Obserwuj nas

Legia Warszawa

Duet „MagierAco” zjednoczył Legię | felieton kibica

legia kibice puchar

O tym, jak bardzo w sporcie wyświechtane jest powiedzenie o kroku wstecz i dwóch w przód, wie każdy zainteresowany tematem. Ale to nieustanne korzystanie z dobrodziejstwa tej ludowej mądrości nie jest bezzasadne. Kolejny tego przykład widzimy obecnie w Warszawie, gdzie zjednoczona Legia to zasługa głównie duetu Magiera-Vuković.

Poznasz Legię po jej błędach

To, że Legia w swojej najnowszej – powiedzmy postITIowskiej historii, wykonała kilka ruchów błędnych jest faktem niezaprzeczalnym. Wiedzą to kibice i pracownicy, przyznają właściciele klubu. Tu jakaś parodystyczna współpraca z brazylijskim Fluminense, na której nie skorzystał nikt, tam zaskakująca decyzja o przedłużeniu kontraktu trenera Henninga Berga, czy kompletna pomyłka w osobie Besnika Hasiego, która czkawką odbiła się każdemu, tylko nie jemu. To takie, pierwsze z brzegu, kroki w tył.

A kibic siedzi i patrzy, słucha. Docierają do niego zapewnienia władz klubu o zdobywaniu doświadczenia i ciągłej nauce na błędach. Kibic uznaje takie gadanie, dochodząc do wniosku, że ta nauka do czegoś prowadzi i będzie już tylko dobrze.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Legia musiała przejść niełatwą drogę przez te wszystkie błędy, pomyłki czy zaniechania, aby znaleźć się dokładnie w tym miejscu, w którym znajduje się obecnie.

[vc_single_image image=”15850″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

…i aby jej symbolem mógł stać się trener Jacek Magiera

Oczywiście, na jakiekolwiek podsumowania czy wymierne oceny jego pracy z zespołem mistrza Polski jest zdecydowanie za wcześnie, ale gołym okiem dostrzec można, jak Legia pod skrzydłami Magiery zmieniła się mentalnie i wizerunkowo. Pomijając jego dotychczasowe i tak dobre wyniki, ta Legia cieszy każdego, kto ją ogląda i śledzi co się wokół niej dzieje. Czyli osiąga coś, co jest nawet ważniejsze niż zwycięstwo w jakimś meczu. Tydzień po tygodniu Magiera i jego nieokiełznany asystent Aleksandar Vuković zbierają punkty zaufania i szacunku wszystkich (podkreślam – wszystkich) kibiców.

Szatnia za trenerem

To wyżej to punkty czegoś, czego nie potrafili zdobyć ani Berg, gdy mu szło, ani Czerczesow w ogóle – bo szło mu cały czas. Zawsze znalazła się grupa – raz mniejsza, raz większa – której coś nie pasowało. Czy zła taktyka, traktowanie gwiazd czy ogólnej filozofii klubu. Jakaś drzazga pod paznokciem spokoju nie dawała.

Duet znakomity

W tej chwili, zapewne w dużej części dzięki obiecującym występom „Wojskowych”, takiej grupy narzekaczy nie ma. Magiera wygląda na człowieka o dużej klasie, oddanego etosowi codziennej pracy. Vuković to wulkan energii, który za swoje ideały dałby się pokroić. Obaj panowie nigdy nie skrywali swoich uczuć do Legii i nikt nie może zarzucić im w tej kwestii kłamstwa. A to ogromny kredyt. Dlatego, na tę chwilę, trudno wymyślić odpowiedniejszych ludzi do prowadzenia klubu z Łazienkowskiej.

Analogie w innych klubach

Podobnych analogii można doszukiwać się także w innych polskich klubach. Największe turbulencje miały miejsce w Gdańsku, gdzie na ławce trenerskiej Lechii przewijały się dorodne prawdziwki. Dziś Lechia Piotra Nowaka jest liderem i pretendentem do tytułu. I nawet, gdy przyjdą chwile gorsze, to zarząd pięć razy zastanowi się, czy podnieść rękę na trenera Nowaka, skoro stoją za nim trybuny, które go cenią. A jaką drogę przeszło Zagłębie Lubin z trenerem Stokowcem?

Takie przemiany czekają jeszcze pozostałych – Wisła Kraków to przykład najbardziej rażący. Przy Reymonta kroków w tył zrobiono już zdecydowanie za dużo.

SPORTS & MEDIA ID UW

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa