PODAJ DALEJ
Piotr Stokowiec
fot. Tomasz Folta

Może się wydawać, że pieniądze dają szczęście i… pisanie tweetów czy tekstów o obronie Piotra Stokowca jest niepotrzebne. A jednak. Muszę stanąć na barykadzie, gdy idą i wołają „Stoki Out”.

Ad rem

Na początek słowa prezesa Roberta Sadowskiego z nieodległego w czasie wywiadu dla Mateusza Karonia ze sport.tvp.pl: „gdybym wiosną zwolnił Stokowca, kibice by mi przyklasnęli”.

I wtedy prezes Sadowski zachowałby się całkowicie po polsku. Nie udało się zrealizować celu, więc wtedy podanie sobie rąk było jak najbardziej zasadne. Zagłębie pewnie by nie spadło, a nowy trener miałby więcej czasu by poznać zespół itd. itp. Zresztą Piotr Stokowiec, kto pamięta, sam zastępował Oresta Lenczyka pod koniec sezonu (już w rundzie rewanżowej), gdy szanse na utrzymanie się w ekstraklasie były mniejsze niż żadne.

Wtedy ta decyzja miała pewne logiczne przesłanki i po czasie się obroniła.

Pokusa wiosennej zmiany była równie wysoka. Jednak po wyżej przytoczonych słowach prezes Sadowski mówi już dalej w jakimś innym języku: „Zwolnienie Stokowca w takim momencie byłoby zbyt pochopnym krokiem. Po pierwsze: chodzi o charakterystykę. Mamy model szkoleniowca, który byłby idealny dla filozofii klubu. Piotr pasuje do niego niemal idealnie. Ma jeszcze trochę do poprawy relacjach interpersonalnych, ale jest dobrym fachowcem. Wiosną nie widziałem na rynku kandydata lepiej pasującego do naszej koncepcji. Pozbyłbym się dobrego pracownika i stworzył sobie nowy problem: znalezienie następcy”.

Ciekawe, mów dalej: „Kolejna sprawa to nasze zaplecze. Rezerwy i akademia są tutaj bardzo ważne. Stokowiec zna tych piłkarzy, ponieważ od kilku lat regularnie ogląda ich mecze, treningi i zaprasza na zajęcia z pierwszym zespołem. Zwalniając takiego, zwolnilibyśmy świetnie zorientowanego trenera. Potrzeba co najmniej roku, by mieć chociaż średnią wiedzę. Jeżeli chcesz stawiać na młodzież, to musisz mieć kogoś wiedzącego wszystko o tej młodzieży”.
(źródło: http://sport.tvp.pl/34413480/prezes-zaglebia-lubin-gdybym-wiosna-zwolnil-stokowca-kibice-by-mi-przyklasneli)

*

To bardzo ładne i mądre słowa, ale pojawia się zarzut, że przepływ chłopaków z akademii jest bardziej PRową zagrywką klubu niż faktem rzeczywistym.

PRową zagrywką byłoby też upychanie składu młodzieżą, która a) do poziomu ekstraklasowego jeszcze nie dorosła, b) za mocne jej ciągnięcie do góry mogłoby ją skrzywdzić. Gdy swego czasu pisałem o akademii Zagłębia to ówczesny dyrektor sportowy Piotr Burlikowski wielokrotnie powtarzał, że każdy trener Zagłębia, bez znaczenia czy Stokowiec czy inny, jest na „korzystanie z dobrodziejstwa” akademii skazany. A czteroletnie jego zaangażowanie w ten projekt to wielki bagaż wymiany opinii, doświadczeń a czasem po prostu obecności trenera pierwszego zespołu w życiu akademii, czyli najmłodszych piłkarzy Zagłębia.

Nie zamierzam wnikać w proces przechodzenia piłkarzy przez szczeble akademii aż do pierwszej drużyny. Wierzę, że w ten proces. Tyle. I aż tyle

*

Pierwszy i najważniejszy argument wyciągany przeciwko Piotrowi Stokowcowi to stagnacja. To dobicie do szklanego sufitu. To niemożność do wzniesienia nad inny poziom. To ciągłe obracanie się w tym samym składzie.

Pokusa zmiany i efektu „nowej miotły” jest wielka. Nowy człowiek zdołałby wzbudzić zainteresowanie mediów i kibiców. W Polsce twarz trenera szybko się kibicom nudzi. Pierwsza porażka, najlepiej seria porażek i już kapryśny kibic zaczyna bić w swoje ulubione tony.

Piotr Stokowiec siedzi na najlepszej, moim zdaniem, ławce rezerwowych w Polsce. Po czterech latach mogę to powiedzieć. Nie jest ona podgrzewana dzisiaj zbędną presją i ciągłym żądaniem pucharów czy mistrzostwa Polski. Ma zbyt dobry zespół, by upaść. A w letnim okienku przeszedł wymagane odświeżenie. Dostarczono świeżą krew. Świerczok, Kopacz, Czerwiński, Pawłowski czy Matuszczyk na razie są dobrzy albo bardzo dobrzy. I jest to fakt bezdyskusyjny. Dodajmy do tego rozwijającego się Filipa Jagiełłę, który ciągle ma tendencję do znikania w trakcie meczów, ale którego talent jest bezdyskusyjny i objawia go co raz częściej.

Te transfery niejako wymusiły na Piotrze Stokowcu zmianę, której niektórzy się domagają. Przejście z zanudzającego kibiców 4-2-3-1 na „czasami” efektowne, ale efektywne 3-5-2. Skąd wiem, że efektywne. Po tabeli.

Jeden z adwersarzy zadał dwa pytania: 1) Czy obecny stan jest zadowalający i jeśli nie? 2) Czy obecny skład jest w stanie pchnąć wagonik do przodu?

Odpowiedzi na oba pytanie muszą być twierdzące. Inne myślenie jest moim zdaniem zaklinaniem rzeczywistości i trąci tanią Kasandrą.

Piotr Stokowiec zmienił ustawienie zespołu i właściwie mógłbym skończyć na twierdzeniu, że bez poznania wyników końca sezonu nie wolno nam przesądzać, czy jest ono skuteczne czy nie. Wiadomo, może być lepiej. Ale mamy tyle samo punktów, co lider i nie jesteśmy np. w miejscu Cracovii. Gdybyśmy byli tam, gdzie Cracovia, nie byłbym tak optymistyczny.

*

Na pewno pomrukują jeszcze słowa, że w Lubinie nie ma presji na mistrzostwo.

Nakręcanie się na osiągnięcie bardzo szybko dobrego rezultatu może być destrukcyjne, co pokazała historia sezonów 15/16 i 16/17. Wolę sukces, który jest efektem pracy i końcem wyznaczonej ścieżki. Gdyby Zagłębie miało na końcu drogi puchary i mistrzostwa to akademia, pochłaniająca niemały procent i który trzeba spłacać miedziowemu kombinatowi, winna być zamieniona w piłkarzy mających przynieść efekt tu i teraz. Ja jednak preferują model lubiński niż gdański, gdzie właśnie postawiono na piłkarzy na tu i teraz i jak słyszymy w Lechii mocno trzeszczy.

*

Trudno pisać tekst, który z założenia ma być wypisaniem oczywistych oczywistości. Jakiekolwiek głosy o zwolnieniu Stokowca są bez sensu. Ale…

Ale już dyskusja o tym, czy Piotr Stokowiec zostanie w Zagłębiu jest bardzo ciekawa. Jego kontrakt kończy się w czerwcu 2018 i jakoś nie dostrzegłem artykułów o uwarunkowaniach ewentualnego przedłużenia. Być może panowie Sadowski i Stokowiec czekają na rozwój wydarzeń, ale nie wierzę, że w głowie trenera nie rozwija się myśl na temat swojej przyszłości. Ten temat z pewnością postaram się poruszyć w najbliższych dniach/miesiącach.

*

Jest także taki wątek typowo „polski” w tej dyskusji, który naskórkowo potraktowałem wyżej. Te wszystkie głosy, by zwalniać, by hejtować… Jest coś typowo polskiego. Dajmy na to, że rzeczywiście Stokowca zastąpiłby jakiś Zieliński, Probierz, Ojrzyński, Rumak, Jozak, Mourinho czy inny… I co? To gwarant diametralnej, dobrej zmiany? Z początku tak, ale co dalej?

Dlatego bierz dzisiaj szalik i leć dzisiaj na mecz.

I powtarzając słowa Joela Embiida – trust the process.

Elo.

bjmarchew

 

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here