Obserwuj nas

Sląsk Wrocław

Droga na urlop Arki wiedzie przez Wrocław. Przed meczem Śląskiem.

W ostatnim meczu w tym roku Arka zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Piłkarze Arki notują zwyżkę formy na koniec roku i podrażnieni po porażce z Jagiellonią będą chcieli w niedzielę zgarnąć komplet punktów.

Test mimo wszystko zdany.

Mecz ostatniej kolejki z Jagiellonią miał być dla Arki weryfikacją tego, czy lepsza ostatnio postawa to jednorazowy zryw, czy może obietnica poprawy dorobku punktowego na koniec roku. W końcu po wygranych z Bytovią w Pucharze Polski i z Ruchem w lidze, zespół Grzegorza Nicińskiego mierzył się z drużyną z czołówki. Mimo porażki można przyznać Arce pozytywną ocenę. W końcu w poniedziałek zaprezentowali się z niezłej strony, dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a punkty zabrał im Szymon Marciniak.

Wobec powyższego Arkowcy z pewnością są w stanie powalczyć o pełną pulę we Wrocławiu, gdzie zmierzą się z sąsiadem z tabeli. Tym bardziej, że Śląsk gra w tym sezonie w kratkę, a ostatnie spotkania nie mogą naprawać optymizmem sympatyków drużyny z Wrocławia.

W górę i w dół.

Początek sezonu był dość podobny dla obu drużyn. Arka świetnie grała zwłaszcza u siebie, a w siedmiu pierwszych meczach przegrała dwukrotnie. Śląsk z kolei w pierwszych siedmiu kolejkach doznał porażki zaledwie raz. Później zaczęła się prawdziwa karuzela formy. Przyszła seria czterech meczów bez wygranej i odpadnięcie z Pucharu Polski. Potem cztery spotkania bez porażki, a obecnie podopieczni Mariusza Rumaka mają znów na koncie cztery mecze z rzędu bez kompletu punktów.

Śląsk ma też problem ze zdobywaniem bramek. W przywołanych ostatnich czterech potyczkach Wrocławianie strzelili zaledwie jednego gola. Dla porównania Arka w tym samym czasie zapisała na swoje konto sześć trafień.

W pierwszym pojedynku tych drużyn górą była Arka. Żółto-niebiescy zneutralizowali wtedy Bence Mervo, a słabe zawody rozegrał Riota Morioka, którego Rumak zmienił w przerwie. Dla Arki trafiali Marcus i Rafał Siemaszko.

Bez rewolucji na koniec roku.

To właśnie Siemaszko wyszedł na Jagiellonię w podstawowym składzie i odwdzięczył się golem, a mógł zakończyć spotkanie z nawet większym dorobkiem. Grzegorz Niciński trener Arki w pierwszych kolejkach wystawiał ten sam żelazny skład, a pod koniec roku już bardziej zdecydowanie reaguje na słabą dyspozycję swoich piłkarzy. Dłuższy czas miejsce w składzie zachowywali będący w kiepskiej formie Szwoch czy Zjawiński, a w ostatnich meczach nie oglądaliśmy ich w wyjściowym składzie. Tego ostatniego zabrakło ostatnio w kadrze meczowej, podobnie jak Dawida Sołdeckiego czy Marcina Warcholaka.

Siemaszko dostał swoją szansę po tym jak w kolejnych meczach zawiedli bezbarwni Zjawiński i Abbott. W poprzedniej kolejce dał z siebie wszystko, co jest dla niego typowe. Czasami brakuje mu techniki, ale nie można mu zarzucić braku waleczności i zasuwania z przodu. W meczu z Jagiellonią boisko opuścił zmęczony już w 64. minucie meczu, i bardzo możliwe, że wyjdzie na boisko w pierwszej jedenastce we Wrocławiu.

W Arce zabraknie Miroslava Bożoka, który pauzuje ostatni mecz za czerwoną kartkę przeciwko Bruk-Betowi. W Śląsku także za czerwień odpoczywa Filipe Goncalves.

O kontakt z górną ósemką.

Zwycięstwo ze Śląskiem sprawi, że Arka zrówna się punktami z Koroną i Pogonią. Porażka może sprawić, że Arkowcy spadną nawet na 14. miejsce w tabeli, tuż nad strefą spadkową. To pokazuje jak zacięta walka o miejsce w górnej połowie stawki, ale też o utrzymanie, może stać się udziałem kilku drużyn. Abstrahując już od miejsca, 26 punktów na koniec roku pozwoliłoby Arce na trochę więcej spokoju przed powrotem do ligowych zmagań w lutym. I w walce o ten dorobek nie są w niedzielę skazani na porażkę.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Sląsk Wrocław