Obserwuj nas

Legia Warszawa

Bilans transferowy Legii: lato 2015 – lato 2016

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

Po Tomaszu Brzyskim, Stojan Vranjes jest kolejnym zawodnikiem, z którym Legia Warszawa rozwiązała kontrakt za porozumieniem stron. Wśród kibiców mistrza Polski zapanowała radość, bo piłkarz zszedł z listy płac i tym samym klub zaoszczędzi nieco środków. Czy aby na pewno? Zapraszam na bilans transferowy Legii Warszawa.

Sprawa Vranjesa

Jeśli chodzi o Vranjesa, to straty i tak są duże. Bośniak został kupiony za 300 tys. euro, do tego dochodzi prowizja dla menedżera, kilkanaście pensji oraz premii, a także odprawa, wszakże kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron, więc Legia musiała zgodzić się na jakieś ustępstwa. Umowa obowiązywała do końca czerwca 2018 roku. Cała operacja zamknie się pewnie w granicach 700 tys. euro, czyli każda bramka strzelona przez Vranjesa kosztowała „Wojskowych” 140 tys. euro. Nie zapominajmy o innych niewypałach z ostatniego okresu – mam na myśli trenera Besnika Hasiego oraz Steevena Langila. Ale transfery Legii to przede wszystkim świetne ruchy. Przeanalizujmy trzy ostatnie okienka transferowe i stwórzmy taki mały bilans transferowy Legii Warszawa.

Bilans transferowy Legii Warszawa

Lato 2015 – na plus

Do klubu przychodzą m.in. Michał Pazdan, Aleksandar Prijović i Nemanja Nikolić. Wszyscy z miejsca stają się podstawowymi, wręcz kluczowymi zawodnikami. Po krótkim czasie na każdego z nich Legia dostaje ogromną liczbę ofert, pewnie gdyby chciała, zarobiłaby ok. 8 mln euro za całą trójkę. Warto dodać, że żaden z nich nie miał łatwego zadania, musiał zastąpić zawodnika, który do tej pory był podstawowym. Pazdan zastąpił Astiza i Juniora, którzy w końcówce sezonu grali mniej, jednak patrząc szerzej, w trakcie całego roku rozegrali wiele spotkań. Bez dwóch zdań jest od nich lepszym zawodnikiem. Nikolić i Prijović weszli we wcale niemałe buty po Orlando Sa, głównie dzięki któremu Legia do samego końca walczyła o mistrzostwo Polski w sezonie 2014/2015.

Lato 2015 – na minus

Na pierwszy rzut oka nasuwa się wcześniej wspomniany Vranjes. Kolejni to skrzydłowi – Pablo Dyego oraz Ivan Trickovski (transfery bezgotówkowe). Po pierwszym nikt nie spodziewał się cudów, a cała transakcja, w porównaniu do budżetu Legii, to grosze, ryzyko było niewielkie, a kibice i działacze nie załamywali rąk. Dziwiła za to forma tego drugiego, ogranego na poziomie Ligi Mistrzów, rywalizującego w ćwierćfinale tych rozgrywek z wielkim Realem Madryt. Reprezentant Macedonii miał naprawdę solidne CV, a mimo to nie dał rady. Na początku b.r. odszedł z Legii, ponownie trafił na Cypr, tym razem do AEK Larnaka, gdzie w 32 meczach zdobył 17 bramek i zanotował 4 asysty. Nie można stwierdzić, że Legia ściągnęła byle kogo. Zapewne zawiodła głowa.

Zima 2016 – na plus

Rok 100-lecia Klubu, Legia traci 5 punktów do liderującego Piasta, właściciele decydują się na transferową ofensywę. Przychodzą m.in. Ariel Borysiuk, Adam Hlousek, Radosław Cierzniak, Kasper Hamalainen i Artur Jędrzejczyk. Trzech z nich z marszu wchodzi do pierwszego składu, Cierzniak okazuje się solidnym zmiennikiem Arkadiusza Malarza, a Hamalainen w końcówce sezonu godnie zastępuje kontuzjowanego Prijovicia. W następnych rozgrywkach ma dobre liczby w przeliczeniu na liczbę minut spędzonych na boisku. Do tego inwestycja w przyszłość w postaci Jarosława Niezgody, który nieźle spisuje się na wypożyczeniu do Ruchu Chorzów.

[vc_single_image image=”5196″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Zima 2016 – na minus

W tym kontekście i okresie można mówić jedynie o kolejnym skrzydłowym, nie tak dawno grającym w Lidze Mistrzów, Michale Aleksandrowie, który podobnie jak inni sprowadzani w ostatnim czasie na jego pozycję zawodnicy, nie wypalił. Piłkarz ze słabymi liczbami przed, jak i po przyjściu do Legii, brak regularnej gry przed samym transferem (bułgarski „Klub Kokosa” w Razgradzie), do tego niska kwota transferowa – 100 tys. euro. Oczekiwania były umiarkowane, jednak tliła się nadzieja, liczono na solidnego skrzydłowego, ponieważ Kucharczyk i Guilherme w zasadzie nie mieli godnych siebie konkurentów.

Lato 2016na plus

Przychodzą m.in. Thibault Moulin, Miroslav Radović oraz Vadis Odjidja-Ofoe. Francuz od początku daje jakość, na krótką chwilę łapie dołek formy, jednak szybko z niego wychodzi, a efekty widzieliśmy na przykład w meczu z Realem. Pozostali przychodzą już po okresie przygotowawczym, potrzebują chwili na złapanie rytmu, po czym grają jak z nut. Aktualnie nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie składu Legii bez w/w zawodników, cała trójka strzeliła po jednej bramce w fenomenalnym meczu z „Królewskimi” w Warszawie.

[vc_single_image image=”13972″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Lato 2016 – na minus

Z całą pewnością Langil. Nadziei nawet w 20% nie spełniają Kazaiszwili czy Dąbrowski. Moim zdaniem Polak odpali wiosną lub w przyszłym sezonie, potrzebuje czasu na poznanie Legii, tak jak było to w przypadku innych naszych rodaków, czyli Jodłowca, Lewczuka czy Brozia. Natomiast pozostanie Gruzina to wielka niewiadoma, jest jedynie wypożyczony i na ten moment wątpliwe, by Legia zapłaciła za niego wielkie pieniądze, a takie z pewnością będą chcieli włodarze Vitesse. Czerwińskiego w tym gronie nie wymieniłem, ponieważ kilka spotkań w pierwszym składzie rozegrał, w Lotto Ekstraklasie nie zawodził, co innego w Lidze Mistrzów (dwumecz z Borussią Dortmund), ale on również potrzebuje czasu, jeszcze 1,5 roku temu grał w 1-ligowej Niecieczy, a teraz przyszło mu mierzyć się z Aubameyangiem czy Reusem.

Polityka transferowa Legii? Oby tak dalej

Pomyłki były, zdarzają się i będą występować w przyszłości. Są wliczone w tę działkę. Najważniejsze, by ograniczać je do minimum, robić dobre rozeznanie i nie sugerować się prezentacją stworzoną w programie PowerPoint, jak w przypadku Besnika Hasiego. Ściągamy trzech zawodników związanych obecnie lub w niedalekiej przeszłości z daną ligą (tak jak teraz w przypadku Belgii), dwóch staje się wzmocnieniami, jeden niewypałem. Skuteczność na poziomie 66%, wynik zadowalający. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – co okienko do klubu przychodzi trzech kluczowych zawodników, którzy z miejsca dają jakość, są lepsi od poprzedników wytransferowanych za spore pieniądze do zagranicznych klubów. Dowodem jest na to pierwszy od ponad dwóch dekad awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, będący efektem dobrze wykonanej pracy w poprzednich latach.

Potrzeba stabilizacji…

Apelowałbym jednak o stabilizację, 1-2 transfery „in” oraz „out” w danym okienku, spokojne budowanie drużyny, aby była zachowana tożsamość. Skutki zbyt wielu zmian obserwowaliśmy latem, kiedy w zespole nie było chemii, a trener nie dość, że nie pomagał, to jeszcze przeszkadzał.

Bilans transferowy Legii w liczbach

Na koniec liczby. Według portalu Transfermarkt.pl, Legia wydała 5,12 mln euro na nowych zawodników (nie liczę przyjścia Dominika Nagy’ego w styczniu 2017 roku). W tym samym czasie zarobiła 9,85 mln euro. Blisko dwukrotnie większy zysk, a skład wydaje się zdecydowanie mocniejszy niż jeszcze 1,5 roku temu. Bilans transferowy Legii to jedno, ale liczy się przecież wynik sportowy. W tym czasie zdobyliśmy mistrzostwo Polski, obroniliśmy Puchar Polski. Mało? Ponownie awansowaliśmy do Ligi Europy i w końcu otworzyliśmy na oścież bramy prowadzące do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Natomiast podczas Euro 2016 bardzo dobrze zaprezentowało się wielu zawodników Legii. I za to wszystko wielkie brawa dla włodarzy Klubu! Oby już w środowy wieczór można było dopisać kolejny sukces!

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_separator][vc_custom_heading text=”Czekamy na bilans transferowy Twojego klubu.
Z przyjemnością opublikujemy Twój tekst.” font_container=”tag:h3|text_align:center” use_theme_fonts=”yes”][vc_separator][/vc_column][/vc_row]

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Legia Warszawa