podsumowanie kolejki
fot. Maciej Rogowski

Początek 22. kolejki Lotto Ekstraklasy pod względem liczby bramek przeszedł najśmielsze oczekiwania. Piłka była w siatce aż 26 razy! Wszyscy, którzy z utęsknieniem czekali na powrót naszych kopaczy na boisko z pewnością się nie zawiedli. Ja nazywam się Amanda Kędziora (@AmiiiK94), a to moje pierwsze podsumowanie kolejki na Watch Ekstraklasa. Zapraszam!

Wisła Płock 4:2 Górnik Zabrze

Już w pierwszym meczu, który odbył się w Płocku, byliśmy świadkami gradu bramek. Z pewnością wynik spotkania jest niespodzianką, biorąc pod uwagę pozycję w tabeli Górnika. Na pewno osoby, które liczyły, że zabrzanie będą od pierwszej wiosennej kolejki walczyli o powrót na fotel lidera mogły się zawieść. Górnik stracił aż 4 gole i to drugi raz z rzędu strzelając przy tym 2 bramki. Jeśli miałabym wymienić bohatera oraz antybohatera tego spotkania, byłyby to dwóch zawodników grających w płockiej drużynie. Pozytywnie pokazał się strzelec dwóch goli Jose Kante, natomiast bardzo słabo zaprezentował się nowy bramkarz Nafciarzy Thomas Dahne, który już przez złośliwych obserwatorów zyskał miano drugiego Seweryna Kiełpina.

Zagłębie Lubin 2:3 Legia Warszawa

Każdy, kto stawiał, że mecz Zagłębia z Legią stanie się hitem kolejki z pewnością się nie zawiódł. W pojedynku nie zabrakło najważniejszych rzeczy, czyli bramek oraz emocji aż do ostatniego gwizdka. Mimo, że mecz od początku był fascynujący, to swoje trzy grosze dołożył arbiter spotkania, który pozwolił lubinianom na ostrą grę. Kibice Legii oczekiwali na ten mecz z utęsknieniem, ponieważ chcieli zweryfikować jak podczas spotkania o punkty zaprezentują się nowi gracze. Fani stołecznej drużyny na pewno się nie zawiedli, ponieważ nowi piłkarze byli w meczu wartością dodatnią. Podczas 90-minutowej rywalizacji zostały podyktowane dwa rzuty karne, które wykorzystali egzekutorzy obydwu zespołów. Decydująca okazała się druga “jedenastka”, dzięki której Miroslav Radović zapewnił Wojskowym zwycięstwo.

Pogoń Szczecin 4:1 Sandecja Nowy Sącz

Podczas pierwszego sobotniego spotkania mecz rozegrały ze sobą drużyny, które z pewnością w tym sezonie będą do ostatniej kolejki walczyć o utrzymanie w lidze. Uradowani są kibice szczecińskiej drużyny, ponieważ ich piłkarze rozgromili aż 4:1 Sandecję Nowy Sącz, jednocześnie przestając okupować ostatnie miejsce w tabeli z przydomkiem “czerwonej latarni” ligi.

Cracovia 2:1 Śląsk Wrocław

Cracovia ze Śląskiem rozegrała swój mecz przy pustych trybunach, co było skutkiem kar po Derbach Krakowa. Gospodarze znacząco przeważali na początku pierwszej połowy, ale to Śląsk po golu Roberta Picha schodził do szatni w lepszym humorze. Druga część okazała się szczęśliwsza dla podopiecznych Michała Probierza. W niecałe 10 minut od rozpoczęcia drugiej połowy do siatki rywali głową trafił Miro Covilo. Rosły, defensywny pomocnik najlepiej odnalazł się w polu karnym Śląska i po dośrodkowaniu Siplaka posłał piłkę głową do bramki wrocławian. Pod koniec meczu kardynalny błąd popełnił Mariusz Pawelec, który minął się z piłką w polu karnym, co bezwględnie wykorzystał Deniss Rakels. Dzięki czemu zaliczył bardzo udany powrót na stadion przy Kałuży.

Lechia Gdańsk 1:1 Wisła Kraków

Mecz w Gdańsku zakończył się jednobramkowym remisem, pomimo tego, że gdańszczanie oddali o wiele więcej strzałów, ale niestety żaden z nich prócz Sławomira Peszki nie okazał się zagrożeniem dla Michała Buchalika. Fatalny błąd popełnił Jesus Imaz, który miał okazję podwyższyć wynik Lechistów, ale niestety fatalnie spudłował. Z pewnością zwrócić trzeba uwagę na bramkę Carlosa Lopeza, który po błędzie Dusana Kuciaka popisał się spektakularnym lobem. Na pewno większość z nas liczyła na coś więcej, ale niestety mam wrażanie, że końcówka spotkania stała się tylko i wyłącznie walką o utrzymanie remisu, a nie zdobyciem kompletu punktów.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0:3 Korona Kielce

Mecz niecieczan potwierdził, że ich pozycja w lidze nie jest przypadkowa. “Słoniki” zostały zdominowane na swoim terenie przez kielczan, którzy zapewnili sobie wysoką wygraną. Jak dla mnie gafą tygodnia “popisał się” Dariusz Trela, który pechowo nabił Nikę Kaczarawę tak, że piłka wpadła do siatki.

Arka Gdynia 0:0 Lech Poznań

Można powiedzieć, że wyjątkowo zakończył się mecz przyjaźni, ponieważ nie padła żadna bramka. Mecz był przeciętnym widowiskiem, na którym na pewno zawiedli się kibicie Lecha Poznań, ponieważ to ich klub był faworytem tego spotkania. Tym bardziej, że biorą oni udział w wyścigu po mistrza.

Piast Gliwice 0:2 Jagiellonia Białystok

Pierwsza połowa niemal w całości należała do Piasta, ale niestety nie przyniosło to rezultatu. Swoim niesamowitym strzałem zaskoczył Przemysław Frankowski, którego bramkę zapamiętamy na długo. Po błędzie gliwiczan, Jagiellonia podwyższyła swój wynik, a następnie zajęła się już tylko utrzymaniem rezultatu i wywiezieniem 3 punktów z Gliwic. Dzięki swojej grze podopieczni Waldemara Fornalika zamykają tabelę Ekstraklasy, a Jaga coraz bardziej depcze Legii po piętach na szczycie tabeli Lotto Ekstraklasy.

A poniżej bramka Przemysława Frankowskiego – ozdoba 22. kolejki Lotto Ekstraklasy:

 

1 KOMENTARZ

  1. “Fatalny błąd popełnił Jesus Imaz, który miał okazję podwyższyć wynik Lechistów, ale niestety fatalnie spudłował.”- W sumie Jesus faktycznie w tej akcji zachował się jakby grał dla Lechii, ale jednak oficjalnie jest zawodnikiem Wisły. Poza tym naprawdę fajnie się czytało 😉

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here