Connect with us

Górnik Łęczna

Jeszcze kibice Górnika Łęczna czy już tylko internetowi hejterzy?

Nonkonformizm powielany przez tłum, idących za nowym trendem ludzi, staje się wreszcie konformizmem. Problem w tym, że nie każdy to rozumie. W konsekwencji ignorancja i udawane występowanie przeciw wyimaginowanemu mainstreamowi ma się świetnie. Szkoda, że również w świecie polskiego futbolu. Widać to na przykładzie działania fanów Górnika Łęczna przeciw Arenie Lublin.

Kibice Górnika od początku sezonu 2016/17 solidarnie bojkotują mecze swojej drużyny. Sprzeciwili się decyzji władz klubu o przeniesieniu wszystkich domowych spotkań z ulicy Jana Pawła w miejscowości na wschód od stolicy województwa lubelskiego na Arenę Lublin. Powodów tej zmiany było kilka. Tylko jeden z nich był na pierwszy rzut oka warunkiem koniecznym do spełnienia, by w ogóle Górnik mógł grać w Ekstraklasie. To potrzeba renowacji stadionu (przede wszystkim oświetlenia). Kolejne powody mają już szerszy kontekst. Po pierwsze, prowincjonalność Łęcznej, która rzekomo nie daje możliwości rozbudowy marki. Po drugie, założono, że w Lublinie tęsknota za “wielką” piłką jest tak duża, że Arena Lublin wypełniać będzie się tydzień w tydzień. I wreszcie na końcu, Grupa Enea postawiła jasne warunki: albo Lublin, albo koniec sponsorowania. Wybrano pierwszą opcję. Wbrew kibicom…

*

Fani przestali przychodzić. Lublinianie też nie wyrażają wielkiego entuzjazmu spotkaniami Górnika, więc na nowoczesny stadion przychodzą garstki ludzi. Wygląda to żałośnie. Trybuny wypełniają się tylko, kiedy przyjeżdża Lech, Legia czy inny większy klub. Choć to też nie takie oczywiste, bo np. Jagiellonia nie jest wystarczającym magnesem na zwykłego człowieka, który ma do wyboru pójście na mecz, na którym nie ma gwarancji, że zobaczy coś ciekawego i oglądanie serialu w domu, który zawsze może przełączyć. Do tego trzeba płacić ponad 30 złotych. Pójdzie? Raczej nie.

Stanowisko kibiców Łęcznej z tzw. “młyna” trzeba zrozumieć. Oni chodzili na Górnik, gdy ten grał w swoim mieście, oni mu kibicowali, oni tworzyli kulturę tego klubu. Większość była na trybunach przez cały pobyt w I lidze, oglądała niepowodzenia i niefrasobliwe podejścia do awansu. Ich bojkot mieści się w granicach rozumu. Lwia część z nich naprawdę żałuje tego, iż klub zmienił miejsce rozgrywania domowych spotkań. Pod ich żale podłączyła się jednak grupa osób, których tożsamości nie sposób zidentyfikować i opisać.

Z upływem czasu, sprzeciw ze świata realnego, gdzie kibice spotykali się z władzami na konferencjach i spotkaniach, przeniósł się do świata wirtualnego. W internecie powstały społeczności, które robią wszystko, bo wyrazić swój pogląd. Posty na profilach oficjalnej strony Górnika czy ludzi związanych z tym zespołem długo spotykały się z negatywnym odbiorem i wieloma obraźliwymi komentarzami, które dotyczyły przenośnego przemianowania klubu z Górnika Łęczna na tzw. Górnik Lublin. Teraz trend jest już słabszy, ale mimo to dalej całkiem spory i spotykający się z aprobatą społeczeństwa Facebooka, Twittera czy Instagrama.

Już od jakiegoś czasu o podtrzymanie tego wirtualnego sprzeciwu nie walczą tylko fani z “młyna”, którzy w internetowej społeczności tworzą mniejszość. Prym w krytykowaniu klubu przejęli internetowi narzekacze, ludzie, którzy szukają poklasku innych podobnych sobie, zajmujący się głównie krytyką i kreowaniu się na cynicznych obserwatorów rzeczywistości.

https://www.facebook.com/watchekstraklasa/photos/a.494837574042067.1073741828.494790987380059/638766169649206/?type=3&theater

Dość głośno było ostatnio o komentarzu pewnego człowieka, notorycznie krytykującego grę na Arenie Lublin, którego oficjalne konto Górnika Łęczna na Facebooku “uciszyło” odpowiedzią, w której załączyło wypis jego obecności na spotkaniach w Łęcznej w 2016 roku. Nie był na ani jednym spotkaniu. To pewien symbol, bo takich ludzi jest więcej.

*

Wydaje im się, że są śmieszni. Piszą: “I tak nikt nie przyjdzie na stadion”, “Górnik tylko w Łęcznej”, “W Łęcznej bym chodził” itd. Są silni tylko poprzez poparcie społeczne, z którym się spotykają, bo ich prześmiewcze wpisy mają od kilkunastu do nawet kilkuset polubień. Szukali poklasku i go znaleźli. Ich sprzeciw jest wydmuszką. Jest to mocno niesprawiedliwe wobec klubu, któremu komentarze, idących za popularnym trendem ludzi, “zaśmieca” stronę oficjalną, a przede wszystkim fanów, którym naprawdę zależy na dobru zielono-czarnych i ich wizerunku.

To konformiści, którym wydaje się, że robią coś nonkonformistycznego, co czyni ich buntownikami. Bojkot nie powinien iść w tę stronę, bo przestaje być poważny i znaczący, a staje się groteskowy i bezsensowny. Internet spauperyzował siłę sprawczą prawdziwych kibiców. Oni nie chcieli niszczyć wizerunku klubu, a realnie wpłynąć na decyzję władz. Teraz powoli staje się to niemożliwe. Trudno będzie to cofnąć, bo internetowi konformiści działają metodą toczącej się kuli śnieżnej. Poklask tylko napędza mechanizm.

Jan Mazurek

Perspektywiczny dziennikarz sportowy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Górnik Łęczna