Obserwuj nas

Wisła Kraków

Suplementacja hiszpańska uleczy krajowego hegemona?

krajowy hegemon wisła kraków stadion murawa

W 1906 roku w Toruniu powstaje konsulat Stanów Zjednoczonych, Puławy otrzymują prawa miejskie, a Londyn celebruje otwarcie stalowego mostu Vauxhall Bridge. W tym samym czasie na peryferiach Europy swoją działalność rozpoczyna klub piłkarski, który kilkadziesiąt lat później stanie się krajowym potentatem, by po czasach wielkiej hegemonii popaść w zatrważający kryzys. Istna równia pochyła. Takiego scenariusza nie powstydziłby się Wojtek Smarzowski, a Will Smith za odegranie roli w owej produkcji otrzymałby wymarzonego Oskara z rąk świeżo upieczonego laureata, Leonardo Di Caprio.

111 lat istnienia (dominacji w Krakowie). Jak to dumnie brzmi. I choć wieszczono jej rychły upadek, ona przetrwała. I trwać będzie nadal. Nie bacząc na przeciwności losu, czy inne zjawiska paranormalne w postaci gołodupca bez matury z ładną panienką u boku.

***

Po transferowym szturmie oraz zmianach w sztabie szkoleniowym, przyszedł czas na weryfikację mocarstwowych planów rządzących. Ekstraklasa – rozgrywki, w których oddzieli się ziarno od plew. I choć zaczęło się dość pomyślnie, bo od zwycięstwa 2:0 nad „Scyzorykami” z Kielc, to tydzień później już tak przyjemnie nie było, bo pojawiła się dotkliwa dla kibica porażka ze Śląskiem we Wrocławiu. I jak to zwykle bywa, wiślacy przez większą część spotkania przeważali, stwarzali sobie więcej sytuacji, ale wystarczyła jedna iskierka w postaci Romana, która pozbawiała przyjezdnych zdobyczy punktowej.

Wynik ze Śląskiem nie powinien jednak nikogo dziwić. Wisła przyzwyczaiła nas w tym sezonie do popadania ze skrajności w skrajność. W ciągu tygodnia dostaje łomot od żołnierzyków Bjelicy, by parę dni później sprawić srogie lanie ówczesnemu liderowi z Gdańska. Jaki płynie z tego morał? Nigdy nie podbijaj kuponu meczem „Białej Gwiazdy”! No chyba, że jesteś masochistą…

Hiszpańska suplementacja

Lekarstwem na brak regularności w szeregach 13-krotnego mistrza Polski miało okazać się sprowadzenie na Reymonta Kiko Ramireza. Faceta znikąd, przez wielu określony mianem „piłkarskiego Misiewicza”, za którego największy sukces uważa się zdjęcie w towarzystwie Jurgena Kloppa. Bez wątpienia Ramirez stanął przed największym wyzwaniem w swojej karierze zawodowej, które go przerośnie lub nie. Na weryfikację jego dokonań przyjdzie czas po sezonie…

Sparingi pod batutą Hiszpana mogły wlać w serca fanów „Białej Gwiazdy” falę optymizmu. Po początkowych niepowodzeniach (Raków 0:2, Paksi 1:2), podopieczni sympatycznego szkoleniowca rozłożyli na łopatki kolejno: pretendującą do tytułu mistrza Słowacji Żilinę oraz wicelidera ligi rumuńskiej, Steauę Bukareszt. Okres przygotowawczy został zwieńczony pewnym triumfem nad Zagłębiem Sosnowiec.

CZAS NA JAGIELLONIĘ!

W najbliższą sobotę Wisła po raz drugi w 2017 roku wystąpi przed własnymi kibicami. Na Reymonta zawita bowiem wicelider z Białegostoku. Patrząc na dane statystyczne, ciężko jest się doszukać w tym spotkaniu faworyta. Jagiellonia w tym sezonie znakomicie radzi sobie na wyjazdach i pod tym względem przewodzi ligowej tabeli. Natomiast „Biała Gwiazda” plasuje się „na pudle” biorąc pod uwagę mecze przed własną publiką.

[vc_single_image image=”19589″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow” title=”Poprzednie spotkania Wisły z Jagiellonią /livesports.pl/”]

Początek spotkania w sobotę o godzinie 20:30.

Paweł Hanejko

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Wisła Kraków