Obserwuj nas

Piast Gliwice

Czy Zagłębie wróci na właściwy tor?

Przed nami spotkanie niestety byłych już uczestników europejskich pucharów. Spotkanie, które teoretycznie powinno być dostawcą odrobinę większych emocji, aniżeli inne ligowe boje. 

Doskonale pamiętamy wszyscy poczynania Miedziowych w Europie. Na dzień dobry wszyscy myśleli, że podopieczni Piotra Stokowca odpadną w swoim pierwszym dwumeczu. Jednak Zagłębie z każdym meczem zdobywało zaufanie swoich jak i kibiców w całej Polsce. Kiedy zaufanie osiągnęło praktycznie maksimum, Zagłębie wzięło i odpadło, ze słabszym od siebie rywalem z Danii. Cóż zdarza się. Z kolei ich ligowe poczynania można byłoby określić mianem walca. Rozjeżdżali każdego przeciwnika, który stanął im na drodze. Aż do momentu odpadnięcia ze wspomnianymi Duńczykami. Zagłębie to jest swego rodzaju wyjątek. Jako jedyna drużyna ostatnich lat w Polsce, potrafiła znakomicie połączyć walkę o Europę i ligowe podwórko. Pierwszy słaby mecz w lidze zagrali dopiero po odpadnięciu z el.LE. Dziwny przypadek. Zazwyczaj to drużyny, które są świeże notują lepsze spotkania w lidze, a Zagłębie dominowało na boiskach wtedy, gdy było w rytmie meczowym. Rytmie, który był wykonywany co 3 dni…

Dla kibiców Zagłębia mamy jeszcze jedną przykrą wiadomość. Jest nią pozbycie się najkrótszej drogi, która pozwalałaby w nowym sezonie znów powalczy o europejski byt. Ekipa Harrego Pottera Piotra Stokowca odpadła z Drutexem Bytowią. Jak to zabawnie nazwał portal Weszło. Zagłębie uniknęło eurowpierdolu, ale nie powstydziło się zanotować Bytoviowpierdolu.

Jak więc Zagłębie zapatruje się na dzisiejsze spotkanie? Wydaje nam się, że drużyna województwa dolnośląskiego będzie chciała zrobić wszystko by zmazać plamę, która zabrudziła jej obraz w ostatnich spotkaniach.

W Gliwicach zaś uczucia są mieszane. Niby Piast nie przegrał od 4 spotkań, co zawsze może cieszyć, ale jednak ich styl gry nie przekonuje. Ich styl, a w zasadzie jego brak. Piast notuje w spotkaniach 2-3 zrywy i albo się uda strzelić, albo nie. Jak już się uda linia defensywy sprawia wrażenie zbyt rozluźnionej. Jedna akcja i bach. Remis. Tak było co prawda tylko w Kielcach, bo w spotkaniu z Wisłą Płock obrona rozluźniona już wyszła z szatni. Jednak jeżeli Piastowi te zrywy nie pomagają w zdobywaniu bramek, to obrona potrafi się zmotywować i nie pozwala na utratę choćby jednej akcji. Z obozu gospodarzy daje się kolejny raz odczuć szacunek do przeciwnika. To może cieszyć sympatyków Piasta, ponieważ widać pełen profesjonalizm i poważne podejście do spotkania.

Czy Piast ma co zaoferować swoim kibicom? Wszystko zależy od ustawienia drużyny przez trenera Necka. Jeżeli drużyna znów wyjdzie bez nominalnego napastnika, to pewnie będziemy obserwowali głównie akcje rozgrywane środkiem boiska. Przeciwko Zagłębiu taka gra jednak nie wydaje się głupia. Rośli obrońcy mogą być nieźle kręceni przez filigranowego Zivca i Badię.

 

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Piast Gliwice