Connect with us

Lech Poznań

Lech Poznań jak Radwańska? Tak!

piłkarz Lecha klęczy przed Koroną zdobyć stadion Lecha

Sobotni wieczór na poznańskim Twitterze zdominowały dwa wydarzenia. Kompromitacja piłkarzy Lecha i porażka Agnieszki Radwańskiej na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Czy te z pozoru dwa odmienne i oddalone od siebie o tysiące kilometrów wydarzenia mają wspólny mianownik?

Okazuje się, że tak. Twarzą Amiki, koncernu Jacka Rutkowskiego, była (jest?) najlepsza polska tenisistka. Według prawideł marketingu na twarz marki wybiera się osobę, która poza rozpoznawalnością pasuje także mentalnie, charakterologicznie do produktu, który reklamuje. Czy w tym wypadku również coś takiego miało miejsce? Czy mentalność Radwańskiej pasuje do Amiki, czy Lech jest trochę jak Radwańska? Z jednej strony mamy czołową tenisistkę świata, z drugiej czołowy polski klub piłkarski. Zawsze stawiani w roli faworytów, zawsze wymieniani przez bukmacherów do czołowych lokat, na koniec jednak, przede wszystkim, zawodzący. Agnieszka Radwańska na Igrzyskach Olimpijskich, Lech w LOTTO Ekstraklasie czy w Pucharze Polski. Ogromne oczekiwania, parcie na sukces, wiara w zwycięstwo, a na koniec porażka w finale albo odpadnięcie z rozgrywek na jednym z pierwszych etapów rywalizacji.

Czy Lech Poznań to wciąż poważny klub, klub mający u sterów ludzi świadomych drogi, którą podążają, celu, który chcą osiągnąć i polityki, która ma doprowadzić do sukcesu? Mam co do tego coraz większe wątpliwości. Z jednej strony czytamy i słyszymy zapewnienia o słusznie obranym kierunku, planach 2020, o tym, że nie będziemy prowadzili awanturnicznej polityki transferowej (mimo, że przychody z transferów wg transfermarkt.de w ostatnich 6 sezonach to ponad 15 milionów euro!), która może zburzyć budżet. Buńczuczne słowa o odskakiwaniu Legii. Wszystko to brzmi poważnie, profesjonalnie, zawodowo. Szkoda jednak, że nie ma absolutnie żadnego pokrycia w bieżących działaniach.

Znów nasuwa się analogia do Radwańskiej, która, szukając złotych pomysłów na sukces, zdążyła się pokłócić z Martiną Navratilovą zanim ich współpraca tak na dobre się rozpoczęła. Niby wielkie piękne słowa o wspaniałej współpracy, a po paru miesiącach pożegnanie. Czy podobnie nie brzmią słowa naszych działaczy o kolejnych trenerach? Zapewnienia o ciągłości polityki, z którą Lech początkowo był utożsamiany, gdy był stawiany za wzór. Nie zwalniano u nas trenera po kilku porażkach, dawano wyprowadzać zespół na prostą. Ostatnie lata przypominają jednak typowo polski rollercoaster. Rumak, Chrobak, Skorża, Urban… Pewnie za chwilę kolejny trener.

Lech powoli traci swoją tożsamość, traci DNA, które w Poznaniu zawsze było kluczowe. Dlaczego w dzisiejszym Lechu nie ma miejsca dla ludzi pokroju Pawła Wojtali (serdeczne gratulacje za wybór na Prezesa WZPN), Andrzeja Juskowiaka, Bartosza Bosackiego czy Piotra Reissa? Ludzi, z którymi kibice chcieliby się identyfikować, których by rozumieli, szanowali.

Dlaczego to wszystkie stało się z czasem takie miałkie i nijakie, takie, jak Radwańska, która przegrywa turniej czterolecia, po czym zapewne kupi kilka nowych torebek i butów, pojedzie na kolejny turniej, zarobi kolejne pieniądze. Dla niej wczoraj nic się nie stało. Dla właścicieli Lecha możliwe, że też. Wymienią trenera, przykryją wierzchnią warstwę, wygrają pewnie kilka meczów i będą udawać, że wszystko jest OK. Otóż stało się! Pani Agnieszko, Panie Jacku. Mam wrażenie, że łaska kibiców i czara goryczy wczoraj się przelała, a na odbudowanie zaufania będziecie musieli teraz mocno zapracować!

foto: Monika Wantoła

Głównie sport...czasem wszystko inne, polityka juz nie albo bardzo rzadko. Jeśli do mnie piszesz, pisz po imieniu. Na Pana trzeba wyglądać i mieć pieniądze.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lech Poznań