Obserwuj nas

Piast Gliwice

Piast Gliwice pokazał klasę, a Śląsk? Jak dzieci we mgle

To był Piast Gliwice, który pokazał jak należy walczyć o pozostanie w polskiej elicie. To był Piast, jakiego w Gliwicach chce się oglądać. To był Piast z poprzedniego sezonu! Konsekwentny w obronie i skuteczny w ataku. A Śląsk? Śląsk małymi krokami zbliża się do spotkań derbowych z Miedzią Legnica.

Dawno nas tutaj nie było

Zawitaliśmy zatem do Gliwic, gdzie spotkanie rozpoczęło się ciekawie, od dobrej akcji Piasta Gliwice, który po kontrze stanął przed znakomitą sytuacją. Jednak Jankowski musi popracować nad ostatnim podaniem, gdyż wyrzucił do boku Sekulskiego i ten oddając strzał został zablokowany przez obrońcę drużyny z Dolnego Śląska.

Na odpowiedź wrocławian nie trzeba było zbyt długo czekać. Przyjęciem piłki al’a Denis Bergkamp popisał się często krytykowany Kamil Biliński, a następnie doskonałym podaniem uruchomił Kamila Dankowskiego, który mocnym strzałem po krótkim słupku starał się zaskoczyć Szmatułę. Bramkarz Piasta jednak stał na posterunku i nie pozwolił by piłka wpadła do siatki.

Po dziesięciu minutach typowego “meczu walki”, do głosu kolejny raz doszli gliwiczanie, którzy po fatalnym błędzie Mateusza Lewandowskiego stanęli przed wyborową sytuacją. Dokładnie po strzale Badii instynktownie piłkę musnął Sekulski, jednak równie instynktowną obroną popisał się broniący bramki, debiutujący w podstawowej jedenastce Śląska, Dominik Budzyński.

Minęło kilkanaście minut nie najlepszej gry obu zespołów i kolejny zryw Piasta Gliwice. Tym razem zakończony całkiem ładną bramką. Świetnie w polu karnym zastawił się były zawodnik Korony Kielce Łukasz Sekulski, a następnie wyłożył piłkę jak na tacy kapitanowi swojego zespołu, któremu nie pozostało nic więcej jak umieszczenie futbolówki w siatce. Ukłony również dla Gerarda Badii, który zaliczył tutaj asystę drugiego stopnia. Znakomicie wypatrzył w polu karnym swojego kolegę.

https://twitter.com/mellamodominik/status/860859627440816129

***

Pierwsza połowa mimo kilku przestojów pokazała, że spotkanie dwóch ostatnich drużyn w tabeli nie musi być wcale takie nudne. Dosyć sporo akcji i przede wszystkim całkowita kontrola gry ubranych dzisiaj na czerwono gliwiczan mogła podobać się nielicznej grupie kibiców, jaka zgromadziła się dzisiaj na stadionie przy Okrzei.

*

Na drugie 45 minut trener Urban desygnował dwóch nowych piłkarzy, po przerwie na boisku pojawili się Morioka i Madej, którzy kolejno zastąpili Stjepanovica oraz Lewandowskiego. Już po czterech minutach od rozpoczęcia drugiej części spotkania do głosu doszli gliwiczanie. Po bardzo ładnym dośrodkowaniu z prawego narożnika boiska przez Radosława Murawskiego, przed szansą kolejny raz stanął popularny “Sekul”. Jednak napastnik Piasta minimalnie chybił.

Piast ewidentnie poczuł krew. Badia to fenomenalny piłkarz, który potrafi jednym długim podaniem uruchomić swojego kolegę. Tak było i tym razem, kiedy to fantastycznie dograł do Sekulskiego, a ten kolejny raz przegrał pojedynek z dobrze spisującym się w bramce Budzyńskim.

Chwilę po wspomnianej akcji, na boisku za Łukasza Sekulskiego pojawił się były reprezentant Czech Michal Papadopulos. Były zawodnik Zagłębia Lubin stanął oko w oko z bramkarzem, jednakże w ostatnim momencie dogonił go Adam Kokoszka i umiejętnie zablokował strzał.

Nie minęły dwie minuty a FANTASTYCZNYM uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Sasha Zivec, który w ten oto sposób podziękował nielicznym, ale sympatycznym kibicom za przyjście na stadion. Bramka “stadiony świata”.

https://twitter.com/mellamodominik/status/860868118134087680

***

Po drugiej bramce piłkarze Śląska wydawali się jeszcze bardziej zagubieni. Walili głową w mur jak facebookowy gif z zającem, co umiejętnie wykorzystywał Piast i raz po raz stwarzał sobie kolejne sytuacje bramkowe. Gdyby nie młody Dominik Budzyński, Śląsk mógłby dzisiaj wracać do domu z wynikiem, jakiego dawno nie było w LOTTO Ekstraklasie.

Druga połowa całkowicie pod dyktando gospodarzy, którzy może nie byli tak często przy piłce jak w pierwszej odsłonie tego spotkania, ale mądrze ustawiali się na placu gry i nie pozwalali drużynie Jana Urbana na stwarzanie większego zagrożenia pod bramką Kuby Szmatuły. Warto nadmienić, że Dariusz Wdowczyk w końcówce spotkania pozwolił zadebiutować wychowankowi “Piastunek” 19-letniemu Denisowi Gojko, który mógł zaliczyć nawet asystę, ale niestety podawał do Michała Masłowskiego.

Coś o kibicach

W takiej oto mocnej ekipie pojawili się dzisiaj na stadionie Piasta najbardziej zagorzali kibice dwukrotnego mistrza Polski. Kibice Śląska tuż po spotkaniu w Gliwicach udali się do Krakowa, gdzie będą wspierali Lechię w starciu z “Białą Gwiazdą”.

https://twitter.com/mellamodominik/status/860860015070109697

Szkoda jednak, że tak mało kibiców miejscowych zawitało dzisiaj na stadionie.

https://twitter.com/mellamodominik/status/860858364418551811

No i o murawie

Kilka słów o płycie boiska w Gliwicach. Pełen szacunek dla osób odpowiedzialnych za przygotowanie murawy do spotkania. Piłka przez całe spotkanie sunęła po boisku niczym bila po stole bilardowym. Chcielibyśmy, aby w całej LOTTO Ekstraklasie były takie warunki do gry.

Składy:

Piast Gliwice: Szmatuła – Mójta, Hebert, Korun, Sedlar, Pietrowski – Murawski(C), Zivec, Jankowski(86′ Masłowski), Badia(85′ Gojko) – Sekulski(54′) Papadopulos

Śląsk Wrocław: Budzyński – Lewandowski(46′ Madej), Celeban (C), Kokoszka(65′ Augusto), Pawelec – Kovacevic, Dankowski, Stjepanovic(46′ Morioka) – Pich, Riera, Biliński

Sędzia: Tomasz Musiał

Żółte kartki: Stjepanovic, Kokoszka, Pawelec

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Piast Gliwice