Obserwuj nas

Legia Warszawa

Legia dominuje na krajowym podwórku

Legia Warszawa

Legia Warszawa przegrała mecz o Superpuchar Polski i odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów (lub jak kto woli, awansowała do IV rundy eliminacji Ligi Europy), gra słabiej niż w poprzednim sezonie, wobec czego kibice mają prawo być zaniepokojeni. Jednak mimo obniżki formy zawodników Legii, sam Klub pod każdym względem jest na zupełnie innym poziomie niż pozostali konkurenci z rodzimego podwórka, czego kilka porażek nie jest w stanie zmienić. Dlaczego? Zapraszam na mój tekst.

Argumentów nie trzeba daleko szukać. Sezon rozpoczął się miesiąc temu, mamy pierwszą połowę sierpnia, a jedynym polskim zespołem grającym w europejskich pucharach jest oczywiście Legia. Ba, połowa pucharowiczów odpadła nawet z Pucharu Polski i to w nędznym stylu. Przed szereg w krajowym pucharze wyszła Arka, pokonując po dogrywce zespół Śląska Wrocław. Jedynie Legia nadal rywalizuje na trzech frontach, a wyeliminowanie mistrza Mołdawii w IV rundzie eliminacji Ligi Europy oraz Ruchu Zdzieszowice w 1/8 finału Pucharu Polski, oznaczać będzie granie co 3 dni minimum do końca 2017 roku.

***

Rzućmy okiem na liczbę spotkań, którą mają do rozegrania tegoroczni pucharowicze i/lub kluby z top4 poprzedniego sezonu:

Legia – 38 (21 ESA, 4 el. LM, 2 el. LE, 6 LE, 4 PP, 1 SPP) – w przypadku wyeliminowania Sheriffa i Ruchu.
Lech – 28 (21 ESA, 6 el. LE, 1 PP)
Arka – 27 (21 ESA, 2 el. LE, 4 PP) – w przypadku wyeliminowania Podbeskidzia w Pucharze Polski.
Jagiellonia – 26 (21 ESA, 4 el. LE, 1 PP)
Lechia – 22 (21 ESA, 1 PP)

Co to oznacza? Legia zagra o 10 spotkań więcej od drugiego w tym zestawieniu kandydata do walki o mistrzowski tytuł. Natomiast Lechii przyjdzie rozegrać blisko dwukrotnie mniej spotkań od mistrza Polski. Niestety takie rozbieżności w ostatnich latach przekładają się na walkę Legii o mistrzostwo Polski do ostatniej kolejki, czy tak jak w zakończonym niedawno sezonie, do ostatniej sekundy innego meczu. Kiedy Legia jesienią gra dosłownie co 3-4 dni, ligowi konkurenci w środku tygodnia odpoczywają, mają czas na treningi i regenerację. Dzięki temu są w stanie wyrobić ogromną przewagę nad Legią (w ostatnich latach było to odpowiednio 10 oraz 12 punktów), jednak kiedy zespół z Warszawy zaczyna gonitwę, na ogół kończy się ona mistrzostwem Polski.

***

Żeby nie być gołosłownym, przejdźmy do najważniejszej rzeczy w piłce nożnej, czyli trofeów. Spójrzmy na lata 2011-2017.

Mistrzostwo PolskiPuchar PolskiSuperpuchar Polski
2011Wisła KrakówLegia Warszawa
2012Śląsk WrocławLegia WarszawaŚląsk Wrocław
2013Legia WarszawaLegia Warszawa
2014Legia WarszawaZawisza BydgoszczZawisza Bydgoszcz
2015Lech PoznańLegia WarszawaLech Poznań
2016Legia WarszawaLegia WarszawaLech Poznań
2017Legia WarszawaArka GdyniaArka Gdynia

W ostatnich siedmiu latach Legia zdobyła 9 z 19 możliwych do wywalczenia trofeów (9 z 14, jeśli popatrzymy tylko na MP oraz PP). Drugi w tym zestawieniu jest Lech Poznań, z trzema trofeami (w tym dwa SPP), czyli zaledwie o 1 więcej od odradzającego się Zawiszy, który w czerwcu awansował do A-klasy. Jak to wygląda w przypadku pozostałych klubów?

Legia Warszawa – 9 trofeów
Lech Poznań – 3
Śląsk Wrocław, Zawisza Bydgoszcz, Arka Gdynia – 2
Wisła Kraków – 1

***

Z rodzimych rozgrywek przenieśmy się do zmagań w europejskich pucharach (od sezonu 2011/2012). Kto, ile razy i do jakich rozgrywek zdołał awansować

Legia Warszawa:
– faza grupowa Ligi Mistrzów (1): 2016/2017;
– faza grupowa Ligi Europy (4): 2011/2012, 2013/2014, 2014/2015, 2015/2016, 2017/2018(?);
– faza pucharowa Ligi Europy – od 1/16 finału rozgrywek (3): 2011/2012, 2014/2015, 2016/2017.

Wisła Kraków:
– faza grupowa Ligi Europy (1): 2011/2012;
– faza pucharowa Ligi Europy – od 1/16 finału rozgrywek (1): 2011/2012.

Lech Poznań:
– faza grupowa Ligi Europy (1): 2015/2016.

Jak widać, od sezonu 2011/2012, Legia czterokrotnie grała w fazie grupowej Ligi Europy (dwukrotnie udało się wyjść z grupy i awansować do 1/16 finału tych rozgrywek) oraz raz w fazie grupowej Ligi Mistrzów (3. miejsce w grupie i „awans” do 1/16 finału Ligi Europy). Z pozostałych polskich drużyn tylko Wiśle Kraków udało się wejść do fazy grupowej LE i później awansować dalej. Z kolei Lech Poznań raz awansował do fazy grupowej Ligi Europy, jednak zmagania zakończył na trzecim miejscu w grupie i odpadł z rozgrywek. Wszystko to przekłada się oczywiście na klubowy ranking UEFA. Za lata 2013/2014 – 2017/2018, decydujące o rozstawieniach klubów w przyszłym sezonie, Legia zajmuje 60. miejsce, z kolei najwyżej z pozostałych polskich drużyn jest 132. Lech, który swojego dorobku już nie powiększy. (Więcej o rankingach i punktach polskich drużyn w europejskich pucharach w tekście Jana Sikorskiego TUTAJ.)

Powyższe rezultaty przekładają się oczywiście na budżet klubu, a co za tym idzie, możliwość sprowadzania coraz lepszych i droższych zawodników. Czy którykolwiek polski klub jest w stanie zakontraktować i/lub utrzymać w składzie zawodników klasy Vadisa Odjidji-Ofoe, Michała Pazdana czy kupić za 1,5 mln euro (jak podał szwajcarski dziennik „Blick”) Armando Sadiku? Raczej nie.

Podsumowując, czy to się komuś podoba czy nie, Legia kompletnie zdominowała rozgrywki w Polsce, a na arenie międzynarodowej jest jedynym godnym i regularnym reprezentantem naszego kraju. Porażka w dwumeczu z Astaną czy też coroczne klęski w Niecieczy tego nie zmienią. A przecież po każdej porażce w Niecieczy Legia zdobywa mistrzostwo Polski.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa