Connect with us

Lechia Gdańsk

Lechia 3:2 Korona: Popłynęli bez kapitana

wynik Lechia Korona

W inaugurującym piątą serię spotkań meczu Lechia podejmowała na własnym boisku kielecką Koronę. Spotkanie to  obfitowało w całkiem sporą ilość bramek, lecz nie należało do najpiękniejszych. Obie drużyny popełniały sporą ilość błędów. Z tego festiwalu nieudolności zwycięsko wyszli gdańszczanie, którzy nieziemsko skutecznie potrafili wykorzystać prezenty Korony.

Już w 2. minucie po podaniu Mario Malocy przed znakomitą szansą stanął Sławomir Peszko. Piłka po jego uderzeniu odbiła się najpierw od jednego, później od drugiego słupka i chyba każdy zadawał sobie pytanie: „Jak to nie wpadło?!”. Początek meczu w wykonaniu obrony Korony nie zwiastował niczego dobrego, o czym mieliśmy dopiero się przekonać.

Z upływem czasu rosła przewaga Lechii, którą w końcu ktoś musiał udokumentować. Tak też się stało.
W 19. minucie ponownie Peszko, minął lewą stroną w dziecinnie łatwy sposób Rymaniaka, dośrodkował, a wszystko głową w polu karnym zamknął Grzegorz Kuświk.

Koronie, która nie potrafiła sama wykreować żadnej sytuacji z pomocą przyszedł Milos Krasić. Fatalna strata Serba w środku pola na rzecz Łukasza Sekulskiego, lecz po dośrodkowaniu tego drugiego nad poprzeczką uderzył Mateusz Możdżeń. Po tej akcji jednak wszystko wróciło do normy i do głosu znów doszła Lechia. W 36. minucie błąd Dejmka, po którym Rafał Grzelak musiał ratować się faulem. Dośrodkowanie Rafała Wolskiego i… nie kto inny jak Radek Dejmek pakuje piłkę do własnej bramki. Fatalny występ kapitana Korony.

Wynik przed przerwą uderzeniem z rzutu wolnego ratuje Mateusz Możdżeń, choć duża w tym zasługa bramkarza Lechii. Strzał szedł blisko środka bramki i z pewnością można było podjąć lepszą interwencję.

Tuż po przerwie groźną sytuację miała Lechia, jednak to Korona w dalszej części gry była stroną przeważającą i konsekwentnie szukała gola wyrównujacego. W 70. minucie dopięła swego. Jacek Kiełb z rzutu rożnego, strzał Djibrila Diawa i było 2:2. Dla Korony ten wynik był ewidentnie na rękę, bo nie możemy mówić o szukaniu 3 punktów jeśli po raz kolejny w grę do przodu miał być zamieszany Vladislavs Gabovs.

Gdy wydawało się, że kielczanie dowiozą cenny punkt, do gry po raz kolejny w niechlubny sposób wkroczył Radek Dejmek. Tym razem do spółki z Gostomskim. Zła interwencja bramkarza, nieporozumienie ze stoperem i w 86. minucie Kuświk wpycha piłkę do bramki.

Radek Dejmek i Vanja Milinković-Savić. Tym dwóm panom w dużej mierze zawdzięczamy taką a nie inną ilość bramek. Występ tego pierwszego to chyba najgorszy pełnowymiarowy „popis” defensywny w tym sezonie. Jeśli taki mecz notuje kapitan, to ciężko mówić o choćby punkcie wywiezionym z trudnego terenu jakim jest Gdańsk. Podsumowując. Niby goli sporo, ale na boisku bylejakość. Pierwsze 5. kolejek w wykonaniu Korony może jednak napawać optymizmem jej kibiców. Jest dużo lepiej niż ktokolwiek się spodziewał.

Bramki: Kuświk ’19, ’86, Dejmek ’37 – Możdżeń ’40, Diaw ’70

Składy:

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić – Rafał Janicki, Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak – Michał Chrapek (76. Bartłomiej Pawłowski), Milos Krasić – Flavio Paixao, Rafał Wolski, Sławomir Peszko (67. Grzegorz Wojtkowiak) – Grzegorz Kuświk, Marco Paixao (61. Paweł Stolarski)

Korona Kielce: Maciej Gostomski – Ken Kallaste, Djibril Diaw, Radek Dejmek, Bartosz Rymaniak – Rafał Grzelak, Mateusz Możdżeń – Serhij Pyłypczuk, Marcin Cebula (81. Vladislavs Gabovs), Jacek Kiełb (87. Tomasz Zając) – Łukasz Sekulski (74. Miguel Palanca)

Korona / Milan / NY Knicks. 18 yo. Uzależniony od @youngthug.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lechia Gdańsk