Obserwuj nas

Górnik Łęczna

Chwila oddechu – Arka pokonuje Górnika Łęczna

76 dni i 9 meczów musiało minąć żeby Arka odniosła pierwsze od spotkania z Koroną zwycięstwo w lidze. W Gdyni cieszą przede wszystkim punkty, ale sama gra też napawa większym optymizmem.

Mecz z Cracovią sprowadził na ziemię zdobywców Pucharu Polski. Nie brakowało słów zasłużonej krytyki, bo w Krakowie żółto-niebiescy zaprezentowali się fatalnie. Jednak im bliżej było meczu z Górnikiem Łęczna, tym większy optymizm można było wyczuć wśród kibiców Arki.

Dobra zmiana

Leszek Ojrzyński solidnie przeanalizował porażkę z Pasami. Wymienił sześciu zawodników wyjściowego składu, w tym pięciu z drugiej linii i ataku, pozostawiając jedynie Mateusza Szwocha. Trener Arki konsekwentnie realizuje też swój pomysł na grę z ofensywnie usposobionymi bocznymi obrońcami i schodzącymi do środka skrzydłowymi. Arkowcy w pierwszej połowie mieli totalną kontrolę nad przebiegiem wydarzeń na boisku. Inna sprawa, że goście nie kwapili się do ataku, grając wolno i bez agresywnego pressingu. Już około 30. minuty zresztą kradli sekundy, ewidentnie grając na czas.

Żółto-niebiescy z kolei nie stwarzali multum okazji podbramkowych, ale byli efektywni. Przy zdobytej bramce zaczęło się od dobrego pomysłu na rozegranie stałego fragmentu, nie zabrakło sporego przypadku, a koniec końców piłka wpadła do bramki Górnika po uderzeniu Siemaszki. Snajper mierzący 170 cm nie przestaje zaskakiwać i imponować skutecznością. To już jego dziewiąte trafienie w tym sezonie, a przecież jesienią głównie pojawiał się na boisku z ławki.

Odrobiona lekcja

W drugiej połowie gra się wyrównała i powoli spotkanie zaczęło przypominać dwa poprzednie mecze Arki w Gdyni. Z Wisłą Płock i Piastem Gliwice Arkowcy wypuszczali zwycięstwa w samej końcówce. Po okresie częstszego posiadania piłki przez gości, żółto-niebiescy znowu włączyli wyższy pressing i w końcówce nie pozwolili na wiele rywalom. Tym razem ostatecznie sięgnęli po trzy punkty, a wynik mógł być wyższy, gdyby nie egoizm Formelli, który za wszelką cenę chciał wykańczać sytuacje sam, nie dostrzegając lepiej ustawionych partnerów.

Krótki odpoczynek

Zwycięstwo dało Arce spory awans w tabeli, choć 33. kolejka wciąż trwa. Zarówno wynik, jak i sama gra dają większy optymizm kibicom przed dwoma spotkaniami w ciągu najbliższego tygodnia. We wtorek u siebie Arka zagra z Wisłą Płock, w piątek zmierzy się we Wrocławiu ze Śląskiem.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Górnik Łęczna