Connect with us

Kibice

Wielka smuta w Poznaniu

Lech gdzie jego wiara

Swój „debiut” na łamach watch-ekstraklasa.com wyobrażałem sobie zgoła inaczej. Zostałem jednak postawiony pod ścianą, a sto czterdzieści twitterowych znaków przestało już wystarczać.

Nie sięgając pamięcią nadmiernie daleko, spotkałem w swoim kibicowskim życiu Lecha w różnych odsłonach: Lecha tułającego się po dnie tabeli, ledwie wiążącego koniec z końcem, Lecha spadającego z hukiem do II ligi, Lecha jeszcze biedniejszego niż kiedykolwiek, ale piszącego swoją historię wraz z trenerem Michniewiczem, w końcu „Lecha walczącego” za Franciszka Smudy, gromiącego Manchester City za Jacka Zielińskiego czy Lecha mistrzowsko pragmatycznego za Macieja Skorży.

Te wszystkie – tak diametralnie różne przecież drużyny – łączyło jedno: DNA Kolejorza.

Rzecz jasna, raz tego lechowego genu było więcej (pozdrawiam Franza Smudę), raz mniej (może Pan już wyjść z ukrycia, trenerze Skorżo!), rywale wciąż jednak wiedzieli, że Kolejorz = kłopoty.

DNA Lecha było kodem genetycznym drużyny, która potrafiła oczywiście kompromitować się okrutnie, ale to właśnie o niej mówiło się, że „gra najładniejszy futbol w kraju”. Szalona, waleczna, często skrajnie nieodpowiedzialna, ale przy tym taka, wobec której nie sposób było przejść obojętnie.

Mimo szeregu wad, kochaliśmy ją za to w Poznaniu wszyscy. Dzisiejszego Lecha kochać nie sposób. Ja przynajmniej – nie potrafię.

W miejsce miłości wkradła się i rozsiadła wygodnie apatia, zobojętnienie, smutek, aż w końcu stany bliskie depresyjnym. Tak, Lech to dziś zespół, który całkowicie sprzeniewierzył się celowi, w jakim funkcjonuje w mieście drużyna piłkarska – na Lecha już nie chodzi się, żeby z wypiekami na twarzy spędzić sobotni czy piątkowy wieczór, Inea Stadion odwiedza się aktualnie wyłącznie po to, żeby się dodatkowo „wkurwić”. Choć nie, „wkurwić” to może złe słowo.
Na Bułgarskiej złości jest coraz mniej, poznańska kibicowska ferajna zobojętniała, a co najgorsze – przyzwyczaiła się już do porażek. Był to proces bolesny, długotrwały, ale wydaje się, że w końcu obecne władze Kolejorza osiągnęły swój cel – po Lechu już nikt niczego wielkiego nie oczekuje.

Magnaci z branży AGD swój wroniecki sen przenieśli do Poznania. Panowie Rutkowscy, rękoma Prezesa Klimczaka, budują na naszych oczach swoje marzenie – klub z miejsc 5-8, pewny utrzymania w lidze, z zawodnikami wyciąganymi z greckich czy koreańskich potentatów (oczywiście za darmo, no ewentualnie za równowartość Dacii Logan).

Powiedzmy sobie szczerze, bez ogródek – kto przy zdrowych zmysłach oczekiwałby od Lecha walki o mistrzostwo, jeśli klub opuszcza dwóch najlepszych zawodników, a w ich miejsce ściągniętych zostaje 3 rezerwowych i Dariusz Formella?

Wśród poznańskiej twitterowej braci funkcjonuje hasztag #NIEDASIĘ, wydawałoby się doskonale oddający postawę władz Kolejorza.

Chciałbym jednak Was wszystkich, drodzy Poznaniacy, wyprowadzić z błędu: otóż #DASIĘ. Właściciele Lecha pokazali, że da się zmarnować tak ogromny potencjał jaki posiada Kolejorz. Minimalizmem i małomiasteczkowością zabito DNA tego klubu. To już nie jest ten budzący strach poznański ekspres, Kolejorza już nikt się nie boi.
Na Bułgarskiej stacjonuje za to lokomotywa żywcem wyciągnięta z wiersza Tuwima :

(…)Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Puff – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.

Swoją drogą, jak ten wiersz pasuje do jednego z naszych napastników, nieprawdaż? Jemu jednak poświecę oddzielny tekst, bo zasługuje na to jak nikt inny.

Potrzeba rewolucji po ostatnim, katastrofalnym sezonie, była w Poznaniu wielka. Sam nawet – mimo, że do łatwowiernych nie należę – dałem się omamić słowom Piotra Rutkowskiego, że konieczny jest w Lechu przewrót. Zamiast zapowiadanej rewolucji i wymiany 6-8 zawodników, dostajemy jednak ten sam 3-krotnie odgrzany kotlet, który nam – kibicom – za pierwszym razem przestał już smakować.

Zamiast trenera z głową na karku, dostajemy Jana Urbana, który może i jest dobrym zadaniowcem, świetnym człowiekiem, który potrafi zbudować atmosferę, ale na dłuższą metę może pracować (z całym szacunkiem) w Podbeskidziu, nie w Lechu. Materiał ludzki, który zastał jest niezwykle przeciętny, ale to, co trener Kolejorza zrobił w pierwszych dwóch kolejkach ligowych, skompromitowało go doszczętnie. Kto przy zdrowych zmysłach, trenując w konkretnym ustawieniu, ćwicząc określone schematy, osiągając przyzwoite wyniki w meczach kontrolnych, zmienia całkowicie koncepcję gry już w 1. kolejce?!

Osobne słowo po decydentach, trenerze, należy się oczywiście panom szumnie nazywanym „piłkarzami”.

Sięgając pamięcią, od dobrych 10 lat nie przypominam sobie tak przeciętnej czy zwyczajnie słabej drużyny w Poznaniu.

Po zapowiadanym odejściu Linettego i Kadara (a i oni mieli swoje wady) w zespole nie zostanie ANI JEDEN klasowy zawodnik. No, może poza Pawłowskim. Wilusz, Tetteh, NIELSEN(!), Formella, Trałka, Arajuuri to wszystko piłkarze, których dobre występy w ostatnim roku da się policzyć na palcach jeden dłoni.

Mierzi mnie dyskusja o niewykorzystanym potencjale niektórych – chociażby Gajosa, Kędziory czy Formelli (żartowałem, w jego przypadku taka dyskusja nigdy nie miała miejsca). Gdyby nie grali w Lechu, klubie, który przymyka oko i ciągnie za uszy jak żaden inny, wszyscy skończyliby jak Mateusz Możdzeń.

O linii ataku – wybaczcie – wypowiadać się nie będę, sami zresztą widzicie „jak jest”, cytując klasyka.

Zarząd, trener, piłkarze – Lech jest w rozsypce na wszystkich możliwych polach. Dodając do tego akademię, która zdaje się być w stopniowym rozkładzie, dostajemy obraz klubu pogrążonego w całkowitym chaosie i marazmie. Klubu, w którym panuje wielka smuta. Carstwu Rosyjskiemu udało się z niej wyjść po 15 latach.

Czy w Lechu będzie podobnie? Aż strach pomyśleć.

 

Jeden z Trójcy Świętej: Konwicki-Hłasko-Dygat. Poza tym wino,kobiety etc.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Kibice