Obserwuj nas

Legia Warszawa

Transfer z Lecha do Legii, mecz z Celtikiem, pojedynki z Ronaldo – z czego najbardziej zapamiętamy Bereszyńskiego?

Bartosz Bereszyński zmiana

Bartosz Bereszyński trafił do Legii Warszawa z Lecha Poznań za zaledwie 100 tysięcy euro. Doszło do tego dokładnie w zimowym okienku transferowym w rozgrywkach 2012/13. Transfer, jak oczywiście wszyscy się spodziewali, nie przeszedł bez echa. Fani drużyny z Wielkopolski wyzywali młodego zawodnika od najgorszych, skazywali go na maksymalnie ławkę rezerwowych przy Łazienkowskiej, a co najgorsze – padały groźby pod adresem jego rodziny.

Pierwszym dobrym ruchem w wykonaniu Jana Urbana było przesunięcie zawodnika na prawą stronę defensywy, co było pomysłem Kibu – asystenta szkoleniowca. Dla przypomnienia, były gracz Kolejorza przychodził do stolicy jako napastnik lub ewentualnie skrzydłowy. Wychowanek TPS Winogrady od debiutu z Koroną Kielce (porażka 2:3) ostatecznie przeniósł się już na prawą obronę, gdzie występuje do dzisiaj. W swoim pierwszym sezonie Bereszyński zdobył z Wojskowymi wszystko co się dało na krajowym podwórku – mistrzostwo, Puchar Polski.

W następnych rozgrywkach obecny gracz Sampdorii Genua po raz pierwszy zdołał też zagrać w fazie grupowej Ligi Europy. Legia Warszawa dostała się tam po odpadnięciu w IV rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów ze Steauą Bukareszt. Tam w grupie przyszło mu się zmierzyć przeciwko takim drużynom jak Lazio Rzym (Włochy), Trabzonspor (Turcja) oraz Apollon Limassol (Cypr). Wojskowi wygrali wtedy zaledwie jedno spotkanie, kiedy wybrali się na obiekt ostatniego z wymienionych rywali. Podopieczni Urbana zwyciężyli wtedy 2:0 po trafieniach Jodłowca w 8. minucie, a także Brzyskiego na kwadrans przed końcem.

Bereszyński zagrał wtedy również 18 spotkań w Ekstraklasie, w których zdobył jednego gola. Na konto zdołał wpisać sobie ponownie tytuł mistrza Polski, bowiem puchar kraju powędrował do Zawiszy Bydgoszcz. Co ciekawe – „Bereś” strzelił bramkę w 37. kolejce, kiedy na Łazienkowską zawitał… Lech Poznań. Defensor, po dalekiemu podaniu od Michała Żyro, pokonał wtedy precyzyjnym strzałem zza pola karnego Krzysztofa Kotorowskiego.

Człowiek kontuzja

Pech – tyle można w skrócie powiedzieć o sezonie 2014/15. Piłkarz pochodzący z Wielkopolski zagrał w 20 meczach, ale niestety dla niego – opuścił ich aż 40. Co jeszcze gorsze, aż absencja w 22 była spowodowana częstymi kontuzjami. Nie można też pominąć sprawy starcia z Celtikiem Glasgow, gdzie Legia mająca już awans na tacy… wpuściła nieuprawnionego defensora do gry. UEFA ukarała Wojskowych walkowerem (0:3), co spowodowało odpadnięciem z eliminacji LM. Wtedy podopieczni jeszcze Henninga Berga, na koniec sezonu musieli zadowolić się „jedynie” Pucharem Polski, bowiem mistrzem kraju tym razem został Lech Poznań z jednopunktową przewagą.

Najlepszy dla Bereszyńskiego zdecydowanie był rok 2016. Po przyjściu Artura Jędrzejczyka z FK Krasnodar co prawda wiele mówiło się o wypożyczeniu do Cracovii, ale ostatecznie cierpliwość popłaciła, gdyż po powrocie z wypożyczenia „Jędzy” do Rosji, piłkarz stał się kluczową postacią mistrzów Polski. W Lidze Mistrzów doszło do sensacyjnego awansu z 3. miejsca do 1/16 Ligi Europy. Ale wracając do fazy grupowej – Bereszyński zatrzymał po swojej stronie Cristiano Ronaldo, który w obydwu spotkaniach nie strzelił żadnego gola. Legioniści zaś zdobyli cztery punkty z takimi przeciwnikami jak Real Madryt (1:5, 3:3) Borussia Dortmund (0:6, 4:8) czy Sporting Lizbona (0:2, 1:0).

Powrót do reprezentacji

Dobra gra została oczywiście zauważona przez selekcjonera Adama Nawałkę. Trener naszej reprezentacji powołał niedawno zawodnika na spotkanie z Rumunią (eliminacje do MŚ) oraz Słowenią (sparing). Gracz wystąpił w meczu towarzyskim przeciwko Słowenii, gdzie Polska zremisowała 1:1 po bramce Łukasza Teodorczyka. Były już zawodnik Legii Warszawa spędził na murawie 90 minut, nie popełniając karygodnych błędów.

Zasłużony transfer

4 stycznia popołudniu oficjalna strona Wojskowych poinformowała, że Bartosz Bereszyński odszedł do Sampdorii Genua. Kwota transferu wynosi około 2 miliony euro, ale zawiera również bonusy. Piłkarzem, który ma załatać dziurę po „Beresiu” ma być Artur Jędrzejczyk z FK Krasnodar, wracający na Łazienkowską już po raz czwarty.

Łącznie zawodnik rozegrał w Warszawie 108 spotkań, w których zdobył jedną bramkę oraz odnotował siedem asyst. Bereszyński może sobie również dopisać na konto trzy mistrzostwa, a także Puchary Polski. Jeżeli chodzi o statystyki – jedna bramka, siedem asyst.

Dziękujemy, Bereś!

Pierwszy raz na meczu Legii pojawiłem się w 2008 roku (wygrana z Wisłą 2:1). Jak się okazało, to była miłość od pierwszego wejrzenia. #Ł3

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa