Obserwuj nas

Piast Gliwice

Takiego Piasta chce się oglądać – maszyna Wdowczyka

Świetne widowisko stworzyli dzisiaj żołnierze Dariusza Wdowczyka. Szkoleniowiec Piasta zbudował maszynę. Takiego Piasta chce się oglądać. Taki Piast w przyszłym sezonie może sporo namieszać.

Pierwsza odsłona

Spotkanie rozpoczęło się dosyć sennie, gliwiczanie spokojnie rozgrywali piłkę na własnej połowie, a zawodnicy gości bacznie przyglądali się ze swojej strony boiska. W pierwszych fragmentach bardzo dobrze zaprezentował się rozgrywający drugie spotkanie w wyjściowej jedenastce wychowanek Piasta Denis Gojko. Młody talent z Okrzei przykładał się do gry, co przyniosło skutek w postaci świetnego odbioru jeszcze na połowie przeciwnika. Skrzydłowy gospodarzy doszedł także do strzału po rzucie rożnym, jednak pomylił się minimalnie.

Piast nie ustawał w swojej dominacji. Drużyna Dariusza Wdowczyka pewnie operowała piłką na całej długości i szerokości boiska. Jeżeli chodzi o aspekt posiadania piłki, to w pierwszej połowie byliśmy świadkami pełnej kontroli meczu przez zawodników w czerwonych koszulkach.

Co jeszcze warte zapamiętania po pierwszej połowie spotkania? Przede wszystkim świetne wyprowadzenie piłki przez Pietrowskiego zakończone pięknym strzałem. Jednak bramkarz gości stał na posterunku i efektowną robinsonadą uratował swój zespół od utraty bramki. Chwilę później Kryczka znów musiał stanąć na wysokości zadania, kiedy to po przyjemnej dla oka klepce Sekulskiego z Zivcem ten pierwszy oddał silny strzał zmierzający w lewy róg bramki 24-letniego golkipera.

Wiślacy starali się odpowiedzieć między innymi uruchomieniem Piątkowskiego, ale były zawodnik Jagiellonii odkąd opuścił Białystok nie potrafi dojść do swojej pełnej dyspozycji. Tak było i tym razem, kiedy to jego strzał okazał się nie najlepszym rozwiązaniem.  Natomiast bardzo ciekawe było wykonanie rzutu rożnego przez „Nafciarzy”. Gdy w polu bramkowym przepychali się zawodnicy obu drużyn, wykonujący stały fragment wycofał piłkę po ziemi na 20. metr do nabiegającego Arkadiusza Recy, jednak reprezentant polskiej młodzieżówki nieczysto uderzył w piłkę i akcja zakończyła się fiaskiem. Reca miał w pierwszej części spotkania jeszcze jedną sytuację, lecz piłka po rykoszecie wylądowała w pewnym uścisku Szmatuły.

Część druga

Druga część spotkania to istny koncert Piasta Gliwice. Zaczęło się od dryblingu Denisa Gojko, który zakręcił obrońcami z Płocka, a później fantastycznie dośrodkował do Zivca, który efektowną przewrotką chciał umieścić piłkę w siatce.

Co się nie udało Zivcowi podczas pierwszej próby, udało się w próbie numer dwa. Słoweniec postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i po indywidualnej akcji i strzale z drobnym rykoszetem pokonuje Pawełka Kryczkę. Po piętnastu minutach od strzelenia pierwszego gola, Piast za sprawą Macieja Jankowskiego podwyższył wynik na 2:0. Warto odnotować tutaj asystę Patrika Mraza, który w ostatnim czasie nie był w najwyższej formie.

Kolejny raz mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której Piast przy dwubramkowym prowadzeniu totalnie panuje na boisku. Gospodarze nie cofnęli się do obrony jak to często bywa w spotkaniach naszej Ekstraklasy, tylko pewnie konstruowali kolejne akcje ofensywne, co przyniosło skutek w postaci następnych dwóch trafień. Najpierw wynik spotkania podwyższył kreowany na gwiazdę gliwickiego klubu Martin Bukata, a chwilę później wynik spotkania ustalił były zawodnik krakowskiej Wisły Maciej Jankowski.

Płocczanie byli kompletnie bez szans, od czasu do czasu starali się odpowiedzieć, lecz ewidentnie brakowało im pomysłu na grę oraz momentami odrobiny szczęścia. Dwa słupki i ofiarna interwencja obrońców Piasta po strzale Kante to wszystko na co było stać dzisiaj pewnej utrzymania drużyny znad Wisły.

Kibice się popisali!

Brawa także dla kibiców Piasta, którzy stanęli dzisiaj na wysokości zadania i mimo kilku niecenzuralnych słów, świetnie dopingowali swoją drużynę, a spotkanie zwieńczyli nie najgorszą jak na gliwickie warunki oprawą.

https://twitter.com/mellamodominik/status/868519641727029250

Głupie zachowanie Kante

Zrugać w tym spotkaniu należy byłego zawodnika sąsiada zza miedzy Jose Kante, któremu pod koniec spotkaniu puściły lejce i przepaliły się styki. Gwinejski napastnik uderzył Heberta i z czerwoną kartką zakończył obecny sezon LOTTO Ekstraklasy.

Ekstraklasa, logistyka, studia, gotowanie. @watch_esa

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Piast Gliwice