo negatywnych komentarzy, a ekstraklasowi eksperci byli zgodni: „To się nie może udać”. Naprawdę trudno było temu zaprzeczyć, w zasadzie jedynym argumentem, broniącym decyzji klubu, była gra Małeckiego sprzed paru lat. Tymczasem „Mały” poczuł, że to jest ostatnia okazja, by wrócić do żywych. Dokonał rachunku sumienia, rozpoczął współpracę z psychologiem i z powrotem zawitał przy Reymonta.

I znów podzielił kibiców. Podczas, gdy jedna część stadionu skandowała nazwisko tego gracza, druga odpowiadała gwizdami. Małecki jednak szybko ich uciszył i ponownie rozkochał w sobie wszystkich Wiślaków. Jego forma imponuje i z pewnością zastanawia. Jednym z głównych czynników wydaje się być kolejne spotkanie z Dariuszem Wdowczykiem, do którego Patryk czuje wyraźną więź, bo to trener, który mu zaufał i pozwolił uwierzyć. Końcówka sezonu w jego wykonaniu była wyborna. Strzelił 2 gole, zaliczył 4 asysty i odpowiadał za dobre wyniki Białej Gwiazdy.

„Comeback is real” – pomyślał pewnego dnia Małecki. I udało się. Powrócił. Czy na dobre? Nie wiadomo. Inauguracja z Pogonią jest dobrym prognostykiem na przyszłość i z tego należy się cieszyć. Jedno jest jednak pewne. Historia „Małego” pokazuje, że można się zmienić. Czasem warto to zrobić, przynajmniej spróbować.

Fanboy Mourinho. Wisła duma. Każdy to powie, Chelsea rządzi w Londynie. Gram w Smite, Fifę, Haxballa i słucham hiszpańskiej muzyki. Seriale jeszcze oglądam.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Wisła Kraków