Obserwuj nas

Legia Warszawa

Śródroczne oceny Legionistów

Kolejny mistrzowski sezon w wykonaniu Legii Warszawa – to już czwarty tytuł w ostatnich pięciu sezonach. Mało? Stołeczni piłkarze dorzucili do tego trzy Puchary Polski. Na koniec poprzedniego roku w tym miejscu można było znaleźć podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy. Dzisiaj czas na rzut okiem na pierwszą połowę bieżącego roku.

Tym razem sklasyfikowałem dwudziestu zawodników, czyli de facto każdego, który zagrał w tej rundzie w choćby jednym spotkaniu pierwszej drużyny. Zestawienie zawiera liczbę występów, bramek, asyst (w przypadku bramkarza – czyste konta), a także ocenę w skali 1-10, oczywiście subiektywną, wobec czego gorąco zachęcam do dyskusji na temat wystawionych not. Dodatkowo w nawiasach zamieszczono ocenę wystawioną za 2016 rok.

BRAMKARZ

Arkadiusz Malarz – 19 meczów, 11 czystych kont, nota 9/10 (2016: 8,5/10)

Świetna runda w wykonaniu blisko 37-letniego zawodnika. Malarz emanował spokojem, w zasadzie nie popełnił większych błędów, w tym wypadku możemy mówić jedynie o niewielu drobnych pomyłkach, jak ta przy jednym z dośrodkowań w wyjazdowym meczu z Koroną. Znacznie więcej było genialnych interwencji, jak te z obydwu spotkań przeciwko Lechii, czy też w meczu w Poznaniu. Mimo wieku, kibice Legii mogą spać spokojnie i nie martwić się o obsadę pozycji bramkarza w najbliższych sezonach, ponieważ nie zapowiada się na szybki koniec kariery Malarza. Wisienką na torcie jest fakt, że pochodzący z Pułtuska bramkarz jest niepokonany od 572 minut, a sześć ostatnich spotkań kończył z czystym kontem. Ostatnim zawodnikiem, który pokonał Arka jest Petar Brlek z Wisły Kraków. Chorwat umieścił piłkę w siatce wykorzystując rzut karny.

PRAWI OBROŃCY

Artur Jędrzejczyk – 16 meczów, 1 bramka, 1 asysta, 6,5/10 (2016: 9/10)

Niezwykle ciężko jest jednoznacznie ocenić kolejny powrót Jędzy do Legii. Z jednej strony całą rundę grał w pierwszym składzie, wygrał rywalizację z Łukaszem Broziem, jednak po reprezentancie Polski i jednym z lepszych obrońców ME 2016 oczekiwano nieco więcej. Ogólnie Jędrzejczyk prezentował się przyzwoicie, nie popełnił wielu błędów w defensywie (z wyjątkiem bardzo głupiego zagrania ręką w polu karnym w meczu z Cracovią), jednak nie był to ten sam zawodnik, którego oglądaliśmy w rundzie wiosennej zeszłego sezonu i też na taką wersję Jędrzejczyka z pewnością czekają kibice w przyszłym sezonie. Krótko mówiąc – solidnie, jednak bez fajerwerków.

Łukasz Broź – 4 mecze, 0 bramek, 0 asyst, nota 5,5/10 (2016: 4,5/10)

Zdecydowanie przegrana rywalizacja z Jędzą. Jednak kiedy grał, wywiązywał się przynajmniej dobrze ze swoich obowiązków, nie można mu nic zarzucić. Taki zawodnik na ławce rezerwowych to zdecydowanie dobra wiadomość dla Jacka Magiery, ponieważ Broź może grać na obydwu stronach defensywy, a pamiętajmy, że drugiego nominalnego lewego obrońcy w kadrze pierwszego zespołu nie ma. Nie zapominajmy, że Broź miał trzymiesięczną przerwę między przedostatnim (vs Nieciecza, 26.02) a ostatnim (vs Korona, 28.05) meczem w tym sezonie, kiedy to zaimponował wielu kibicom.

ŚRODKOWI OBROŃCY

Michał Pazdan – 18 meczów, 0 bramek, 0 asyst, 8,5/10 (2016: 9/10)

Jesienią zdarzały mu się w błędy (w Lublinie czy domowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin), jednak wiosną takowych nie było i reprezentant Polski stworzył z Maciejem Dąbrowskim świetnie uzupełniającą się parę stoperów – to w głównej mierze dzięki nim Legia sześć ostatnich spotkań zagrała na zero z tyłu. Mówi się, że Pazdek po tym sezonie odejdzie z Legii, jednak miejmy nadzieję, że tak się nie stanie, ponieważ szkoda rozbijać tak świetną linię obrony.

Jakub Rzeźniczak – 3 mecze, 0 bramek, 0 asyst, 5/10 (2016: 6/10)

Tylko 3 mecze w tej rundzie, z czego dwukrotnie jego występy miały charakter symboliczny – wchodził dosłownie na same końcówki. Po licznych błędach w pierwszej części sezonu 2015/2016 oraz za kadencji Besnika Hasiego, Rzeźnik nieco zbliżył się do poziomu prezentowanego chociażby w sezonie 2014/2015, jednak na ten moment jest tylko rezerwowym i nic nie wskazuje na to, by w przyszłym sezonie wskoczył do pierwszej jedenastki, wszakże zarówno Michał Pazdan, jak i Maciej Dąbrowski, są w bardzo dobrej formie.

Maciej Dąbrowski – 18 meczów, 2 bramki, 1 asysta, 9/10 (2016: 2,5/10)

Po słabszej jesieni, Maciej Dąbrowski wskoczył na bardzo wysoki poziom, wyższy nawet niż prezentowany w Zagłębiu Lubin. W zasadzie popełnił tylko jeden błąd (faul w polu karnym na Pawle Brożku), jednak w każdym meczu popisywał się świetnymi interwencjami w defensywie, dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali (w poprzednich rundach brakowało bramek środkowych obrońców), a także grał świetne długie podania do zawodników ofensywnych, czego przykładem jest asysta przy bramce Odjidji w meczu z Lechem w Warszawie. Zawodnik potrzebował pół roku na aklimatyzację w Warszawie, a jak wiadomo cierpliwość popłaca. Nie zapominajmy, że na początku sezonu w Lubinie grał non stop co trzy dni, co w poprzednich latach mu się nie zdarzało, i zapewne to było głównym powodem słabszej formy. Wypoczęty, po zimowej przerwie okazał się jednym z kluczowych zawodników Legii.

LEWY OBROŃCA

Adam Hlousek – 19 meczów, 0 bramek, 3 asysty, 9/10 (2016: 8/10)

Tomasz Urban, dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” określił Seada Kolasinaca mianem „pół-piłkarz, pół-koń”. W zasadzie to samo możemy powiedzieć o lewym obrońcy Legii (nawet pozycje się zgadzają). Czech w tej rundzie był nie do zdarcia, imponował przygotowaniem fizycznym, ofensywną grą, a także świetnymi interwencjami w defensywie. Symbolem jego świetnej rundy jest rajd lewą flanką w ostatniej minucie meczu z Lechem i wygrany pojedynek szybkościowy z dopiero co wprowadzonym na boisko Tettehem. Jak ta akcja się skończyła, wszyscy doskonale pamiętają.

ŚRODKOWI POMOCNICY

Tomasz Jodłowiec – 13 meczów, 1 bramka, 1 asysta, 6/10 (2016: 6/10)

Dobry mecz z Arką (gol) na początku rundy oraz piękna asysta w meczu z Lechem w Warszawie – jeśli chodzi o pozytywy, na pewno z tego zapamiętamy Jodłę w tej rundzie. Generalnie przegrał rywalizację z Michałem Kopczyńskim i gołym okiem było widać, że to nadal nie jest ten sam Jodłowiec, który w pojedynkę potrafił rozstrzygać losy spotkań, jak chociażby w rundzie wiosennej sezonu stulecia. Na ten moment wypadł z reprezentacji, w Legii jest rezerwowym i miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie wróci do swojego najwyższego poziomu. Jednak nawet w takiej formie, Jodła jest Legii potrzebny – będą mecze, w których to on będzie lepszym wyborem, a nie Michał Kopczyński.

Michał Kopczyński – 18 meczów, 0 bramek, 0 asyst, 6,5/10 (2016: 5,5/10)

Wygrana rywalizacja z Tomaszem Jodłowcem i pewne miejsce w składzie – w końcówce sezonu na ławce rozpoczynał jedynie w meczach z Lechem oraz Jagiellonią, jednak już w spotkaniu z Koroną wyszedł od pierwszej minuty. Zawodnik od czarnej roboty, na ogół niezbyt widoczny na boisku, jednak robi swoje, ciężko pracuje w defensywie. No i pamiętajmy, że był to jego praktycznie pierwszy sezon na tym poziomie. Jacek Magiera na niego stawia, ufa i zapewne tak pozostanie.

Vadis Odjidja-Ofoe – 18 meczów, 2 bramki, 6 asyst, 10/10 (2016: 9,5/10)

Najlepszy zawodnik Legii, generał, gwiazda – brakuje słów, by opisać popisy Vadisa w tym sezonie. Wprawdzie na jego koncie widnieją tylko 2 bramki, jednak wszystkie bardzo ważne – pierwsza zamykająca mecz z Pogonią Szczecin, z kolei druga otwierająca wynik meczu z Lechem. Oprócz tego wiele genialnych dryblingów, wygranych pojedynków, prostopadłych podań, asyst, a także skupianie na sobie uwagi kilku przeciwników, dzięki czemu inni mieli więcej miejsca na boisku.

Thibault Moulin – 15 meczów, 2 bramki, 1 asysta, 9/10 (2016: 8,5/10)

Król środka pola, całą rundę (ba, cały sezon!) wykonywał tytaniczną pracę, był łącznikiem defensywy z ofensywą. Grał świetnie zarówno w destrukcji, jak i kreowaniu gry. Chyba najrówniejszy ze wszystkich zawodników Legii, nie schodził poniżej określonego, wysokiego poziomu. Zawodnik o takiej charakterystyce znakomicie uzupełnia się z Odjidją i razem tworzą świetny duet, który miejmy nadzieję, nie zostanie rozbity przed przyszłym sezonem.

Sebastian Szymański – 8 meczów, 1 bramka, 0 asyst, 5,5/10 (2016: bez oceny)

Melodia przyszłości. Debiutował u Besnika Hasiego, wiosną dostał kilka szans od Jacka Magiery, widać w nim ogromny potencjał, a gol strzelony w Lubinie tylko to potwierdza. Zapewne grałby więcej, gdyby nie olbrzymia stawka każdego kolejnego meczu w tej rundzie. Jesienią będzie więcej rotacji, więc i młody zawodnik otrzyma więcej szans od trenera.

Kasper Hamalainen – 17 meczów, 3 bramki, 1 asysta, 6/10 (2016: 6/10)

Dżoker, rezerwowy jakiego chciałby mieć każdy trener na ławce. Bez jego bramki w Poznaniu w doliczonym czasie gry, nie byłoby mistrzostwa Polski. To również on miał spory udział przy golu Dąbrowskiego w Lubinie (bramkarz po jego strzale odbił piłkę pod nogi środkowego obrońcy). Oczywiście Fin nie był pierwszoplanową postacią zespołu, jednak jest niezwykle ważnym elementem układanki Jacka Magiery. Skarb, niezbędny, musi zostać.

SKRZYDŁOWI I NAPASTNICY

Michał Kucharczyk – 9 meczów, 4 bramki, 0 asyst, 7/10 (2016: 6,5/10)

Jak co rundę – na początku przez wielu skreślany, zaczynał jako rezerwowy, jednak dwie bramki (wchodząc z ławki) w Gdańsku sprawiły, że wskoczył do wyjściowej jedenastki. Oprócz tego otwierający spotkanie gol z Pogonią Szczecin, zamykająca mecz z Lechem w Warszawie, czy też bardzo dobra zmiana w pierwszym meczu z Ajaksem. Co dalej? Niestety wiele kontuzji (łącznie przez urazy opuścił w tej rundzie 10 spotkań). Pomógł zespołowi w krytycznym momencie tej rundy, kiedy był problem z obsadą pozycji napastnika. Niedawno przeszedł zabieg i do treningów wróci w lipcu, kiedy miejmy nadzieję wywalczy z zespołem Superpuchar Polski i tym samym będzie to jego dziesiąte trofeum w barwach mistrza Polski.

Dominik Nagy – 12 meczów, 4 bramki, 0 asyst, 7/10 (2016: bez oceny)

Na początku nie łapał się nawet do kadry meczowej, jednak z każdym kolejnym tygodniem jego pozycja rosła, aż w końcu wskoczył do podstawowej jedenastki i miejsca w niej nie oddał. Łącznie siedem razy wyszedł w pierwszym składzie, w czterech przypadkach kończył mecz z golem. Kosztował niemało, jednak widać w nim ogromny potencjał i w następnym sezonie powinien być jeszcze lepszy.

Guilherme – 18 meczów, 1 bramka, 4 asysty, 7/10 (2016: 8,5/10)

Przyzwoita runda w wykonaniu Brazylijczyka, jednak mamy prawo wymagać od niego jeszcze więcej. Widać było, że nie jest w najwyższej formie, jednak całą rundę był podstawowym zawodnikiem, jego pozycja była niezagrożona, na ławce usiadł jedynie w meczu z Wisłą Kraków. Najwyższą dyspozycję w tej rundzie osiągnął na przełomie lutego i marca, kiedy to w trzech z czterech spotkań z rzędu notował asysty.

Valeri Kazaiszwili – 7 meczów, 1 bramka, 0 asyst, 4/10 (2016: 4,5/10)

Rundę zaczął od występów w pierwszym składzie w Lidze Europy i wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku – Gruzin wreszcie odpali i zacznie grać na miarę możliwości. Z biegiem czasu gasł, grał niewiele, aż w końcu Jacek Magiera całkowicie przestał na niego stawiać. Pierwszą bramkę dla Legii strzelił dopiero w swoim piętnastym występie z eLką na piersi. I to był zapewne jego ostatni gol, wszystko wskazuje na to, że wróci do Holandii.

Miroslav Radović – 18 meczów, 4 bramki, 1 asysta, 6,5/10 (2016: 10/10)

Jak sam przyznał po niedzielnym meczu z Lechią, całą rundę grał na zastrzykach, dolegał mu uraz kolana. I było to widoczne, Serb nie był sobą. Wprawdzie strzelił kilka goli, jednak przyzwyczaił wszystkich do znacznie lepszej postawy. I to w zasadzie tyle – zdrowy Radović to świetny Radović, miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie obędzie się bez kontuzji.

Tomas Necid – 8 meczów, 1 bramka, 1 asysta, 4,5/10 (2016: bez oceny)

Oczekiwania były ogromne, wszakże to on miał zastąpić napastników, którzy opuścili Legię w przerwie zimowej. Skończyło się na asyście przy bramce Jodłowca w Gdyni oraz golu, który zapewnił Legii trzy punkt w meczu z Cracovią. Koniec końców rozczarowanie i wiele wskazuje na to, że Czecha już w Legii nie zobaczymy. Kto wie, może jednak dobrym rozwiązaniem byłoby przedłużenie wypożyczenia do końca roku i wtedy, przepracowując cały okres przygotowawczy bez urazów, byłby znacznym wzmocnieniem zespołu?

Daniel Chima Chukwu – 3 mecze, 0 bramek, 0 asyst, 2/10 (2016: bez oceny)

W zasadzie przy podsumowaniu jego gry, zamiast słowa „mecze”, należałoby napisać „epizody”. Na ogół nie łapał się do meczowej osiemnastki. Wystąpił w rewanżowym meczu z Ajaksem i początkowo wyglądało to obiecująco, jednak w późniejszej fazie sezonu obydwa występy z Koroną były rozczarowujące. Mówi się, że ma zaległości treningowe, jednak od zawodnika zarabiającego tak ogromne pieniądze oraz mieniącego się profesjonalnym sportowcem, wymaga się gotowości w każdym momencie. Co nie zmienia faktu, że nie jest wykluczone, iż w następnym sezonie odpali na dobre i będzie podstawowym zawodnikiem.

DRUŻYNA – 9,5/10 (2016: 9/10)

Wprawdzie tylko jeden zawodnik otrzymał identyczną lub wyższą notę jak zespół jako całość, jednak jeśli chodzi o ligę, Legia wykonała plan w 100% – miała zostać mistrzem i tak też się stało; aczkolwiek w Lidze Europy zabrakło wyeliminowania Ajaksu, a prościej mówiąc jednej strzelonej bramki w Amsterdamie. Gdyby nie transfery napastników „z klubu”, byłoby to znacznie łatwiejsze do wykonania.

TRENER Jacek Magiera – 10/10 (2016: bez oceny)

Mówiąc „Magiera”, myślisz „profesjonalizm” i „spokój”. Właśnie tym zaimponował mi 40-letni szkoleniowiec – nawet po remisie z Wisłą Kraków widać było, że nadal wierzy w zespół i zdobycie mistrzostwa. Publicznie nie krytykował piłkarzy, całą odpowiedzialność zawsze brał na siebie. Zawsze trzymał ciśnienie, podejmował przemyślane i mądre decyzje. Miejmy nadzieję, że to trener Legii na lata i – jak wspominał Dariusz Mioduski – będzie warszawskim Aleksem Fergusonem.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Legia Warszawa