Connect with us

Piast Gliwice

Mecz dla koneserów piłki nożnej

stadion w Gliwicach

Zapach świeżo skoszonej trawy, przepyszny kapuśniak, kanapki z łososiem i wielkie oczekiwania względem tego spotkania. To zastaliśmy na dzień dobry w Gliwicach podczas spotkania Piasta z Zagłębiem. Nie zabrakło również polskich żołnierzy, którzy w związku ze swoim świętem zawitali na Okrzei 20.

Zawitali wojskowi, ale niestety nie zawitali kibice. To co dzieje się z frekwencją na stadionie w Gliwicach to piłkarski kryminał. Klub w zeszłym sezonie do końca bił się o tytuł mistrzowski, a kibice i tak wolą cały dzień pierdzieć w stołek. Co trzeba zrobić, by przyciągnąć widownię? To pomału zaczyna martwić. 180 tys. miasto nie jest w stanie zapełnić małego miejskiego stadionu… A nie można powiedzieć, że marketing kuleje. Reklamy rozwieszane są na całym mieście, a i w radio daje się usłyszeć czasem zaproszenia na spotkania domowe. Jednak ta garstka, która znalazła czas godnie powitała przedstawicieli polskiej armii słowami „bohaterom cześć i chwała”.

Mimo niezbyt dużej liczby kibiców, potrafili oni stworzyć dosyć przyjemną atmosferę. Nie był to oczywiście taki ogień jaki stworzyła w środę Torcida, ale jak na tak słabą frekwencję był to doping naprawdę przyzwoity.

[vc_single_image image=”12318″ img_size=”full” onclick=”link_image”]

Początek spotkania otworzyli gliwiczanie. Najpierw groźnego uderzenia z rzutu wolnego szukał Patrik Mraz, jednak po rykoszecie sędzia wskazał jedynie w kierunku narożnika boiska, a nie tak jakby chcieli tego kibice w okolice środkowego koła. Następne minuty należały do do Zagłębia. Należało do nich w pierwszej połowie około 10 minut, w których to całkiem przyzwoitą przewrotką popisał się zawodnik z numerem 28 Łukasz Piątek, jednak jego strzał doskonale wybronił goalkeeper gliwickiej drużyny. Po kilku atakach ekipy Piotra Stokowca do gry wrócił Piast. W okolicach 24 minuty fenomenalnym strzałem z woleja z okolicy 25 metra popisał się Aleksandar Sedlar i również jak w przypadku strzału Piątka górą był bramkarz. W pewnym momencie Piast włączył opcję pressing czego efektem był brak możliwości opuszczenia swojej własnej połowy przez Miedziowych. Zagłębie zanotowało jeszcze kilka prób, między innymi w 42 minucie spotkania bardzo groźnie głową uderzał młody Ecik, ale tutaj znów znakomicie ustawiony był Jakub Szmatuła.

Generalnie pierwsza połowa nie porywała, było kilka zrywów, ale głównie to Piast utrzymywał się przy piłce co przyprawiało nas o odpływanie myślami poza boisko. Zagłębie niczym nie przypominało tej drużyny, którą pamiętamy z początku sezonu, a wielka szkoda. Jedyne co rzuca się w oczy w grze Zagłębia, to rażąca liczba niecelnych podań i bardzo dużo gry na chaos. Może wtedy nie trzeba byłoby co chwilę zasłaniać ust rękami podczas ziewania. Jak mawia klasyk pierwsza połowa była głównie dla koneserów polskiej piłki. 

Druga połowa rozpoczęła się od śmiałego ataku Piasta. Najpierw groźnym strzałem popisał się kapitan gliwickiego zespołu, a następnie w pole karne powędrowało kilka groźnych dośrodkowań. Jednak efektów brak. Zawodnicy nie oszczędzali się ani trochę, bardzo ostro grali przede wszystkim gospodarze, ale Miedziowi nie byli im dłużni, coś w myśl zasady „oko za oko, ząb za ząb”.

Hebert? Sedlar? Posągi. Posągi nie do przestawienia. Jak wiemy Papadopulos do najsłabszych fizycznie napastników nie należy, a mimo to przy tych dwóch świetnych silnych obrońcach mógł jedynie obserwować piłkę, która fruwała nad jego głową i raz po raz została wybijana przez wspomnianą dwójkę. Efektem tego była zmiana w 71 minucie i postawienie na bardziej filigranowego Artura Siemaszko. Po stronie Zagłębia bardzo dobrze prezentował się wracający Dorde Cotra. Kapitan Miedziowych znakomicie się ustawiał, a swoją nieustępliwością nie pozwalał na zbyt dużo prawej stronie ofensywnej Piasta.

Cała druga połowa to optyczna dominacja Piasta, ale co z tego skoro w kolejnym spotkaniu gliwiczanom zabrakło skuteczności? Coś czujemy, że w nowym tygodniu szkoleniowiec zarządzi kilka treningów strzeleckich. Przynajmniej my byśmy tak zrobili, bo wygląda to póki co bardzo kiepsko.

Atrakcyjność spotkania w skali 1-6: 2

Dużo celnych strzałów, dużo niecelnych zagrać i przede wszystkim brak skuteczności. To tyle co możemy powiedzieć tym średnio ciekawym spotkaniu.

Znakomitym podsumowaniem spotkania będzie rzut wolny wykonany przez Piasta Gliwice.

[vc_video link=”https://vine.co/v/5hJJXPzD6Au” align=”center”]

Jeżeli w Gliwicach w kolejnych spotkaniach będą podobne emocje co dziś, to będziemy musieli zaopatrzyć się w zapałki.

[vc_single_image image=”12325″ img_size=”full” onclick=”link_image”]

Składy:

Piast Gliwice: Szmatuła – Mokwa, Sedlar, Hebert, Mraz – Badia(Zivec 75′), Murawski (C), Pietrowski, Szeliga, Masłowski(Bukata 75′) – Barisic(Moskwik 87′)

Zagłębie Lubin: Polacek – Tosik, Guldan, Jach, Cotra (C) – Woźniak, Kubicki, Piątek, Janoszka(Janus 79′), Rakowski(Starzyński 59′)  – Papadopulos(Siemaszko 71′)

Żółte kartki: Hebert, Mraz, Piątek, Kubicki, Guldan, Tosik

Arbiter: Paweł Raczkowski

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Piast Gliwice