Connect with us

Legia Warszawa

Legia Europejska

Stadion Legii

Awans do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Rozstawienie, czyli w teorii łatwiejszy rywal na tym etapie rozgrywek, a mimo to wiele krytycznych głosów, dotyczących głównie stylu gry drużyny.

Po części to rozumiem – gra Legii na razie nie wygląda fenomenalnie, dotychczasowi rywale nie byli z najwyższej półki, jednak mistrz Polski trochę się męczył. Wszystko się zgadza, ale pamiętajmy o wielu kontuzjach. Pamiętajmy o EURO 2016, które bardzo mocno pokrzyżowało przygotowania do sezonu. Do tego nowy trener. Odejście dwóch podstawowych zawodników i trzeciego, który jeśli nie grał w wyjściowym składzie, był pierwszym do wejścia z ławki. A przecież trzeba jeszcze wkomponować nowych piłkarzy. Nie zapominajmy o natłoku meczów, grze co trzy dni – nie ma czasu na porządny trening. W tym momencie krytyka i wyciąganie daleko idących wniosków są nie na miejscu, trzeba poczekać na koniec eliminacji – dopiero wtedy będziemy wiedzieli czy cel został zrealizowany.

Rozstawienie w decydującym dwumeczu zawdzięczamy solidności, jaką Legia prezentowała w ostatnich pięciu latach – dwukrotny awans do 1/16 finału Ligi Europy oraz dwa razy faza grupowa tych rozgrywek. Zwycięskie boje ze Spartakiem Moskwa, Lokeren, Celtikiem, Trabzonsporem czy Metalistem Charków. Takiej ciągłości, stałego dobrego poziomu nie było chyba nigdy. Za przykład niech posłuży fakt, że Legia w latach 2011-2016 rozegrała 60 spotkań w europejskich pucharach (do końca roku rozegramy ich jeszcze 8), przy zaledwie 31 w okresie 2001-2010. W poprzednich latach potrafiliśmy odpaść po blamażu z FC Zürich, dwukrotnie nie sprostać Austrii Wiedeń, przegrywać do przerwy 0:2 z Vetrą Wilno czy też dwukrotnie w ogóle nie awansować do europejskich rozgrywek, przez zaledwie 4. miejsce na koniec sezonu ligowego. W latach poprzednich zajmowaliśmy mniej więcej miejsca 130-200 w klubowym rankingu UEFA, za sezony 2011/12 – 2015/16 jest to pozycja 74. Ogromny skok jakościowy.

Obecna Legia pokonuje przeszkody na europejskim szlaku dzięki doświadczeniu zdobytemu w ostatnim czasie, o czym wspominają sami zawodnicy. Możemy nie grać wielkiego spotkania, rywal może przeważać, ale to zespół z Warszawy schodzi z boiska zwycięski. Gra mądrze, nie podpala się. Ile to już w polskim futbolu było pięknie przegranych dwumeczów, pięknych kontrataków, ofensywnej gry, a potem podsumowania: grali jak nigdy, przegrali jak zawsze. Na ocenę Legii przyjdzie pora najwcześniej w ostatnich dniach sierpnia. Jeśli awansujemy do Ligi Mistrzów, o stylu nikt nie będzie pamiętał, a na jego wypracowanie Besnik Hasi i spółka będą mieli bardzo dużo czasu.

Na koniec wielkie brawa dla właścicieli – Bogusław Leśnodorski jest prezesem klubu od grudnia 2012 roku, w tym czasie Legia zawsze grała na jesieni w europejskich pucharach, dwukrotnie na wiosnę, po raz trzeci gra o awans do Ligi Mistrzów, po raz drugi zagra w fazie play-off tych rozgrywek (byłby trzeci raz, wiadomo – Celtic), po raz pierwszy zostanie rozstawiona przed losowaniem rywala w decydującym dwumeczu, de facto będzie faworytem. A bilans w eliminacjach Ligi Mistrzów za prezesury Leśnodorskiego prezentuje się następująco: 7 zwycięstw, 7 remisów, 0 porażek. Oby tak dalej!

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa