Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Żadna seria nie trwa wiecznie – Lech Poznań poległ w Białymstoku

Po serii czterech ligowych zwycięstw Lech Poznań uległ Jagiellonii w Białymstoku po bramkach Karola Świderskiego i Fiodora Cernycha. Goście odpowiedzieli jedynie bramką Paulusa Arajuuriego. Tym samym lechici stracili szansę na wskoczenie na podium LOTTO Ekstraklasy. Głównym winowajcą jest Matus Putnocky, który najpierw w kuriozalny sposób pozwolił na otwarcie wyniku spotkania, a następnie popełnił kolejny błąd przy drugiej bramce.

Zmrożona murawa, niska temperatura i jazda na korkach. Spotkanie w Białymstoku od początku przebiegało pod dyktando piłkarzy Jagiellonii. Pierwszy kwadrans był prędzej okazją do nauki łapania odpowiedniej przyczepności niż gry w piłkę na jako takim poziomie. Do taki warunków lechici najwyraźniej nie byli przygotowani.

W 16. minucie spod pola karnego ruszył Fiodor Cernych, który sokolim okiem dostrzegł wybiegającego na czystą pozycję Karola Świderskiego. Pomocnik gospodarzy ruszył na bramkę Lecha, a z niej nie wiedząc czemu wybiegł Matus Putnocky. Jego nogi najwidoczniej zmroziło do tego stopnia, że nie był w stanie dobiec do piłki i dał się obiec. Świderski nie miał innego wyjścia jak tylko skierować futbolówkę do pustej bramki.

Po raz pierwszy zawodnicy “Kolejorza” dali o sobie znać w 24. minucie. Maciej Makuszewski dośrodkowywał z bocznego sektora w pole karne. Tam piłka trafiła do Radosława Majewskiego, lecz ta po jego strzale minęła bramkę w znacznej odległości. Choć finalizacja była mizerna, to był znak, że lechici nadal żyli. Jeśli już Lech kreował ciekawą akcję, to kończyło się tak jak w przypadku niesfinalizowanej randki. Dobry początek, smaczna kolacja z niezłym rozwinięciem akcji. Jednak przy rozpoczęciu nocnej części okazuje się, że jegomość nie stanął na wysokości zadania. Game over.

Kolejne minuty mijały, a na murawie nie działo się nic szczególnego. Dopiero w 39. minucie goście omal nie wyrównali stanu spotkania. Po dośrodkowaniu Darko Jevticia nikt nie przeciął linii lotu piłki, a ta prawie zaskoczyła Mariana Kelemena. Na swoje szczęście golkiper Jagiellonii stanął na wysokości zadania. Chwile wcześniej murawę opuścił Maciej Makuszewski w efekcie odniesionej kontuzji barku. W jego miejsce pojawił się Kamil Jóźwiak.

Po błędach początkowej fazy spotkania Matus Putnocky obudził się w 42. minucie. Po kolejnej szarży piłkarze Michała Probierza omal nie podwyższyli prowadzenia. Przemysław Frankowski zgrał w polu karnym piłkę po wrzutce do Karola Świderskiego. Pomocnik gospodarzy był bardzo blisko zdobycia drugiego gola w meczu. Być może ktoś bramkarzowi Lecha zrobił format pamięci. Doskonała decyzja.

W ostatniej czwartej minucie doliczonego czasu gry do pierwszej połowy koszmarnego błędu dopuścił się Marian Kelemen. Piłkę z okolic czterdziestego metra w pole karne posłał Darko Jevtić, a futbolówkę głową w stronę bramki skierował Paulus Arajuuri. Golkiper Jagiellonii złapał piłkę w koszyczek za linią! Kontrowersje jednak w tej sytuacje były duże, ponieważ lechici w ogóle nie powinni otrzymać rzutu wolnego. Błędną decyzję należy zapisać na konto sędziego Daniela Stefańskiego.

[vc_single_image image=”16856″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Pierwszy kwadrans drugiej połowy to okres snu zimowego obu zespołów. Wartym zaznaczenia jest fakt zesłania na trybuny Michała Probierza.

Wszystkich do życia przywrócił w 63. minucie Fiodor Cernych. Napastnik “Szerszeni” otrzymał piłkę od Tarasa Romańczuka, poradził sobie z całkowicie biernym Janem Bednarkiem i asekurującym go Dawidem Kownackim, a następnie odpalił w stronę bramki. Tam kolejny błąd popełnił Matus Putnocky. Takie strzały nie mają prawa przejść, natomiast bramkarz “Kolejorza” był dziś myślami w ciepłych krajach. Zastanawiający spadek formy ma miejsce również u Jana Bednarka. Obrońca, który za Nenada Bjelicy jest jednym z filarów zespołu, popełnił cztery poważnie błędy w dwóch ostatnich meczach. Trzy z nich zakończyły się stratą gola.

Piłkarze Lecha Poznań próbowali doprowadzić choćby do remisu. W 77. minucie piłkę w okolicach szesnastego metra do Radosława Majewskiego zgrał Marcin Robak. Choć pomocnik poznańskiego zespołu oddał strzał, to jeszcze lepiej obronił Kelemen. Piłkę próbował jeszcze z przewrotki dobijać Marcin Robak, jednak jego próba była nieudana.

Lokomotywa rozpędzała się coraz bardziej. Po wejściu Szymona Pawłowskiego lechici wrzucili wyższy bieg. W 81. minucie po akcji z udziałem powracającego do gry zawodnika, doskonałą okazję miał Marcin Robak. Napastnik będący na siódmym metrze został zablokowany przez Rafała Grzyba. Gospodarze w końcówce spotkania odpowiedzieli w 87. minucie strzałem z dystansu Frankowskiego. Prawdopodobnie była to najłatwiejsza interwencja Putnockiego w tym spotkaniu, a on sam po interwencji otarł pot z czoła.

W ciągu ostatnich minut goście nie zrobili nic, aby wyrównać stan pojedynku. Powrócił stary Marcin Robak, którego przyjęcie odbywa się na przestrzeni kilku metrów. Zawodnicy “Kolejorza” nie byli w stanie stworzyć sobie klarownej sytuacji. Na domiar złego po raz kolejny fatalnie zachował się Jan Bednarek. Obrońca otrzymał podanie od Matusa Putnockiego, który opuścił pole karne, aby przejąć piłkę. Następnie defensor próbował zagrywać do kolegi na tyle nieudolnie, że futbolówkę przejął Frankowski. Na całe szczęście nie uwolnił się do końca spod presji winowajcy i przestrzelił obok bramki.

Nikt nie ma zamiaru się pastwić się nad Janem Bednarkiem, ale obrońca gości popełnia błąd za błędem. W piątej minucie doliczonego czasu drugiej połowy źle zagrał głową. Piłka trafiła pod nogi Cernycha, a ten odegrał ją do wybiegającego Klimali. Młody napastnik minął Bednarka i strzelił wysoko ponad bramką Putnockiego.

Lech Poznań zagrał najgorsze spotkanie od początku listopada i mówiąc wprost, w dzisiejszym starciu nie zasłużył chociażby na punkt. Na trudnej murawie gospodarze byli dokładniejsi i skuteczni. Poznańska lokomotywa zatrzymała się na stacji Białystok i aby ruszyć dalej, motorniczy Bjelica będzie musiał dokonać kilku napraw.

Bramki: 16’ Karol Świderski (Fiodor Cernych) 63’ Fiodor Cernych (Taras Romanczuk) – 45+4 Paulus Arajuuri (Darko Jevtić)

Widzów: 10 000

Arbiter: Daniel Stefański

Żółte kartki: 33’ Taras Romanczuk, 36’ Karol Świderski – 50’ Tamas Kadar, 90+2 Paulus Arajuuri.

Składy:

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Piotr Tomasik, Guti Tomelin, Ivan Runje, Rafał Grzyb – Jacek Góralski, Taras Romanczuk – Dmytro Chomczenowski, Karol Świderski (76’ Patryk Klimala), Przemysław Frankowski – Fiodor Cernych.

Rezerwowi: Damian Węglarz, Jonatan Straus, Marek Wasiluk, Dawid Szymonowicz, Damian Szymański, Patryk Klimala, Dawid Polkowski.

Lech Poznań: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Jan Bednarek, Tamas Kadar – Łukasz Trałka, Maciej Gajos – Maciej Makuszewski (39’ Kamil Jóźwiak), Radosław Majewski (81’ Szymon Pawłowski), Darko Jevtić – Dawid Kownacki (69’ Marcin Robak).

Rezerwowi: Jasmin Burić, Lasse Nielsen, Marcin Wasielewski, Szymon Pawłowski, Abdul Aziz Tetteh, Marcin Robak, Kamil Jóźwiak.

[vc_single_image image=”16857″ img_size=”full” onclick=”link_image” title=”Statystyki EkstraStats.pl”]

Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań. Piszę dla: @retro_magazyn, @watch_esa i @ManUtd_PL. M: klama.mufc92@gmail.com.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Jagiellonia Białystok