Obserwuj nas

Legia Warszawa

Kilka wniosków po meczu z Borussią

Za nami pierwszy, po 21 latach, mecz Legii w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W zasadzie zamiast „mecz”, można było użyć innego określenia – blamaż, z zastrzeżeniem, że klub z Warszawy jest jedynym polskim reprezentantem na jesiennym etapie europejskich pucharów, a poza Ligą Mistrzów są takie marki jak Manchester United, Chelsea, Liverpool czy AC Milan. Co wiemy po środowym spotkaniu?

Słaba postawa skrzydłowych

Oglądając środowe spotkanie, w oczy rzucał się brak zaangażowania bocznych atakujących w grę defensywną. Bereszyński i Guilherme byli pozostawieni samym sobie. Langil i Kazaiszwili ani trochę im nie pomagali. Mały plusik można postawić przy zawodniku z Martyniki – za ofensywne próby, które i tak były chaotyczne, a w zdecydowanej większości kończyły się niepowodzeniem i stratą piłki. Gruzin natomiast nie pokazał nic. Wobec tego, nie wyobrażam sobie innego scenariusza, niż Guilherme na prawym skrzydle, a po drugiej stronie Michał Kucharczyk. Zapewne Besnik Hasi zdecydowałby się na ten duet w tym meczu, jednak wychowanek Świtu NDM od 2,5 tygodnia jest kontuzjowany, natomiast Brazylijczyk musiał zastąpić na lewej obronie, pauzującego za żółte kartki, Adama Hlouska. Wspomnianą wcześniej dwójkę mogliśmy oglądać na bokach w zeszłym sezonie, obaj byli efektywni, notowali wiele bramek i asyst, a Brazylijczyk dokładał do tego ładną dla oka grę.

Zmienić ustawienie

Każdy to widzi, za wyjątkiem albańskiego szkoleniowca. Zawodnikom Legii nie pasuje preferowana przez niego formacja 1-4-3-3. Dlaczego Hasi rozbił duet Prijović-Nikolić, który był gwarantem wielu bramek w zeszłym sezonie? Dlaczego tylko raz obydwaj wyszli w pierwszym składzie w obecnych rozgrywkach? Dlaczego po jednym słabszym meczu odpalono Michała Kopczyńskiego, który miał bardzo dobry początek sezonu, kiedy – podobnie jak i teraz – większość zawodników zawodziła?

Moja propozycja? Oczywiście powrót do ustawienia 1-4-4-2. Malarz – Bereszyński, Czerwiński, Pazdan, Hlousek – Guilherme, Kopczyński, Jodłowiec, Kucharczyk – Prijović, Nikolić.

Największy znak zapytania to partner dla Pazdana na środku obrony. Rzeźniczak? Bez formy. Wieteska? Za mało doświadczony. Dąbrowski? Podobno ma nadwagę, a jak zagrał w środę – każdy widział. Zostaje Czerwiński, który w drużynie jest najkrócej, jednak w moim odczuciu w meczu z Borussią, zagrał minimalnie lepiej od Dąbrowskiego.

Co z resztą nowych zawodników? Niech walczą o miejsce w składzie, nie ma nic za darmo.

Tragiczna postawa u siebie

Legia w tym sezonie rozegrała już dziewięć spotkań przy Łazienkowskiej 3. Zaledwie jedno z nich zakończyło się zwycięstwem mistrza Polski, a było to dwa miesiące temu – 2:0 ze Zrinjskim Mostar. Jak wyglądało to pod wodzą Stanisława Czerczesowa? Brak zwycięstwa w zaledwie jednym domowym spotkaniu w bieżącym roku, czyli 1:1 z rozpędzoną wówczas Lechią Gdańsk. Zmiana trenera okazała się niebywałą głupotą, za którą płacimy my wszyscy – prezesi, piłkarze i oczywiście kibice, którzy kupują droższe niż w zeszłym sezonie, bilety.

Zabrakło typowej „6”

Pod wodzą Henninga Berga w europejskich pucharach, Legia preferowała ustawienie z cofniętym Ivicą Vrdoljakiem, który podchodził bardzo blisko środkowych obrońców, przejmował piłkę i ją wyprowadzał. Natomiast w przypadku gry w defensywie, wchodził między jednego a drugiego defensora i tym samym Legia grała piątką z tyłu. Besnik Hasi nie chciał mieć ani jednej typowej „6” w zespole, co by się w tym momencie przydało. Pozostaje pytanie, dlaczego w środę nie zagrał Michał Kopczyński, który znacznie lepiej radzi sobie w defensywie niż ofensywie.

Co dalej?

Kibice domagają się zmiany trenera, prezes zapewnia o zaufaniu do Albańczyka. Wszyscy widzą, że Legia źle wygląda pod względem taktycznym, ma problemy z bronieniem dośrodkowań i stałych fragmentów gry, straciła z tego tytułu już kilkanaście bramek w tym sezonie. „Wojskowi” nie idą w dobrym kierunku i zmiana na stanowisku szkoleniowca wydaje się być koniecznością. Pamiętajmy jednak, że to piłka nożna i wszystko może się zmienić w krótkim czasie. Ssam jestem pewien, że z Pazdanem, Hlouskiem i Kucharczykiem, Legia nie straciłaby sześciu bramek i pokusiłaby się o znacznie lepszy wynik.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Legia Warszawa