Connect with us

Legia Warszawa

O lojalności Nikolicia

Bardzo często spotykamy się z rozmaitymi deklaracjami piłkarzy – jeden powie, że zostanie w danym klubie do końca życia, tu jest jego miejsce i nigdzie się stąd nie wybiera. Drugi próbuje zdobyć sympatię kibiców opowieściami, że nigdy nie zagra w barwach lokalnego rywala. Jeszcze inni rozkochują kibiców wulgarnymi przyśpiewkami w kierunku znienawidzonego klubu.

Następna grupa zawodników, o wiele mniej liczna, nie opowiada bajek, mówi prawdę. Przykład? Jakub Czerwiński z Pogoni Szczecin blisko rok temu, po rozegraniu kilku meczów w Ekstraklasie w granatowo-bordowych barwach, powiedział, że rozważyłby każdą korzystną dla siebie ofertę i nie widziałby problemów w przejściu np. do Lecha. Kibice Pogoni z oburzeniem przyjęli te słowa, co mnie trochę zdziwiło. Nie zauważyli jednej rzeczy – skoro ambicje Czerwińskiego sięgają nieco dalej niż stadion w Szczecinie, a sam piłkarz liczy na transfer do lepszego klubu. To sytuacja typu win-win, oznacza, że zawodnik będzie walczył o każdy centymetr boiska, a taka postawa przyniesie Pogoni same korzyści – dobre wyniki, radość kibiców, a także pieniądze za ewentualne wytransferowanie piłkarza.

Kolejny przykład to Nemanja Nikolić, którego postawa podoba mi się od samego przejścia do Legii. Zaraz po tym powiedział, że gdyby Videoton zaproponował mu wieloletni kontrakt, zostałby w rodzimej lidze. Są podstawy, by mu wierzyć, ponieważ w klubie z Székesfehérvár rozegrał pięć pełnych sezonów, w każdym imponował strzelecką formą, więc ofert na pewno nie brakowało, a mimo to Nemanja nie odszedł. Węgier nie owija w bawełnę, rozważyłby oferty z Chin (okienko zamknięte od 15 lipca) czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Już zimą, jak podkreślał sam zainteresowany, miał bajeczną ofertę z Chin, a mimo to został w Warszawie, by dokończyć to, co zaczął w rundzie jesiennej – zdobyć z Legią dublet i utrzymać prowadzenie w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Wszystkie cele zrealizował, a do tego został najskuteczniejszym zawodnikiem w rozgrywkach o Puchar Polski.

Zauważyłem, że niektórym kibicom nie przypadły do gustu ostatnie deklaracje Nikolicia – można usłyszeć, że myślami jest poza Warszawą i tylko czeka na dobrą ofertę, która pozwoli mu wyrwać się ze stolicy. A tak przecież nie jest – Węgier bardzo często deklaruje, że czuje się w Warszawie znakomicie, jego rodzina jest szczęśliwa, ale… No właśnie, niczego nie wyklucza. Nie oznacza to, że chce odejść na siłę.

Jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy – Nemanja jasno mówi, że musi myśleć o przyszłości najbliższych i nie wykluczy transferu do klubu, który zaoferuje mu o wiele lepsze pieniądze. Nie czaruje nas, jak Miroslav Radović, który co któryś wywiad opowiadał, że Legia to jego miejsce, zostanie tu do końca kariery, a po jej zakończeniu nadal będzie pracował w klubie. Przypomina mi się także filmik z jednego ze zgrupowań, w którym Serb – pół żartem, pół serio – mówi, że w przyszłości nr 32 będzie w Legii zastrzeżony.

Sytuacja i czas ofert dla Radovicia i Nikolicia były podobne – 1,5 roku temu Legia była w przeddzień dwumeczu z Ajaxem, walczyła o podwójną koronę, a Radović był kluczowym zawodnikiem. Rok później wprawdzie nie graliśmy o 1/8 Ligi Europy, ale chodziło o dublet na 100-lecie Klubu. Nie zapominajmy, że Serb był w Legii od blisko dziewięciu lat, natomiast Nikolić przyszedł do stolicy nieco ponad pół roku wcześniej.

Cieszmy się, że mamy w drużynie bardzo lojalnego obcokrajowca – lepiej być przygotowanym na najgorsze, niż dostać znienacka cios w kibicowskie serce.

Grzegorz Burzykowski

 

foto: Mateusz Czarnecki

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa