Obserwuj nas

Rozgrywki

Relacja kibica z Gliwic [AKTUALIZACJA o konferencję prasową]

Niedziela, godzina 15:30, gdyby było pięć stopni mniej, to można by rzec, że pogoda idealna do rozgrywania meczu piłkarskiego, ale nie możemy narzekać. Niestety kibice w Gliwicach chyba myśleli inaczej i woleli pójść na grilla aniżeli na spotkanie swojego klubu.

W podstawowym składzie Piasta Gliwice wybiegł Aleksandar Sedlar, który miejsce wywalczył sobie podczas spotkania eliminacyjnego w Goeteborgu. Zaskakujące wydawać się mogło, że Piast rozpoczął spotkanie bez swojego jedynego napastnika, na szpicy ustawiony został Bartek Szeliga. Z kolei jeżeli chodzi o płocką Wisłę trener uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia i wystawił na plac tę samą “jedenastkę” co w meczu z Lechią.

Jako, że w pierwszych pięciu minutach nie działo się kompletnie nic, spiker uznał, że warto wspomnieć o pielgrzymach, którzy przyjechali na spotkanie z papieżem Franciszkiem, a w wolnym czasie udali się na mecz Piasta. Chwilę później pierwszy groźny strzał oddali podopieczni trenera Necka.

Strzelanie w 7. minucie zaczęli podopieczni Marcina Kaczmarka. Arkadiusz Reca po znakomitej asyście piętą Mikołaja Lebedyńskiego zapakował piłkę do siatki. Warto nadmienić, że Reca znajdował się na pozycji spalonej, ale jak to się mawia “gramy do gwizdka”. Po 10 minutach można było odnieść wrażenie, że to goście wyglądają na lepiej przygotowanych fizycznie. Starali się wyprzedzać gospodarzy przy każdej piłce i widać było w ich grze pełną agresję oraz zaangażowanie w to spotkanie.

W 18. minucie meczu na boisku pojawili się wreszcie piłkarze Piasta, którzy po katastrofalnym błędzie Tomislava Bozica wyrównali stan spotkania. Piłkę przechwycił Zivec, który w sytuacji sam na sam nie pomylił się i z zimną krwią pokonał bramkarza gości. Nie był to najlepszy mecz w wykonaniu długoletniego zawodnika Wisły. Najpierw ogromny babol, a kilka chwil później zobaczył on żółtą kartkę i już do końca musiał grać ostrożnie. Sam Piast zaś po bramce wyrównującej zaczął przypominać drużynę z zeszłego sezonu. Dostojnie rozgrywali piłkę i starali się szukać okazji bramkowych z każdej strony boiska. Co za tym idzie Wisła skazana została na kontrowanie swojego rywala. Kolejne groźne akcje przeprowadzali gospodarze, którzy kilkoma szybkimi podaniami stwarzali sobie sytuacje bramkowe i zabrakło odrobiny szczęścia by gliwiczanie objęli pierwszy raz w tym sezonie prowadzenie.

W 42. minucie groźnym strzałem popisał się zawodnik uważany za wielki talent płockiej Wisły, Arkadiusz Reca. Młody zawodnik przyjął piłkę klatką piersiową na osiemnastym metrze i mocnym strzałem z powietrza starał się zaskoczyć Szmatułę.

Pierwsza cześć spotkania była dosyć wyrównana, a gra obydwu zespołów pozwala przytaknąć wynikowi, jaki widniał na tablicy po pierwszych 45 minutach.

Druga połowa rozpoczęła się bez zmian personalnych.

Już w pierwszych minutach drugiej części spotkania oba zespoły stworzyły sobie po jednej sytuacji bramkowej. Pierwsi byli zawodnicy Piasta, którzy strzałem z dystansu chcieli zaskoczyć dobrze spisującego się dzisiaj Seweryna Kiełpina. Odpowiedzią na ten strzał była akcja płockiej Wisły zakończona nieudanym strzałem głową Recy.

Przez kolejne 5 minut obserwowaliśmy “typowy mecz walki”. Czyli tak dla wyjaśnienia – kiks, kiks, kiksem pogania. W tym okresie mecz z pewnością mógłby się podobać Piotrkowi Świerczewskiemu, który swego czasu preferował chaotyczną grę.

W 55. minucie znakomitą akcją oskrzydlającą popisali się skrzydłowi Piasta Gliwice. Prawą flanką powędrował Pietrowski, który znakomitym dośrodkowaniem obsłużył Partika Mraza, a ten precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Zatem w 55. minucie Piast objął pierwsze w tym sezonie prowadzenie w Lotto Ekstraklasie. Chwilę wcześniej bardzo nieporadnie zachowywali się zawodnicy z Płocka, którzy nie byli w stanie wymienić kilku celnych podań.

Po straconej bramce szybko zareagował trener Wisły, który w krótkim odstępie czasu dokonał dwóch roszad w składzie. Najpierw boisko opuścił Hemeha, którego zastąpił Piotrowski, a chwilę później na boisku pojawił się “snajper” Jose Kante zmieniając Mikołaja Lebedyńskiego. Dzięki zmianom przeprowadzonym przez trenera Kaczmarka, Wisła zaczęła częściej pojawiać się na połowie Piasta i raz po raz stwarzała sobie sytuacje, po których piłki minimalnie mijały bramkę lub wyłapywał je Jakub Szmatuła. Piast natomiast po objęciu prowadzenia wycofał się na własną połowę i starał się wyczekiwać do okazji na kontratak. Zdarzało się sporadycznie stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry, ale głównie były to rzuty wolne z dalekiej odległości.

Trzeba przyznać, że kawał grajka ten Reca. Chłopak ma dopiero 21 lat, a widać, że koledzy darzą go olbrzymim zaufaniem. Niemal każde zagrożenie pod bramką Piasta Gliwice było stwarzane poprzez dogrywanie piłki właśnie do Arkadiusza Recy, który często kończył akcje groźnym strzałem. Trzeba przyznać, że jeżeli nie zachoruje na Jakuba Świerczoka to mogą być z niego ludzie. Jest to zawodnik póki co kompletny, posiada znakomite uderzenie, przyjęcie, ale również potrafi groźnie dośrodkować piłkę i wykreować kolegom sytuację do zdobycia bramki.

Daje się odczuć, że Furman liznął odrobinę piłki za zachodnią granicą. Teoretycznie jeszcze młody zawodnik dzielił i rządził w środku pola w pierwszej części spotkania. Widać było w jego grze sporą dojrzałość oraz świadomość swoich umiejętności. “Furmi” pokazuje się do gry, wchodzi do obrońców po piłkę, a później dokładnie dzieli ją między swoimi kolegami. Niestety przypadek bardzo podobny jak u Moulina. Obaj piłkarze grają na przyzwoitym poziomie dopóki mają siłę, a później jakby ktoś odciął im tlen. W drugiej połowi niby się starał, ale było widać, że przy niekorzystnym wyniku nie do końca wszytko wyglądało tak jak powinno. Jednak jedno należy mu oddać. Gdy ma piłkę stojącą, jest w stanie zagrać ją co do centymetra tam gdzie chce.

Zabawne może się wydawać, że kibice Piasta ciągle nie zapominają o swoim odwiecznym rywalu zza miedzy. Podczas spotkania młynowy zarzucił pieśń, w której padają słowa “całe Zabrze weź na chuj, całe Zabrze weź i spal niech te kurwy mają bal” oraz “wypiję jabola, zabiję Żabola.” To już chyba jakiś kompleks.

W spotkaniu tym zabrakło nowo pozyskanego przez mazowiecki klub Siergieja Krivetsa.

Ostatecznie mimo naporów, Wiśle nie udało się odwrócić już losów tego spotkania. Mecz zakończył się zwycięstwem Piasta Gliwice 2:1.

Żółte kartki: Mraz, Pietrowski, Bozić, Stefańczyk, Iliev

Atrakcyjność spotkania (1-6): 4

Dużo sytuacji bramkowych, czasami chaotyczna gra, ale w większości gra w piłkę na przyzwoitym poziomie.

***

Składy:
Piast Gliwice:

Szmatuła-Hebert, Korun, Sedlar-Mraz, Zivec(Jankowski 69′), Pietrowski, Murawski(C), Mokwa, Badia(Masłowski 61′)-Szeliga(Moskwik 85′)

Wisła Płock:

Kiełpin-Stefańczyk, Szymiński, Bozić, Stępiński-Rogalski(C)(Wlazło 76′), Furman, Reca, Hemeha(Piątkowski 59′)-Iliev, Lebedyński(Kante 61′)

Arbiter: Paweł Gil

[vc_row][vc_column][vc_single_image image=”11045″ img_size=”full” onclick=”link_image” title=”Statystyki EkstraStats.pl”][/vc_column][/vc_row]

***

Po meczu powiedzieli:

Trener Marcin Kaczmarek:

Wcale nie musieliśmy tego meczu przegrać. Ułożył się on dla nas bardzo dobrze. Strzeliliśmy szybko bramkę i wydawało się, że Piast zacznie wtedy grać, jednak piłkarze Piasta to nam pozwalali grać. Straciliśmy gola po szkolnym błędzie. Możemy powiedzieć, że uczymy się dopiero tej Ekstraklasy. Gratuluję Piastowi zwycięstwa. Piast to drużyna bardzo elastyczna, ale byliśmy przygotowani na to, że będą zmieniali swoje ustawienie podczas meczu.

Trener Jiri Necek:

Na początku pierwszej połowy mieliśmy mały kryzys podczas, którego straciliśmy szybko bramkę. Po straconej bramce zrobiłem kilka roszad. Musieliśmy jednak uważać na kontrataki. W drugiej połowie szybko strzeliliśmy na 2:1, ale po 20 minutach drugiej części widziałem, że chłopakom brakuje już pomału sił. Było to spowodowane meczem pucharowym w Goeteborgu. Ogólnie jestem zadowolony, że spotkanie udało się wygrać.

Byłem umówiony z zawodnikami, że będą mogli zmienić ustawienie kiedy tylko będą czuli taką potrzebę. Wróciliśmy późno z Goeteborga i wiedziałem, że ten mecz będzie bardzo trudny. Wydaje mi się, że po zmianie ustawienia udało nam się ten mecz kontrolować. Jestem zadowolony z wyniku i chciałbym podziękować piłkarzom.

Barisic nie zagrał, ponieważ na treningu odniósł kontuzję, ale do dzisiejszego spotkania był już przygotowany. Musi popracować na treningach nad swoją formą.

Szukamy ciągle napastnika, ponieważ nominalnego mamy tylko jednego. Rozmawiamy z zarządem i pracujemy nad pozyskaniem snajpera.

Sedlar to bardzo dobry zawodnik i bardzo szybko wkomponował się w nasz system gry. Jest dosyć niski, ale bardzo dobrze gra głową. Myślę, że Sedlar na stałe zagości w wyjściowej “jedenastce”.

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki