Connect with us

Legia Warszawa

Do trzech razy sztuka. Walka Legii o LM w erze Leśnodorskiego

liga mistrzow celtic saganowski

Liga Mistrzów – największe marzenie każdego zespołu w Europie. 20 lat minęło od ostatniego awansu polskiego zespołu do piłkarskiej elity (był nim łódzki Widzew). Obecnie kończy się tylko na próbach awansu, nikt do tej pory głośno nie powiedział, że celem mistrza Polski jest awans do Ligi Mistrzów. Celem jest Liga Europy, którą piłkarze Legii znają bardzo dobrze. Obecnie stołeczna drużyna nadal ma szanse na przerwanie dwudziestoletniej rozłąki z LM. Dla “Wojskowych” jest to trzecia próba awansu do elity za dotychczasowych rządów pana Bogusława Leśnodorskiego. Jak wyglądały poprzednie próby? 

Podejście pierwsze

Bogusław Leśnodorski dołączył do Legii w grudniu 2012 roku. Pół roku później zdobył z nią podwójną koronę, po czym przyszedł czas na walkę o Ligę Mistrzów. Zaczęło się od wyeliminowania w dwumeczu drugiej rundy The New Saints 4:1. Potem na drodze legionistów stanęło norweskie Molde, które “Wojskowi” wyeliminowali po remisie 1:1 (bramka strzelona na wyjeździe przez Legię dała im awans). Liga Europy była już pewna, ale czemu nie spróbować awansować w końcu do Ligi Mistrzów? Aby tego dokonać musieli pokonać mistrza Rumunii, Steauę Bukareszt, w której występował wtedy Łukasz Szukała. Pierwszy mecz w Bukareszcie i stołeczna drużyna wywozi cenny remis 1:1 po bramce Koseckiego. Mogła to spotkanie wygrać, ale sędzia nie uznał drugiej bramki “Kosy”, ponieważ według niego był na pozycji spalonej. Jak się potem okazało sędzia popełnił wtedy błąd. Po tym meczu w sercach polskich kibiców w końcu pojawiła się realna nadzieja na awans.

Rumuński klub wylał na nas jednak kubeł zimnej wody prowadząc po dziesięciu minutach 2:0. Nadzieja umarła u wielu, ale piłkarze stołecznej drużyny nadal walczyli i… udało im się doprowadzić do remisu, który niestety nic im nie dawał. Kontrowersji w tym meczu również nie zabrakło. Michał Kucharczyk zdobył bramkę, która nie została uznana, bo sędzia dopatrzył się spalonego. Jak się potem okazało sytuacja taka sama jak z Koseckim – spalonego nie było. Można by rzec, że Legia została okradziona z marzeń właśnie przez sędziów tego dwumeczu, ale można uznać tamtejszą jedenastkę za małych bohaterów.

Skrót rewanżowego spotkania Legia – Steaua

Podejście drugie

Kolejny sezon i Legia ponownie zdobyła mistrzowski tytuł, a co za tym idzie walczyła o awans do Ligi Mistrzów. W drugiej rundzie stołeczny klub trafił na  St. Patrick’s Athletic FC, który po pierwszym meczu niespodziewanie wywiózł z Łazienkowskiej remis 1:1. W rewanżu “Wojskowi” pokazali jednak swoje umiejętności i pokonali Irlandczyków 5:0. W trzeciej rundzie Legia trafiła na szkocki Celtic, którego każdy stawiał za faworyta do awansu. Pierwszy mecz na Ł3 i słowa ekspertów się potwierdzają, ponieważ mistrz Szkocji prowadził z warszawskim zespołem 1:0. Potem jednak widać było charakter tamtejszej drużyny, która ostatecznie wygrała ten mecz 4:1, a mogła go wygrać jeszcze wyżej, ponieważ dwa karne zmarnował wtedy Ivica Vrdoljak.

Skrót z pierwszego meczu:

Rewanż miał być już tylko formalnością i tak się stało. Legia bez problemów pokonała w Szkocji Celtic 2:0. Pojawiła się radość i nadzieja, że ta drużyna w końcu awansuje, jednak następnego dnia, w brutalny sposób, zostaliśmy okradzeni z marzeń o Lidze Mistrzów. Legia została ukarana walkowerem za kilkuminutowe wejście Bartosza Bereszyńskiego, który powinien pauzować jeszcze jedno spotkanie (władze warszawskiego klubu nie zgłosili “Beresia” do jednej z rund, przez co kara została “zamrożona” na kolejne spotkania, czego Legia oczywiście nie wiedziała). Nie pomogła słynna akcja “Let Football Win”, którą wsparli polscy sportowcy, polskie kluby, kibice, a nawet zagraniczne gazety. Szkoda, że kwestie awansu zostały rozstrzygnięte poza boiskiem… Do tej pory uważam, że ta drużyna była w takim gazie, że awansowałaby do Ligi Mistrzów, ale to już tylko gdybanie…

Skrót z rewanżu:

Podejście trzecie

Legia tylko rok musiała się pogodzić z utratą mistrzowskiego tytułu i teraz kolejny raz walczy o awans do Ligi Mistrzów. W drugiej rundzie do przejścia mieli bośniacki Zrinjski Mostar, który po wielkich męczarniach pokonali po dwumeczu 3:1. Teraz Legia walczy o awans do czwartej rundy ze słowackim AS Trencin, który w pierwszym meczu po słabej grze pokonała 1:0 i wywiozła cenne zwycięstwo. Już dziś odbędzie się rewanż. Warty podkreślenia jest fakt, że wszystkie bramki dla stołecznej drużyny zdobył Nemanja Nikolić, który temu zespołowi jest niezbędny.

Mimo słabej gry w ostatnich spotkaniach, awans do Ligi Mistrzów w tym roku jest bardzo realny. Nie udało się po bardzo dobrej grze, to uda się po słabej – takie jest moje zdanie. Czas przerwać już te lata oczekiwań na Ligę Mistrzów i w końcu do niej awansować. Legio zrób to!

foto: Mateusz Czarnecki

Kibic @LegiaWarszawa i @ManUtd. Założyciel strony Dziękuje Bogu za to, że jestem Legionistą oraz redaktor na stronie polski-sport.pl

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa