Obserwuj nas

Sląsk Wrocław

Azjatycki inwestor zobaczył seppuku Śląska

Śląsk przegrywa z Legią Warszawa 0:4. Azjatycki inwestor, który chce kupić Śląsk Wrocław zobaczył istne seppuku w wykonaniu piłkarzy WKS.  

Szybkie ciosy Legii

Po 30 minutach meczu wyszła trójka kibiców siedzących obok mnie, choć chcieli już to zrobić po dwóch golach Legii. Skoro ci fani opuścili stadion, to pewnie spisaliby się lepiej, niekoniecznie w graniu w piłkę. Przejechanie tramwajem z dworca PKP na Stadion Wrocław trwa mniej więcej trzydzieści minut. Myślę, że ci, co wyszli, podczas pokonywania tej trasy pewnie daliby radę pobić warszawian w… wypiciu więcej wrocławskich Piastów (piw), niż Legia strzeliła goli.

Morioka pomocnik z Japonii

Fot. Krystyna Pączkowska, Śląsk Wrocław

Przed meczem przeczytałem wywiad eksperta – Krzysztofa Przytuły dla Sport.pl, w którym wypowiedział się na temat Morioki:

“Z Morioką może być jak z Akahoshim z Pogoni. Pomocnik szczecińskiej drużyny też zaczął fenomenalnie, a teraz jest już jednym z wielu.”

“We Wrocławiu powinni zrobić więcej, aby zatrzymać takich piłkarzy jak m.in. Tomasz Hołota czy Tom Hateley. Szczególnie szkoda Anglika. To świetny piłkarz, z jednym ogromnym atutem, stabilną formą przez cały sezon. Szczerze, wolałbym w drużynie dwóch Hateleyów, niż jednego Moriokę.”

Nie wiem kto miałby wtedy kreować grę w Śląsku. Możliwe, że dwójka Hateleyów rozwiązałaby problemy z defensywnymi pomocnikami, gdzie obecnie daje radę tylko Kokoszka. Tylko co dalej, skoro Ryota wyciąga najlepsze liczby w zespole od wiosny poprzedniego sezonu, a dokładniej od przyjścia Rumaka. W pięciu pierwszych meczach, gdy drużynę prowadził Romuald Szukiełkowicz, Japończyk nie zaliczył bramki ani asysty.

Gdy zobaczyłem skład Śląska zacząłem się zastanawiać, że może jednak Morioka to nie taki magik, skoro inni widzą to inaczej. Trener Rumak, jak się okazało, nie kierował się tym, kto jest lepszy, ale swoim planem na ten mecz:

“Chciałem wpuścić go kiedy piłkarze będą podmęczeni.” – powiedział Rumak odpowiadając na pytanie o Morioce na pomeczowej konferencji.

Rumak zagubiony w galopie

Po 20 minutach Rumak chciał przywołać któregoś ze swoich piłkarzy. Nie otrzymał reakcji. Machnął ręką, odwrócił się i wykonał gest w kierunku ławki oznaczający zmianę. Prawdopodobnie chodziło o Sito Rierę. Wytrzymał dłużej niż siedzący obok mnie kibice i po przerwie wprowadził za niego Moriokę. Mimo wyniku 0:4, w końcu pokazał się zawodnik, który przytrzymał się dłużej przy piłce na połowie rywala i miał choć odrobinę pomysłu na grę. Riera po trzech bramkach nie podniósł drużyny, nie dał nic. To jest klucz, że mimo takiego nokautu, nadal pokazujesz coś od siebie. Jeśli Riera może być w czymś lepszy od Morioki, to nie na tyle, żeby być od niego bardziej kompletnym piłkarzem.

Nie można powiedzieć, że ta decyzja zdecydowała o tym, że WKS przegrał, to jednak niewystawienie piłkarza, który gra wszystkie mecze tego sezonu od pierwszej minuty i jest po prostu najlepszy, nie jest godne pochwały.

Celeban największym zagrożeniem

W tym meczu dwie najlepsze sytuacje miał środkowy obrońca – Piotr Celeban. Obie po stałych fragmentach gry i lekkim zamieszaniu. Niestety, oprócz tego dwa razy pomylił się przy główkowaniu, jakby nie do końca był pewny lotu piłki (samobój Goncalvesa i pierwszy gol Prijovicia).

Defensywnych pomocników Śląsk w tym meczu nie miał wcale. Wystarczy obejrzeć skrót tego spotkania, aby zobaczyć co wyprawiali. W dodatku Goncalves zagotował się pod koniec i zszedł z czerwona kartką. Negatywnie zaskoczył również Kokoszka, który w poprzednich meczach, jak choćby w tym ostatnim z Lechem, był czołową postacią.

Już na dzisiejszej konferencji władz klubu Adam Matysek powiedział:

“Priorytetem są wzmocnienia na pozycji defensywnego pomocnika.”

Rumak rozkazuje Śląsk

Fot. Krystyna Pączkowska, Śląsk Wrocław

Trener Rumak żył przy ławce. Niestety żaden z piłkarzy na boisku takiej złości nie pokazał. Na murawie nikt nikogo nie zrugał. Tak, jakby wśród piłkarzy nie było łącznika między szkoleniowcem a resztą drużyny. “Wychodzimy z szatni zmotywowani, tracimy bramki, to koniec, trzeba dotrwać do przerwy, sami nie damy rady się podnieść.” W skrócie – nie było piłkarza, który mógł ożywić drużynę.

Azjatycki inwestor

Azjatycki inwestor

Fot. Krystyna Pączkowska, Śląsk Wrocław

Oglądając galerię zdjęć z tego meczu, zauważyłem Wojciecha Błońskiego (byłego dyrektora sportowego, teraz jest zaangażowany w budowanie wizerunku Śląska i pozyskiwanie sponsorów) rozmawiającego z kompletnie nieznanym człowiekiem z Azji. Po Wrocławiu rozniosła się plotka, że azjatycki inwestor jest zainteresowany zakupem Śląska Wrocław.

Plan niezrealizowany

Plan Śląska wykonany w 0 procentach. Kibice mogą się pocieszyć 20% zniżką na mecz z Pogonią, a klub tym, że liczba sprzedanych biletów przekroczyła o kilka procent połowę pojemności stadionu. Mam nadzieję, że azjatycki inwestor nie wystraszył się wyniku.

Dolny Śląsk. Właściciel, założyciel i redaktor naczelny Leicester-City.pl

1 Comment

1 Comment

    Leave a Reply

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

    Advertisement

    Musisz zobaczyć

    Zobacz więcej Sląsk Wrocław