Manuel Junco
fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

Cafe Futbol oglądam od lat. Można powiedzieć, że wychowałem się na tym programie. Pamiętam doskonale czasy, gdy Cafe “swój dom” miało w Hotelu Sobieski w Warszawie. Z niezwykłą sympatią zawsze podchodziłem do prowadzących, jak również stałych gości tego programu. Jednak nie umiem obojętnie przejść obok krzywdzących opinii wygłoszonych w ostatnim odcinku. Opinie te w negatywnym świetle pokazują zarówno Wisłę Kraków, jak również Manuela Junca. Krytyka zawsze jest słuszna, pod warunkiem, że konstruktywna.

Każdy kibic Ekstraklasy, a tym bardziej fan “Białej Gwiazdy”, zdaje sobie sprawę, w jakim miejscu dokładnie rok temu był zespół z Reymonta. Przejęcie klubu przez Jakuba (tfu!) Meresińskiego już na zawsze zostanie zapamiętane przez każdego kibica. Wisła stała nad przepaścią i gdyby nie szybkie działanie Towarzystwa Sportowego, dzisiaj w Ekstraklasie grałby tylko jeden klub z Krakowa, ten z Kałuży. Przez rok, Damian Dukat, Marzena Sarapata, jak również Manuel Junco i pewnie kilka innych osób, włożyli wiele pracy, aby Wisła wyszła na prostą. Klub stanął na nogi, wciąż ma problemy finansowe i nie jest kolorowo, jednak widać światełko w tunelu, że Wisełka wróci ponownie na szczyt tabeli.

I oto w ostatnim odcinku Cafe Futbol prowadzonym przez Bożydara Iwanowa wraz z Romanem Kołtoniem i Tomaszem Hajto, gdzie gośćmi byli Sebastian Mila i Paweł Kryszałowicz, postanowili uderzyć w Wisłę, a dokładnie w osobę Manuela Junco. Co dla mnie jest olbrzymim absurdem. Hiszpan jest budowniczym nowej Wisły, zdobył ogromny kredyt zaufania od swojego pracodawcy, ale przede wszystkim od kibiców. Tak, zapracował na to swoją pracą.

“Zobacz, co się dzieje na przykład w Wiśle Kraków. Przyszedł ten Kiko Ramirez. Wszyscy mówili, że trener beznadziejny. Osiągnął jakiś sukces i od razu zaczyna się ściąganie kolejnych zawodników z Hiszpanii. Dwóch przyjechało dobrych, ale ośmiu fatalnych.”

Szanuję Bożydara Iwanowa i cieszę się, że wrócił do zdrowia i do zawodu. Tylko to nie zmienia faktu, że jeśli wygłasza opinie, to chciałbym, żeby były poparte argumentami. Chciałbym poznać nazwiska zawodników, których uważa za fatalnych, chciałbym wiedzieć, ile spotkań Wisły oglądał od deski do deski. Chciałbym wiedzieć, czy Carlitos, Ivan Gonzalez, Pol Lllonch, Fran Velez, Vullnet Basha to piłkarze “fatalni”. Każdy z nich udowodnił, że poziomu ligi nie zaniża i ani jeden z nich szrotem nie jest.

Chwilę później wtórował mu Tomasz Hajto:

“To, co jest największą paranoją naszej piłki, że dyrektorem sportowym jest ktoś z Hiszpanii. Dyrektor sportowy to musi być człowiek stąd, utożsamiający się z klubem, rozumiejący politykę, rozumiejący kibiców, rozumiejący region, co to są derby.”

Ponownie chciałbym zapytać, skąd wnioski, że Manuel Junco nie utożsamia się z tym klubem, nie rozumie polityki tego klubu, kibiców, nie wie co to są derby? Urodził się w Hiszpanii to prawda, tylko czy panowie wiedzą o tym, że Manuel mówi w naszym języku, ma żonę Polkę i pracował w Krakowie już dawno temu za czasów Bogusława Cupiała?

Padło również zdanie w programie, że “dyrektorem sportowym powinien być były piłkarz”. Z całym szacunkiem, ale jak patrzę na dokonania na tym stanowisku byłego zawodnika Wisły Kraków, Marcina Baszczyńskiego w Niecieczy, to śmiem wątpić w taką teorię.

“Jestem chyba teraz bardziej Polakiem niż Hiszpanem. Mam żonę, która jest Polką, mamy dwoje dzieci. Zatem trzy czwarte mojej rodziny to Polacy, a i ja się nim czuję.”

Mateusz Borek kiedyś powiedział bardzo mądre słowa. Chciałby, żeby Wisłę tworzyli w większości zawodnicy urodzeni w Polsce, żeby Wisła była mocna i Polska, ale na ten moment po prostu “Białej Gwiazdy” na to nie stać. Żeby sprowadzić dobrego zawodnika
z zaplecza Ekstraklasy, trzeba wydać około miliona złotych (pensje, prowizje, kontrakt). Bardzo krzywdzące były krytyczne opinie pod względem dyrektora sportowego Junco. To człowiek, którego wystarczy posłuchać, aby zauważyć, że ma długofalowy pomysł na ten klub, ale wie doskonale, że presja wyników w Krakowie jest wielka, nie można odpuścić i myśleć tylko o tym, co będzie w przyszłości i już dziś twardo postawić na młodzież.

Cierpliwość to jedno, ale mam świadomość, że musimy być ambitni. To wielki klub, który jest zobligowany do gry o porządne wyniki. Przy tym trzeba jednak działać inteligentnie, by znaleźć tę stabilizację. Wolałbym produkować piłkarzy niż kupować. Problem w tym, że nie możemy znaleźć w klubie zawodników z roczników 95, 96, 97 czy nawet 98, którzy mogliby grać w wyjściowej jedenastce. Żeby tacy się pojawili, trzeba było wykonać odpowiednią pracę w 5 poprzednich latach – Junco w rozmowie z Ćwiąkałą.

Życzę każdemu takiego dyrektora sportowego w klubie.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here