Obserwuj nas

Legia Warszawa

Kadra Legii – znajdź niepasujący element. CZĘŚĆ PIERWSZA

Żaden zespół, a w szczególności żaden zespół z polskiej Ekstraklasy nie jest tworem skończonym. Zawsze ktoś musi odejść, ktoś inny przyjść. Wciąż trwające okienko transferowe jest okazją jak każda inna, by zastanowić się czyj czas w Legii Warszawa może lub powinien się kończyć. Oczywiście, raczej w lecie niż teraz. Kadra Legii ma kilka niepasujących elementów – postarałem się je znaleźć.

Były ,,drugi Piszczek”

Można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że gdyby Artur Jędrzejczyk mógł zagrać z Ajaxem Amsterdam w Lidze Europy, to by zagrał. Z przyczyn formalnych taki scenariusz jest jednak niemożliwy, co otwiera na oścież drogę do gry w tym dwumeczu Łukaszowi Broziowi. Śledząc opinie kibiców Legii o tym zawodniku, można wywnioskować, że nie jest to dla nich opcja wymarzona. Delikatnie mówiąc.

Broź wyraźnie odstaje poziomem od pozostałych defensywnych zawodników klubu z Łazienkowskiej. 31-latek spędza w Warszawie swój czwarty sezon. W każdym kolejnym grał coraz mniej. Możliwe jest więc, że piątego już w ogóle nie będzie. Rundę jesienną oglądał głównie z poziomu ławki rezerwowych, dając tym samym zapracować na powołanie do reprezentacji oraz transfer do Sampdorii Bartoszowi Bereszyńskiemu. Wiosna raczej nie będzie dla byłego zawodnika Widzewa Łódź pracowitsza, gdyż na jego pozycji gra wspomniany już Jędrzejczyk. Czyli ktoś jeszcze wartościowszy niż na ten moment Bereszyński.

Kontrakt Brozia obowiązuje do końca czerwca 2018 roku. Raczej nie ma co przewidywać, że Legia będzie robiła mu jakiekolwiek problemy z ewentualnym odejściem z klubu po zakończeniu tego sezonu. I choć portal transfermarkt.com wycenia 3-krotnego reprezentanta Polski na pół miliona euro, to nikt o zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał takich pieniędzy za takiego piłkarza. Może np. podzielić legijny los Jakuba Wawrzyniaka. Kadra Legii na pewno potrzebuje lepszego zawodnika na tę pozycję.

Kapitan i letni zaciąg.

Niektórzy (wielu?) kibiców mistrza Polski chciałoby w tym miejscu przeczytać o ogólnie lubianym i popularnym kapitanie zespołu- Jakubie Rzeźniczaku. Ale nie ma się co oszukiwać. Najbardziej utytułowany zawodnik w historii Legii, na tą Legię jest skazany, jak i ona na niego. Dobrze czy niedobrze- to już nie ma znaczenia.

Za wcześnie z kolei na skreślanie nowych obrońców Warszawian, czyli Macieja Dąbrowskiego i Jakuba Czerwińskiego. Owszem, jesień z rożnych względów zdecydowanie nie należała do nich, ale władze Legii wielokrotnie wspominały o przynajmniej półrocznym okresie adaptacyjnym, po którym można oceniać gracza. Ja też będę trzymał się tej zasady.

(Nie)zapomniane dziecko

Szeroko pojęta druga linia to w Legii najmocniej obsadzona formacja. Znajdują się w niej piłkarze zarówno o profilu defensywnym ale też i ci, mogący zagrać w ataku. W mojej ocenie do odstrzału jest tu trzech piłkarzy.

I choć zawodnik, o którym zamierzam wspomnieć, przeżywa obecnie najlepsze miesiące swojej kariery, to w mojej ocenie nie gwarantuje on poziomu wymaganego w Legii. Michał Kopczyński, bo o nim mowa, z klubem związany jest od wielu lat, ale dopiero pod skrzydłami trenera Jacka Magiery pokazuje na co go stać. Dopiero teraz- w wieku 24 lat.

Co ciekawe, sam zawodnik stracił nadzieję na przyszłość w Legii i w ubiegłe wakacje usilnie starał się z niej odejść. Trudno mu się dziwić, gdyż od kilku lat żaden ze szkoleniowców prowadzących ,,Wojskowych” nie widział dla niego miejsca w składzie, nawet gdy inni młodzi piłkarze takie miejsce mieli. Na poważnie z seniorską piłką Kopczyński spotkał się dopiero na wypożyczeniu do Wigier Suwałki, gdzie rozegrał 25 spotkań na poziomie 1. ligi.

Pomysł Besnika Hasiego.

Do pozostania przy Łazienkowskiej przekonał pomocnika nie kto inny jak Besnik Hasi. Patrząc z perspektywy czasu, była to decyzja dobra. Powiedzmy sobie wprost – Kopczyński niczego nie zawalił, ogólnie pokazał się z dobrej strony, nawet na tle takiego rywala jak Real Madryt. Nie jest to więc zawodnik nieprzydatny lub zły. Dobrze się ustawia, jest dość spokojny i przewidywalny, jak na defensywnego pomocnika przystało. Posiada on tez wartość edukacyjno – psychologiczną dla innych młodych, pukających do pierwszej drużyny lub tych na zakręcie swojej przygody z piłką.

Kadra Legii – rozwój, nie stagnacja.

Według mnie, Kopczyński wydaje się być dobrym człowiekiem i być może będzie dobrym piłkarzem. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest powszechnie wysoko oceniany głównie dlatego, że ma wokół lepszych piłkarzy od siebie. I że gdyby go wysłać do np. Górnika Łęczna, to o Kopczyńskim nikt by nie mówił w kontekście odkrycia sezonu czy pozytywnego zaskoczenia. Jestem zdania, że Legia która co pół roku chce się wzmacniać, powinna ściągać piłkarzy podnoszących jej poziom. Środek pola Moulin – Moulin – Moulin (nie mówiąc o Vadisie Odjiji – Ofoe nawet) byłby zdecydowanie wartościowszy niż Kopczyński – Kopczyński – Kopczyński. Kadra Legii to nie miejsce na stagnację.

Zdaję sobie jednak sprawę, że w najbliższej perspektywie odejście tego gracza jest bardzo mało prawdopodobne. Magiera będzie chciał zachować dobrze znanego sobie piłkarza w środku pola, by podtrzymać stabilizację, choćby w perspektywie, nieuniknionego zapewne, odejścia Odjiji – Ofoe. W przyszłości jednak Legia będzie musiała zmierzyć się z końcem ery nieocenionego, gdy jest w formie, Tomasza Jodłowca. Czy Kopczyński jest w stanie go zastąpić, a także dać coś więcej? W mojej ocenie – nie.

Tu koniec części pierwszej. Czekam na Wasze tweety i komentarze. Jestem ciekawy, czy podzielacie moje zdanie co do niepasujących elementów w kadrze Legii. Druga część już niedługo tam przewietrzę formacje ofensywne. Stay tuned.

Adam Kosieradzki

 

 

SPORTS & MEDIA ID UW

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Legia Warszawa