Obserwuj nas

Rozgrywki

Judasz? Monneyczyński? Po prostu najemnik!

Krzysztof Mączyński

Wielkieś nam pustki uczynił w naszym wiślackim sercu, Krzysztofie, tym zniknięciem swoim! Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: jeden maluczki kopacz tak wiele ubyło (…). Nie dopuściłeś nigdy nam, kibicom się frasować, a do telewizji latałeś serce fana swego radować (…). Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje, bo nasz wychowanek e(L)kę pokazuje.

Serce boli, kiedy przed oczami widnieje obrazek wychowanka w koszulce odwiecznego rywala. Od kilku dni staram się znaleźć jakiekolwiek, choćby najmniejsze, usprawiedliwienie dla decyzji podjętej przez Krzyśka i przyznam szczerze: jest mi ciężko. Jedyne co mogę zrobić to odpowiedzieć poezją na poezję. Próbka moich umiejętności w parafrazie Trenu VIII we wstępie…

Wisła Kraków – druga matka

Mączyński nie miał łatwego dzieciństwa. W domu bieda, ojciec nie stronił od alkoholu. Jedyną ucieczką od rodzinnych problemów był futbol. Wisła Kraków. Druga matka. To właśnie ludzie z tym klubem związani wyciągnęli rękę do chłopca o wątłej budowie, któremu wmawiano, że nigdy nie zostanie zawodowym piłkarzem. Wspomniany dzieciak otrzymał od „Białej Gwiazdy” to na co nie mógł liczyć w domu rodzinnym: akceptację, ciepło oraz warunki do realizacji swoich – jak się później okazało – zawodowych marzeń.

Teraz przyszedł czas zapłaty. Poświęcenie, zaufanie i serce włożone przez ludzi z Wisłą związanych w jego rozwój piłkarski, zostały wycenione przez jego samego na jakieś 10 tysięcy euro. Liczba nieprzypadkowa, bo właśnie o tyle klepaków więcej zarobi w miesięcznym rozrachunku Krzysztof Mączyński w Legii.

Kazimierz Moskal jest tylko jeden 

Klasa. Tego nie da się nabyć. „Mąka” miał świadomość, że transferem do Legii zaserwuje swoim kibicom plaszczaka i zamiast wybrnąć z tej sytuacji obronną ręką, zaczął publicznie prać brudy. Konkretnie rok 2011 i ostatnia nieudolna próba sforsowania bram piłkarskiego raju przez Bogusława Cupiała. Jaki w tym udział Mączyńskiego? Iluzoryczny! Wspomniany gagatek uciekł owego czasu z Krakowa w popłochu przed rywalizacją z takimi tuzami jak Sobolewski, Wilk czy Melikson. „Biała Gwiazda” zarobiła na tym transferze niecałe sto tysięcy euro. Warto też odnotować, że kilka lat później Górnik zarobił na tym samym graczu blisko 6 razy więcej!

Krzysztof Mączyński

fot. materiały prasowe / Jacek Prondzyński / Legia Warszawa

Ustami dziennikarzy

Wielka szkoda, że tak się kończy przygoda człowieka wychowanego przy Reymonta. Ktoś chyba otoczył się złym towarzystwem… Tropienie podżegaczy do transferu Mączyńskiego na Łazienkowską śmiało można porównać do szukania igły w stogu siana. Jest ich tak wielu, że ciężko się połapać. Swoje pięć groszy dołożył też sam zainteresowany dając upust emocjom za pośrednictwem portali społecznościowych.

W ostatnich godzinach jednak nie Mączyński broni swojej osoby, a dziennikarze mówiący w jego sprawie jednym głosem. Notabene, w większości związani z klubem zlokalizowanym przy ulicy Łazienkowskiej…

Co mogę dodać na koniec od siebie… Panie Krzysztofie, nigdy nie będziesz Wiślakiem, nie byłeś też chórzystą i dzieli cię daleka droga do bycia Legionistą.

PH

6 komentarzy

6 Comments

  1. asdf

    7 lipca w 01:00

    Piszesz ze zarobi 10tys euro wiecej miesiecznie. W Legii jesli wierzyc dziennikarza zarobi 350tys euro za rok. Wisla w kryzysie placila mu ponad 200tys euro czy tyle mu zaoferowali za przedluzenie kontraktu?

    • @hanejkop

      7 lipca w 10:06

      W Krakowie mógł liczyć na zarobki sięgające około 21 tysięcy euro na miesiąc. W Warszawie z kolei zaproponowano mu 30 tysięcy euro/mies

  2. Jełop

    7 lipca w 09:21

    Tu coś chyba ci się pomylił: „Tropienie podżegaczy do transferu Mączyńskiego na Łazienkowską śmiało można porównać do szukania igły w stogu siana. Jest ich tak wielu, że ciężko się połapać” – igłę w stogu siana to raczej ciężko znaleźć.

    • @hanejkop

      7 lipca w 10:07

      Tak jak napisałeś, jest ich tak dużo, że ciężko się połapać kto miał w owej sprawie największy wkład. Pozdrawiam

  3. WRO

    7 lipca w 10:59

    Co za tendencyjny chłam….pozwolę sobie wrzucić fragment felietonu z paroma ważniejszymi faktami:
    „Wiślackie środowisko chciało wmówić Mączyńskiemu, że ma wyimaginowany dług wdzięczności do spłacenia. A za co Mączyński miałby szczególnie wdzięczny Wiśle? W przeszłości psa z kulawą nogą nie obchodził los młodego wychowanka. Gdy jako nastolatek doznał poważnej kontuzji kolana, klub zostawił go sam sobie, a kibice wcale nie organizowali zbiórek na leczenie i rehabilitację utalentowanego pomocnika. Pomocną dłoń wyciągnął do niego tylko Tomasz Kulawik, który własnymi kontaktami załatwił mu operację w Poznaniu, ale koszty leczenia i rehabilitacji nastolatek bez zawodowego kontraktu musiał pokryć już sam.

    Wisła Kraków zarobi na Krzysztofie Mączyńskim mniej, ale szybciej
    Drugi cios od Wisły Mączyński przyjął w 2011 roku, gdy wrócił z udanego wypożyczenia do Łódzkiego Klubu Sportowego, z którym awansował do ekstraklasy. Od ówczesnego dyrektora sportowego Wisły, Jakuba Jarosza usłyszał jednak, że nawet nie dostanie szansy na treningi z pierwszą drużyną, którą prowadził wówczas Robert Maaskant. Łaskawie pozwolono mu, 24-latkowi, na treningi z drużyną Młodej Ekstraklasy. Paradoksalnie właśnie to uratowało mu karierę, bo na zgrupowaniu młodzieżowego zespołu Wisły w Zakopanem spotkał prowadzącego wówczas Górnika Zabrze Adama Nawałkę. Ten wziął niechcianego przy Reymonta 22 zawodnika pod swoje skrzydła i w Zabrzu wprowadził go na właściwe tory. Wisła wyszkoliła Mączyńskiego, ale to Górnik do ukształtował. Gdy dwa lata temu wyklęty wychowanek wrócił do Białej Gwiazdy jako reprezentant Polski i to jako wolny zawodnik, to on wyświadczył klubowi przysługę, a nie klub jemu.”

    Zapamiętajcie sobie zwłaszcza to ostatnie zdanie smarując maścią końską obolałe tyłki.

    • ddsaf

      7 lipca w 13:52

      Nie wiem jak można się sugerować tekstem mięsa armatniego pasiastej sąsiadki, Kmity. Gość nie ma bladego pojęcia co się dzieje w Wiśle, zresztą już to nie raz udowadniał. Tekst przez Ciebie zacytowany to kolejny szmatławiec pisany na jedno kopyto przez warszawskie klakiery. Żałosny jesteś i tyle.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki