Connect with us

Kibice

Awans w bólach oczami turysty

stadion Legii kibice

Siedzę sobie ostatnio w Warszawie nad Wisłą i wzięło mnie na przemyślenia. Przemyślenia dotyczące postawy Legii, o której głośno mówi się wszędzie.

Tak, byłem na meczu Legii w barażu o Ligę Mistrzów. Tak, jestem kibicem Górnika Zabrze. Nie, nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu. Nie potrafię zrozumieć tych wszystkich spin, że jeżeli ktoś kibicuje klubowi A to jego noga nigdy nie postanie na stadionie drużyny B. Co najśmieszniejsze w tym wszystkim, kiedy rozpętała się jakiś czas temu gównoburza na ten temat, większość uważała, że Legioniści są pępkami świata i tylko im powinno się kibicować. GÓWNO PRAWDA.

Po meczu razem ze znajomymi poszliśmy do baru, gdzie spotkaliśmy aktora, który pochodził ze Śląska. Jakiś kibic Legii podchwycił kilka słów naszej rozmowy i od razu przyczepił się, że jak kibic Zabrza może kibicować Legii i jeszcze ten tekst „oddawaj szalik, bo pewnie kupiłeś go żeby spalić go na Waszym meczu”. No kurwa ludzie litości. Uświadomiło mnie to, że takie myślenie jest wszędzie, bez wyjątków. Trudno, chłop po prostu był ograniczony i nie potrafił zrozumieć, że w życiu można być także kibicem piłki nożnej.

Przed meczem otoczka wspaniała, pod stadionem pełno kibiców. W parku na ławeczce można było spokojnie wypić piwko i żaden funkcjonariusz nie miał z tym problemu. Kibiców w tym parku było multum, każdy ze sobą rozmawiał i był pełny nadziei, że ten awans zostanie przypieczętowany efektownym zwycięstwem. Oczywiście też tak myślałem, ale jak wiemy nadzieja matką głupich. Wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra rozpoczęła się męka. Męka do tego stopnia, że ja jako niezwiązany ze stołeczną drużyną nie potrafiłem ustać. Musiałem co jakiś czas usiąść by nie patrzeć na to co dzieje się na boisku. Podania w aut, wybicia na oślep, drybling prosto w przeciwnika. Cała kwintesencja B-klasowego futbolu na poziomie EUROPY. Jeszcze ta bramka gości na 0-1. Po prostu dramat. To jest niepojęte jak drużyna może być bezradna. Legia nie potrafiła stworzyć praktycznie żadnego zagrożenia. Przepięknym strzałem popisał się Hlousek, ale to z ciekawszych rzeczy byłoby na tyle. Do tego ta czerwona kartka. Przyznam szczerze, że wtedy zapaliła mi się lampka „kurwa, nie damy rady” i pojawiły pierwsze łzy w oczach. Z każda minutą, coraz bardziej wydawało mi się, że ten awans wymyka się spod kontroli. Gdyby mi ktoś powiedział, że tak można się męczyć z „pasterzami” na własnym stadionie, przy takiej publiczności, wyśmiałbym go.

Właśnie. Publiczność. Wspaniała. Wspaniały doping niósł się po całym stadionie, śpiewali prawie wszyscy. Była oprawa, a piłkarze mieli to kolejny raz w dupie.

[vc_single_image image=”12972″ img_size=”full” onclick=”link_image” alignment=”center”]

Ostatecznie, jak wszyscy wiemy, spotkanie zakończyło się remisem, a kolejny raz Legię uratował „Fatalny” lub jak kto woli „La Figura”. Po meczu piłkarze usłyszeli gromkie brawa głośne „kurwa mać, Legia grać”. Zaraz po meczu usłyszałem od kibica takie słowa „człowiek czeka na ten awans jak na syna, a gdy już się rodzi okazuje się, że ma downa”. Mocne słowa, ale jakże prawdziwe.  Ja jako turysta ze Śląska po meczu chciałem udać się na zabawę. Taką zabawę jaka była po zdobyciu mistrzostwa Polski. Tak więc pojechaliśmy ze znajomymi kulturalnie taksóweczką pod Kolumnę Zygmunta i oczekiwaliśmy na kibiców. Jak się później okazało, kibice stwierdzili, że po takiej grze nie ma czego świętować. Rozumiem ich ogromną wściekłość, jednakże Legia wprowadziła polską piłkę na salony pierwszy raz od 20 lat. Mamy awans, który kompletnie nikogo w ten dzień nie ucieszył…

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Kibice