Obserwuj nas

Górnik Zabrze

Puchar Polski w Zabrzu, czyli zagrajmy to i zapomnijmy

Czy to liga, czy to puchar Torcida nie odpuszcza. To jest naprawdę jedna z ostatnich ekip kibicowskich w Polsce, która jest ze swoim klubem ZAWSZE. Zawsze, gdy potrzebują tego piłkarze. Torcida wie kiedy może sobie pozwolić na zruganie swoich pupili, ale także znakomicie wie, że bez tego wspaniałego dopingu zabrzanie już dawno sięgnęliby dna. Zabrzańscy kibice to naprawdę dwunasty zawodnik swojej drużyny i tego nigdy nie będzie można im zabrać. Tak było i tym razem, kiedy to Górnik w ramach 1/8 finału pucharu Polski podejmował na własnym boisku Wigry Suwałki.

Pierwsza połowa rozpoczęła się od totalnej nudy, na boisku nie działo się kompletnie nic. Mnóstwo chaotycznych i niedokładnych zagrań po obu stronach, aż do momentu 16. minuty, kiedy to na 30. metrze piłkę przyjął Dawid Plizga, uderzył mocno, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Karola Salika.

Nie będzie to udany wieczór Grzegorza Kasprzika. Co prawda obchodzi dzisiaj 33. urodziny i po meczu raczej nie będzie próżnował. Jednak w 24. minucie się nie popisał. Po strzale z rzutu wolnego wypluł piłkę przed siebie, a strzałem z najbliższej odległości drużynę z Suwałk na prowadzenie wyprowadził Kamil Zapolnik.

Od tego momentu do końca pierwszej części spotkania nie zbyt dużo działo się na placu gry. Mnóstwo niecelnych zagrań to znak firmowy takich spotkań jak dziś. Spotkań drużyn, w których brakuje zawodnika “na kierownicy”. W Zabrzu próbował rozgrywać Mariusz Przybylski, ale na nic zdawały się jego próby. Co prawda Górnik starał się często uderzać z daleka, ale strzały raz po raz mijały bramkę podopiecznych trenera Nowaka. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy po niezbyt czystym uderzeniu Grendela i rykoszecie zabrakło odrobiny szczęścia by doprowadzić do remisu. Z ciekawszych (?) rzeczy, można nadmienić, że niesłusznie żółtą kartką został ukarany Erik Grendel. Sędzia tego spotkania w pierwszej części wyglądał na lekko zagubionego, a jego decyzje często pozostawały niezrozumiałe. To nie koniec smutnych informacji z obozu Górnika, bowiem kontuzji w pierwszej części spotkania doznał motor napędowy całej gry ofensywnej Górnika – Dawid Plizga.

Po przerwie nie najlepiej dysponowanego dzisiaj Mariusza Przybylskiego zastąpił ulubieniec zabrzańskiej publiczności Olek “Meduza” Kwiek. To tyle ile możemy powiedzieć o dzisiejszym występie sympatycznego Aleksandra. Nie zmienił się jednak styl sędziowania arbitra Małyszka. Sędzia w dalszym ciągu popełniał karygodne błędy. Zalecamy mu zatem, aby oprócz logo Polskiego Kolegium Sędziowskiego wszył sobie także taki o to emblemat:

[vc_single_image image=”13692″ img_size=”blog-medium” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Górnik w drugiej części spotkania przeważał niemal we wszystkich aspektach. Starali się rozgrywać piłkę i to oni najczęściej przygotowywali ataki pozycyjne. Cieszyć zabrzańskich fanów może fakt, że piłkarze mimo niepowodzeń w ataku się nie poddawali. Dało się zauważyć ducha drużyny. Widać, że Brosz nie próżnuje na treningach i stara się, aby jego piłkarze do każdego zagrania przykładali się w stu procentach. Momentami wyglądało to naprawdę dobrze, a jedyne czego brakowało to ostatniego dokładnego podania. Mimo ciągłych ataków Górnika Zabrze, to piłkarze z Podlasia mieli sytuację na podwyższenie wyniku, jednak wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Kamil Adamek w sytuacji sam na sam z Kasprzikiem minimalnie się pomylił. Nie minęły 3 minuty od tego zdarzenia, a Kamil Adamek po katastrofalnym nieporozumieniu linii defensywnej z bramkarzem Górnika podwyższa wynik spotkania na 2:0 i tym samym Górnicy żegnają się z Pucharem Polski.

Piłka nożna to naprawdę dziwny sport. Raz lejesz u siebie Mistrza Polski, by w kolejnym spotkaniu ulec przeciętnej drużynie z I ligi… Chyba za to tak naprawdę kochamy ten sport. Za tę cholerną nieprzewidywalność. Jednym słowem wielkie gratulacje dla drużyny Dominika Nowaka. Cudowna radość piłkarzy z Suwałk, którzy po spotkaniu cieszyli się niczym dziecko z nowo otrzymanej zabawki.

W następnej rundzie Pucharu Polski Wigry zmierzą się z Jastrzębskim GKS.

Atrakcyjność spotkania w skali 1-6: 2,5. Poza bramkami zdobytymi przez Wigry i ładnym strzałem w pierwszej części spotkania Dawida Plizgi, w spotkaniu panował chaos. Możemy podsumować to jedynie takim obrazkiem:

[vc_single_image image=”13686″ img_size=”blog-medium” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Jedno oczko w górę oczywiście za doping zabrzańskiej Torcidy.

Żółte kartki: Grendel, Cerimagic, Kopacz, Wroński, Karankiewicz, Augustyniak.

Składy:

Górnik Zabrze: Kasprzik – Kurzawa, Kopacz, Danch, Ambrosiewicz -Matuszek, Przybylski(Kwiek 46′), Grendel, Cerimagic(Angulo 66′), Plizga(Wolsztyński 23′) – Skrzypczak

Wigry Suwałki: Salik – Bartkowski, Remisz, Jarzębowski, Kwame, Augustyniak – Gąska, Karankiewicz – Mamadou(Radecki 54′), Wroński(Kozak69′), Zapolnik(Adamek 79′)

Sędzia spotkania: Jacek Małyszek

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Górnik Zabrze