Obserwuj nas

Legia Warszawa

Legio, czuję się oszukany…

Legia Warszawa

Ostatni raz, kiedy tak „obraziłem” się na Legię to był mecz z Lechią pod koniec sezonu 11/12, kiedy to pierwszy raz poczułem się oszukany przez Klub. Przed sezonem padały wtedy wielkie słowa o mistrzostwie, budowie drużyny, pucharach itp. Byłem wtedy młody i naiwny. Po przejęciu klubu przez Bogusława Leśnodorskiego i Dariusza Mioduskiego uwierzyłem, że nastaną wspaniałe czasy. Nie mam zamiaru tu deprecjonować tego, co BL, jako prezes, zrobił dla Legii, bo zrobił wiele, ale pomimo wspaniałych, historycznych wyników czuję się trochę oszukany.

Dlaczego o tym piszę? Obecne wyniki Legii są takie, jakie są, jako „porywające” raczej ich nie określimy, co za tym idzie rozpoczęło się polowanie na winnych obecnej sytuacji, padają nazwiska Magiery, Krzepoty, Żewłakowa czy Mioduskiego. Jakichkolwiek przyczyn można wypatrywać tylko na podstawie tego, co widać na zewnątrz, czyli gry na poziomie drużyn, które mierzą się z nami w pierwszych rundach eliminacji do pucharów europejskich. No chyba, że ktoś ma wgląd w wyniki badań i analiz.

Osobiście mam wielki szacunek do trenera Magiery i szczerze w niego wierzę, ale zaczynam się powoli niecierpliwić. JM jest niekonsekwentny, po pierwszych 9 meczach w sezonie zawodnicy nie potrafią wymienić ze sobą kilku podań, są wolni i ociężali. W drużynie tej nie ma dwóch kluczowych graczy – Radovica i Vadisa. Brak „samograjów” doprowadził do tego, że drużyna jest zagubiona, kiedyś dało się piłkę jednemu czy drugiemu i zawsze coś wymyślił. O ile Rado jest kontuzjowany, a o jego leczeniu zaczynają już krążyć legendy w stylu tych z kuracji Ivicy Vrdoljaka, to VOO skorzystał ze stosowanej przez poprzedni zarząd polityki „gentleman agreement”. Fakt jest taki, że 9 suto opłacanych facetów kończących razem poprzedni sezon po kilku tygodniach zapomniało jak się w razem gra w piłkę. Trenera Magierę mogło „zepsuć” coś, co ja określam, jako „przesadzona wiara w swój geniusz”. Obserwuję to u wielu trenerów ekstraklasowych. Po kilku dobrych meczach zaczynają wierzyć, że są drugim Mancinim czy Mourinho i jakiego rozwiązania by nie spróbowali to im to pyknie.

***

„Myślimy jednak o przyszłości i z takim nastawieniem budujemy drużynę. To proces bardziej długofalowy. Zastanawiamy się już, jak zespół będzie wyglądał za rok, za dwa lata. To jest kluczowe.” (Bogusław Leśnodorski, PAP 19.02.2013)

Po dwóch latach od wypowiedzenia tych słów, Legia miała już trzeciego trenera i wymienione pół pierwszego składu. Mimo wszystko udało się regularnie awansować przynajmniej do Ligi Europy, kilka razy wyjść z grupy i awansować do Ligi Mistrzów, że o dominacji w kraju nie wspomnę, chwała im za to. Nie trzeba być wielkim bystrzakiem, żeby zauważyć, że problem jest inny. Po 4 latach od wypowiedzenia słów o budowaniu drużyny na przyszłość, nie mamy drużyny, która byłaby tworzona w oparciu o taką strategię. Został Kucharczyk i w pewnym sensie Jędrzejczyk i Radovic, napisałem „w pewnym sensie”, bo ci w tzw. międzyczasie byli poza Legią. Sukcesy Legii były oparte na działaniach doraźnych. Nie wierzę, że można zbudować coś trwałego zakładając na wstępie, że „każdy piłkarz jest na sprzedaż” oraz transferową politykę „okazji i zbiegów okoliczności”, że nie wspomnę już o tej z umowami pewnych dżentelmenów.

***

Szukanie winnego tylko w Jacku Magierze i ewentualne zwolnienie go to moim zdaniem półśrodek. Zmieniać trenera, który uratował nam poprzedni sezon to byłby błąd. Fakt, popełniał błędy, tak jak popełniali je wszyscy jego poprzednicy, jak popełniali je dyrektor sportowy i zarząd, który twierdził, że buduje drużynę na lata. Powtórzę – pomimo tego, co nam mówiono, nie budowano drużyny, nie budowano akademii, nie budowano sztabu fachowców wokół drużyny. Dlatego czuję niesmak i o to mam największe pretensje do poprzedniego zarządu, bo to, że teraz nie możemy sobie poradzić z mistrzem Kazachstanu to nie tylko wina Krzepoty czy Magiery, to efekt wielu okoliczności i zdarzeń, a historie o budowaniu drużyny możemy włożyć pomiędzy Brzechwę i Tuwima.

Na koniec powiem tylko tyle, że Jackowi Magierze należy się szacunek przede wszystkim jako człowiekowi, a dopiero potem, jako temu „swojemu”. Nie ma obecnie trenera, który by dla nas chciał lepiej jak on, dlatego nie może zostać z tym sam i ja osobiście będę go wspierał, bo wierzę, że jest inteligentnym człowiekiem i potrafi wyciągać wnioski.

Dużo Legii. Trochę polityki. 5 lat w Detroit. Idę prosto.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa