Obserwuj nas

Rozgrywki

“Mecz dla koneserów” – Zagłębie wygrywa z Arką Gdynia

Poniedziałkowe pojedynki rządzą się swoimi prawami – co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Tak było i w ostatnim meczu 22. kolejki Lotto Ekstraklasy, kiedy Zagłębie Lubin gościło na własnym stadionie Arkę Gdynia. 

Dzisiejszy mecz był pierwszym ligowym pojedynkiem w 2017 roku dla podopiecznych Piotra Stokowca. W 21. kolejce ich wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna został przełożony, ze względu na zły stan murawy na stadionie w Lublinie. Arka natomiast przegrała na własnym boisku z Legią Warszawa 0:1. Gospodarze poniedziałkowego pojedynku chcieli się umocnić w pierwszej ósemce, a w Gdyni marzą o grze w elicie po podziale punktów.

Usypiające widowisko

Pierwsze 20 minut “meczu przyjaźni” mogło uśpić zmęczonych poniedziałkowymi obowiązkami fanów Ekstraklasy. Obydwie ekipy zaliczały mnóstwo strat w środku pola. Zagłębie co prawda stworzyło kilka groźnych sytuacji, jednak żadna z nich nie zagroziła bramce pilnowanej przez Konrada Jałochę. W 26. minucie Filip Starzyński ustawił piłkę na 25. metrze. Po uderzeniu na bramkę rywala potwierdził tylko, że do formy z poprzedniego sezonu jest mu jeszcze daleko. Do 30. minuty Zagłębie dominowało pod bramką gości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jałocha wybił piłkę, a z 16. metra uderzał Arkadiusz Woźniak. Futbolówka odbiła się jednak od jednego z piłkarzy Arki i akcja spaliła na panewce. Po pół godziny gry Zagłębie miało już dwa razy więcej podań w meczowej statystyce.

Podopieczni Grzegorza Nicińskiego w kolejnych minutach próbowali zorganizować się w ataku pozycyjnym. Zbyt wiele chaosu w ofensywie żółto-niebieskich i wysoki pressing drużyny Piotra Stokowca sprawiały, że Martin Polacek nie musiał martwić się, że zostaje wywołany do tablicy. W 39. minucie Adam Buksa, z powodu urazu, musiał opuścić płytę boiska. W jego miejsce trener Miedziowych umieścił byłego zawodnika Piasta Gliwice – Martina Nespora. Trzy minuty później wydawało się, że  Łukasz Janoszka będzie mieć sytuację sam na sam, jednak piłka po odbiciu bramkarza trafiła do narożnika. Po dośrodkowaniu Starzyńskiego futbolówka znalazła się pod nogami Guldana. Ten próbował uderzyć z woleja, jednak Krasava wylądowała gdzieś na sektorze rodzinnym stadionu przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie.

Chwilę później Martin Polacek na raty wyłapał dośrodkowanie Adama Marciniaka. To była najlepsza sytuacja Arki w pierwszej połowie, bowiem żółto-niebiescy nie oddali ani jednego strzału na bramkę lubinian. Gdyby określić pierwszą połowę meczu tytułem jakiejś polskiej piosenki to zdecydowanie byłby to utwór Grzegorza Turnaua Naprawdę nie dzieje się nic…

***

Na drugą połowę obydwie ekipy wyszły na murawę w niezmienionych jedenastkach. Wszyscy ci, którzy zdecydowali się oglądać ten pojedynek, mieli nadzieję, że po zmianie stron gra obydwu zespołów diametralnie się odmieni. W 50. minucie Mateusz Szwoch ustawił piłkę na 30. metrze i mocnym uderzeniem zaskoczył Marina Polacka. Pierwszy strzał Arkowców na bramkę rywala sprawił bramkarzowi gospodarzy sporo problemów. Golkiper “Miedziowych” wybił piłkę na rzut rożny, lecz ten stały fragment gry nie odmienił losów spotkania. Dwie minuty później Filip Starzyński dośrodkowywał z prawej strony boiska. Arkadiusz Woźniak znalazł się w polu karnym, jednak został trafiony piłką w głowę. Z pewnością nie było to celowe uderzenie napastnika.

W 53. minucie sędzia główny podyktował rzut karny dla Zagłębia. Bartosz Frankowski stwierdził, że Socha faulował w polu karnym Martina Nespora. Wydaje się, że była to kontrowersyjna decyzja głównego arbitra. Filip Starzyński ustawił futbolówkę na 11. metrze i pewnym strzałem w prawy róg pokonał Jałochę. To było trzecie trafienie reprezentanta Polski w tym sezonie Lotto Ekstraklasy.

W kolejnych minutach inicjatywę przejęli goście z Pomorza. Podopieczni Nicińskiego chcieli szybko wyrównać, jednak brakowało piłkarzom Arki “kropki nad i”. Przesunięcie gdynian do ofensywny mogli w 60. minucie wykorzystać gospodarze. Woźniak mając akcje sam na sam z bramkarzem żółto-niebieskich trafił prosto w broniącego dostępu do bramki Jałochę. Mecz zdecydowanie się poprawił.

W 64. minucie trener Niciński dokonał dwóch zmian. Kapitan zespołu Miroslav Bożok opuścił murawę, a w jego miejsce pojawił się Dariusz Formella. Michał Nalepa z kolei zastąpił Antoniego Łukasiewicza. Do 70. minuty to gdynianie częściej byli przy piłce i próbowali zagrozić bramce Polacka przez atak pozycyjny. Dobrze ustawiona defensywa Miedziowych ze spokojem radziła sobie z atakami rywali, lecz wysoki pressing piłkarzy Arki nie pozwalał podopiecznym Piotra Stokowca na dłuższe rozegranie. Filip Jagiełło opuścił murawę, a w jego miejsce pojawił się Adam Rakowski. Trener Niciński dokonał swojej ostatniej zmiany. Josip Barisić zszedł z murawy, a jego miejsce zajął Przemysław Trytko.

Na piętnaście minut przed końcem meczu piłkarze obydwu zespołów przypomnieli sobie chyba o pierwszej połowie. Mnóstwo strat i niedokładnych podań musieliśmy oglądać przez kolejne kilka minut.

W 85. minucie Arka przeprowadziła solidny kontratak. Szwoch przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, przełożył futbolówkę na prawą nogę i uderzył na bramkę Zagłębia. Martin Polacek na raty obronił ten strzał. Pięć minut później Formella miał niemal identyczną sytuację. Wypożyczony z Lecha Poznań pomocnik zdecydował się na mierzony strzał, jednak piła nie leciała nawet w światło bramki. Zagłębie spokojnie kontrolowało grę w kolejnych trzech minutach doliczonego czasu gry.

Sędzia Frankowski na szczęście zakończył ostatnie spotkanie 22. kolejki Lotto Ekstraklasy. Zagłębie zdobywa trzy punkty, przesuwa się na piąte miejsce w tabeli, a Arka Gdynia przegrywa kolejne spotkanie 0:1.

komentator i ekspert w https://t.co/2cJSNUTto3 Ekstraklasa, B-klasa, NBA.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki