Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Czekają nas długie eliminacje. Mogą być krótsze… ale dopiero za dwa lata

Kolejny sezon Ekstraklasy za nami. Natomiast już 19 czerwca trzy polskie zespoły poznają pierwszych rywali w nowej edycji europejskich pucharów, a Jagiellonia i Lech swoje pierwsze mecze rozegrają 10 dni później. Układ w eliminacjach może się już zmienić wyłącznie z powodów pozasportowych (m.in. kwestia Lipska i Salzburga, ostateczne wyłonienie mistrza Rumunii przez CAS, licencja CSKA Sofia), jednak mniej więcej wiadomo, jaką drogę każdy nasz zespół będzie musiał przebyć, jeśli marzy o fazie grupowej. Może się okazać, że równie istotne będą dla nas wyniki drużyn z innych krajów.

Sezon 2017/18 będzie ostatnim rozgrywanym w aktualnym formacie. Wprawdzie rok później ścieżka mistrzowska i niemistrzowska w eliminacjach LM zostaną utrzymane, ale mniej zespołów będzie miało szansę na awans do fazy grupowej. W dodatku wiele zespołów zaczynających obecnie w II rundzie (jak mistrz Polski) będzie musiało wziąć udział już w I fazie. W eliminacjach LE szykuje się z kolei oddzielna ścieżka dla mistrzów, którzy odpadną w eliminacjach LM. Mimo że te zmiany nastąpią już niedługo, wciąż nie są oficjalnie potwierdzone i pozostaje bazowanie na schematach, takich jak ten: https://kassiesa.net/uefafiles/2018-21-uefa-access-list.pdf (przez pewien czas dostępny na stronie szwajcarskiej federacji).

Nowy format rozgrywek

W nowym formacie najprawdopodobniej będziemy walczyć o miejsce 17., które pozwoli aż trzem drużynom zacząć grę o jedną rundę później. W efekcie mistrz Polski nie musiałby grać aż czterech rund eliminacyjnych w drodze do fazy grupowej, a zdobywca Pucharu Polski zacząłby grę w eliminacjach LE od III rundy (jak w tym roku Arka Gdynia). W praktyce powrócilibyśmy więc do stanu obecnego, z tym że wicemistrz Polski zaczynałby od II rundy el. LE, a nie od I.

Na sezon 2018/19 miejsca są już jednak ustalone. Decydujący w tej kwestii jest ranking z lat 2012-17, który ukształtował się ostatecznie wraz z zakończonym sezonem.

Poz.Kraj12/1313/1414/1515/1616/17RazemDystans
19Białoruś4,5001,7505,5005,1253,00019,8750,125
20Polska2,5003,1254,7505,5003,87519,750
21Szwecja5,1253,2003,9004,7502,75019,7250,025
22Izrael3,2505,7501,3752,2506,75019,3750,375
23Szkocja4,3003,2504,0003,0004,37518,9250,825

Z powyższego dokumentu oraz tabeli wynika, że za rok aż trzy polskie zespoły będą musiały zacząć grę od I rundy eliminacji, o ile te informacje się potwierdzą. Pozostaje pytanie, czy da się to zmienić na sezon następny, czyli 2019/20. Zależy to od wyniku, który uzyskamy w najbliższych rozgrywkach.

Poz.Kraj13/1414/1515/1616/1717/18RazemDystans
16Chorwacja4,3756,8754,5005,1250,00020,8753,625
17Dania3,8002,9005,5008,5000,00020,7003,450
18Rumunia6,8755,1252,2503,3000,00017,5500,300
19Polska3,1254,7505,5003,8750,00017,250
20Izrael5,7501,3752,2506,7500,00016,1251,125
21Białoruś1,7505,5005,1253,0000,00015,3751,875
22Bułgaria5,6254,2501,0004,2500,00015,1252,125

Już na pierwszy rzut oka widać, że nie będzie łatwo. Do 18. miejsca mamy bardzo blisko, ale do 17. tracimy już dużo punktów. Można sobie wyobrazić, że Polska zdobywa w przyszłym sezonie co najmniej 3,5 punktu (w ostatnich latach, jak widać, to się udawało), ale przeciwnicy też grają i ciężko zakładać, że zdobędą nic lub bardzo niewiele. Zwraca też uwagę ostatni znakomity sezon Danii, która w eliminacjach zdobyła aż 4,5 punktu, czyli więcej niż my przez cały sezon. Dodatkowo FC København dobrze poradziło sobie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a w Lidze Europy doszło do 1/8 finału. Być może nie będą w stanie tego powtórzyć, ale oprócz zespołu stołecznego jest też Midtjylland, które może być nawet rozstawione w IV rundzie eliminacji LE.

Wydaje się, że łatwiejszym celem będzie dogonienie Chorwacji, która w eliminacjach zwykle też skutecznie punktuje, ale w fazie grupowej już nie. Jednak i z tego kraju są dwa zespoły, które stać na przejście eliminacji (Dinamo Zagrzeb i Rijeka). W praktyce oznacza to, że i Polska będzie musiała coś takiego osiągnąć, aby myśleć o zajęciu 17. miejsca.

Istnieje jeszcze możliwość, że zespoły z 18. miejsca będą przesuwane wyżej w zależności od tego, kto wygra LM i LE, tak jak miało to miejsce w tym roku z Arką Gdynia. A zajęcie tej pozycji byłoby już całkiem realne.

***

Na szczęście nie musimy patrzeć za siebie, przynajmniej na razie. Dopiero spadek poniżej 24. miejsca mógłby nam grozić jeszcze wcześniejszym początkiem (aż trzy zespoły w I fazie eliminacji LE), a nasza przewaga nad 25. Szwecją wynosi 2,65. Niby jest to mniej, niż tracimy do Chorwacji i Danii, ale między Polską a Szwecją jest jeszcze pięć innych krajów. Wszystkie one musiałyby punktować lepiej od nas, co jest możliwe, ale tylko w pesymistycznym scenariuszu.

Należy pamiętać, że do rankingu przestaje się wliczać dorobek z sezonu 2012/13, kiedy nie mieliśmy żadnego zespołu w fazie grupowej. Zdobyliśmy wtedy 2,5 punktu. Musielibyśmy bardzo niewiele wymagać od siebie, aby powtórzenie tego wyniku miało nas zadowolić. Walka o 17. miejsce jest z kolei celem bardzo ambitnym, ale jeśli nie teraz, to można spróbować za rok. Wtedy również odpada nam stosunkowo niewielka liczba punktów (3,125), więc jeśli teraz uda się odrobić choć część strat do Danii i/lub Chorwacji, to za rok będzie nam łatwiej. Nie ma jednak wątpliwości, że do tego potrzebujemy co najmniej dwóch zespołów w fazie grupowej. Sezony 2010/11 (Lech w LE), 2014/15 (Legia w LE) i 2016/17 (Legia w LM i LE) pokazały, że pojedyncze zespoły mogą zatrzeć ogólne złe wrażenie z eliminacji, ale zatrzymanie się na 1/16 finału LE nie pozwala wówczas myśleć więcej niż o 4-5 punktach na sezon, co z kolei daje nam w najlepszym razie 18. miejsce.

Ranking klubowy

Zmiany obejmą również ranking klubowy. Już za rok współczynniki klubów nie będą już zawierały 20% rankingu krajowego – chyba że dany klub samodzielnie zdobył mniej punktów, wówczas dostaje to 20% jako minimum. Można to prześledzić na przykładzie naszych klubów:

Poz.Klub13/1414/1515/1616/1717/18Razem
52Legia Warszawa21038023,000
148Lech Poznań114006,000
220Zagłębie Lubin000103,450
220Piast Gliwice0,5000,503,450
220Cracovia0000,2503,450
220Śląsk Wrocław1,500,5003,450
220Jagiellonia Białystok000,5003,450
220Ruch Chorzów01,50003,450
220Zawisza Bydgoszcz00,50003,450
220Arka Gdynia000003,450

Z polskich klubów tylko Legia i Lech były w stanie w ostatnich latach zdobyć więcej niż 3,450, stanowiące 20% z 17,250. Z pozostałych najbliższy tego byłby Śląsk, ale brakuje mu do tego 1,5 punktu, w tym sezonie w pucharach nie zagra, a za rok jego 1,5 punktu z sezonu 2013/14 (odpadnięcie z Sevillą w IV rundzie el. LE) już nie będzie się liczyć.

Jagiellonia i Arka muszą więc zdobyć ponad 3 punkty w tym sezonie, aby mieć “własne” współczynniki, a nie tylko te minimalne. To wymaga jednak dojścia do fazy grupowej LE i zdobyciu tam punktów w co najmniej dwóch meczach. Jako że wicemistrz Polski nie będzie rozstawiony już w II rundzie el. LE, a zdobywca Pucharu Polski zaczyna w III rundzie i tam też jest nierozstawiony… można sobie wyobrazić poziom trudności.

Sytuacja Lecha w nowym formacie nie zmieniłaby się, tj. prawdopodobnie nadal mógłby liczyć na rozstawienie w III rundzie el. LE. Z tym że już teraz odpada mu 1 punkt z sezonu 2012/13 (odpadnięcie w III rundzie el. LE z AIK Solna), więc może być o to jeszcze trudniej. Nie da się ukryć, że począwszy od roku 2018 tylko mistrz Polski będzie miał jeszcze prostszą ścieżkę do fazy grupowej którychkolwiek rozgrywek. Nawet jeśli odpadnie z eliminacji LM, to trafi do oddzielnej drabinki dla mistrzów w el. LE, gdzie poziom rywali, ani próg rozstawienia, nie powinien być wysoki. Ci, którzy mieliby grać w “zwykłych” eliminacjach LE, potrzebowaliby do tego przyzwoitego współczynnika.

Niezależnie od tego nie ma wątpliwości, że Lech potrzebuje awansu do fazy grupowej LE, aby ruszyć z miejsca w rankingu. Na przeszkodzie stoi mu jednak bardzo długa droga w tym sezonie, zaczynająca się już 29 czerwca, a kończąca się 24 sierpnia i obejmująca aż cztery rundy eliminacji. Jeszcze żadnemu polskiemu klubowi nie udało się wyeliminować tylu rywali przed fazą grupową… zwłaszcza że dopiero od niedawna tych rund jest tak dużo, a my zaczynamy tak wcześnie. Dodatkowo w IV rundzie Lech jest nierozstawiony i są małe szanse na to, że to się zmieni. W trzech pierwszych rundach musiałoby odpaść aż 13 lepszych zespołów, aby było to możliwe.

Zaskoczeniem nie jest, że najlepsze perspektywy ma Legia. W dwóch z ostatnich czterech sezonów ma na tyle dobre wyniki, że może myśleć o rozstawieniu nawet w ostatnich rundach eliminacji. Odpada jej 1,5 punktu z sezonu 2012/13 (IV runda el. LE z Rosenborgiem), co w perspektywie jej dorobku jest wynikiem bardzo niewielkim. Niestety o rozstawienie w IV rundzie eliminacji LM będzie trudniej niż do tej pory. Będą w niej tylko cztery pary, a nie, jak dotąd, pięć, więc też tylko cztery zespoły będą rozstawione. Dodatkowo dojdą mistrz 11. i 12. kraju w rankingu, których do tej pory nie było. Prawdopodobnie mistrz 11. kraju będzie otrzymywał bezpośrednie miejsce w fazie grupowej LM, jeśli triumfator tych rozgrywek zakwalifikuje się do nich także przez ligę. W dalszym ciągu jednak okrojenie tej ścieżki o jedno miejsce i dodanie co najmniej jednego silnego rywala to już duże utrudnienie.

Klubów typu Ajax i Basel Legia raczej nie będzie gonić, zwłaszcza że jeden z nich dopiero grał w finale Ligi Europy. Według obecnego stanu w zasięgu są Celtic (tyle samo punktów), AZ i København. W przypadku Łudogorca, Salzburga i innych potrzeba by perfekcyjnego sezonu, aby ich dogonić (tj. oni odpadają szybko, a my zdobywamy dużo punktów w grupie i na wiosnę). Realnym celem dla Legii jest więc zapewnienie sobie rozstawienia w przedostatniej, III rundzie el. LM, która też będzie wyglądała inaczej niż dotychczas (ale według tego samego schematu: mniej zespołów, ale już z mistrzem 11. i 12. kraju).

Całe zestawienie rankingu klubowego według nowych zasad (prowizoryczne, skoro nie są one jeszcze oficjalnie potwierdzone) dostępne jest tutaj.

Ciężka przeprawa

Nawet patrząc optymistycznie, przed nami ciężki sezon. Już teraz wiemy, że za rok mamy trudniejszą drogę do fazy grupowej, a jeśli teraz nasze kluby nie zajdą daleko, to za dwa lata czeka nas ten sam los. Jeden zespół w fazie grupowej to obowiązek, a jeśli mierzymy wyżej, potrzebne są co najmniej dwa. Oprócz tego warto też walczyć o każdy punkt w eliminacjach, bo przywoływany przykład Danii (albo nasz w sezonie 2015/16) pokazał, że nawet latem można sporo zdobyć. Końcowy wniosek nie jest więc rewolucyjny. Już teraz narzekamy, i słusznie, na krótką przerwę międzysezonową i długie eliminacje, ale bez zdobywania punktów w rankingu nie będziemy w stanie tego zmienić.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Jagiellonia Białystok