Obserwuj nas

Górnik Zabrze

Górnika powrót do przyszłości?

Kojarzycie „Powrót do przyszłości”? Marty McFly przenosi się do przeszłości i zmienia życie swoje i swojej rodziny? Jeszcze rok temu – jestem tego pewien – większość kibiców Górnika Zabrze wsiadło by do „Delorean`a” i wróciłoby do 1989 roku zatrzymać pochód Solidarności, by przedłużyć czasy dominacji Górnika Zabrze jako „węglowego potentata”. Na szczęście po chudych latach pojawiło się światełko w tunelu i podróż w czasie nie będzie już konieczna.

O postawie Górnika w tym sezonie powiedziano i napisano już chyba wszystko. Na wczorajszej gali Lotto Ekstraklasy w Canal+, Górnik obok Legii (na marginesie gratuluję Mistrzostwa Polski) był największym wygranym. Swoje zasłużone nagrody odebrali Żurkowski, Kurzawa i trener Brosz. Wśród nominowanych znaleźli się ponadto: Loska, Kądzior i Angulo. Mógłbym teraz opisać, jak wyglądał ten najlepszy od ponad dwudziestu lat sezon Górnika, ale to zostawiam naszej piłkarskiej legendzie – Tomkowi Hajcie. Poza tym chyba nie jest to konieczne, ponieważ Górnik swoją postawą na boisku, a jego kibice na trybunach, nie pozwolili ani na moment obserwatorom piłkarskim w Polsce stracić Zabrza z pola widzenia. Zakończony sezon przywrócił Górnikowi sporo dawnego blasku, a niosące się z trybun „zagraj, zagraj, jak za dawnych lat” dawno nie brzmiało tak cudownie i wyjątkowo.

Mówi się, że drugi sezon dla beniaminka jest zawsze trudniejszy. Znika euforia, rywale nie pozwalają już na tak dużo, zaczyna się typowa ligowa walka. Wierzę, że Górnik taki kryzys beniaminka ma już za sobą. Koniec rundy jesiennej i początek wiosennej, to właśnie był ten moment, kiedy rywale przestali nas traktować jako nieopierzonego debiutanta, a zaczęli dostrzegać spadkobiercę drużyny która w przeszłości seryjnie zdobywała mistrzowskie tytuły. Nazwiska Angulo, Żurkowski, Kurzawa czy Wolsztyński przestały być anonimowe. Grało się nam naprawdę ciężko. Wręcz doczłapaliśmy się do 30 kolejki, ale runda finałowa i 13 zdobytych w niej punktów znów pokazała prawdziwą siłę Zabrzan. Ten sezon był dla nas jak studia I-stopnia. Zaczynaliśmy na fantazji pierwszoroczniaka, kończyliśmy już jako inżynier bogaty w doświadczenie.

To już za nami. Teraz dwa tygodnie przerwy i zaczynamy kolejny, chyba jeszcze trudniejszy rozdział. Doskonale zna to główny architekt tego sukcesu, który podobne chwile przeżywał już w przeszłości, prowadząc lokalnego rywala – Piasta Gliwice. Analogi jest sporo. Po wywalczonym awansie do Ekstraklasy, Piast prowadzony przez Brosza zajął czwarte miejsce, tak jak teraz premiowane grą w pucharach. Kolejny sezon nie był już jednak tak udany i trener przed końcem sezonu został zwolniony. W Zabrzu wierzą, że trener wyciągnął wnioski z tamtego okresu i podobna historia już mu się nie powtórzy.

Paradoksem zakończonego sezonu jest, że Górnik stał się zakładnikiem swojego sukcesu. Sytuacja finansowa nie pozwala na skuteczną walkę z bogatszymi klubami, czy z kraju, czy z zagranicy. W nowy sezon wejdziemy na pewno bez najlepszego asystenta ligi – Rafała Kurzawy, który zdecydował się kontynuować karierę zagranicą. Jedną nogą poza klubem jest też Damian Kądzior. Dużo mówi się o transferze powołanego do kadry przez Adama Nawałkę – Szymona Żurkowskiego, do Włoch prawdopodobnie wróci Bochniewicz, a z Warszawy dochodzą głosy, iż Legia chce skorzystać z opcji pierwokupu Wieteski. To daje pięciu podstawowych i kluczowych zawodników sezonu 2017/18. Dużo!

Czwarte miejsce może być niemożliwe do powtórzenia, ale przecież czterech z pięciu tych zawodników przed sezonem ciężko było zaliczyć do choćby wyróżniających się zawodników. O poziomie Ekstraklasy nawet nie wspominając. Myślę, że trener Brosz ma już w głowie przynajmniej zarys planu na nowy sezon. Do zdrowia wraca Rafał Wolsztyński i Konrad Nowak, trochę później wrócą Krzysztof Kiklisz i Łukasz Wolsztyński. Doświadczenie na poziomie Ekstraklasy zdobyli już przecież kolejno: Ambrosiewicz, Gryszkiewicz, Hajda, Pawłowski, Smuga, Liszka, Olszewski, Lasik, szerszej publiczności pokazał się Wiśniewski. A to jeszcze nie koniec.

W drugiej drużynie Górnika czekają na swoją szansę kolejni młodzi zawodnicy. Daniel Smuga pokazał, że skok z III ligi do Ekstraklasy jest możliwy. W okolicznych klubach grają setki młodych chłopaków, którzy za rok, dwa, mogą biegać już po murawie przy Roosevelta. Dziś kopią w Knurowie, Pyskowicach, Paniówkach, Rybniku czy nawet małym Świbiu. Wzmocnieni doświadczonymi zawodnikami mogą znów stać się rewelacją ligi. To jest świadoma droga obrana przez Górnika i trenera Brosza.

Sezon 2017/18 zakończyliśmy na czwartym miejscu, dającym szansę gry w eliminacjach Ligi Europy. Sukces ten, to głównie prezent dla kibiców, którzy przez cały sezon licznie stawiali się na zabrzańskiej Arenie, bijąc kolejne rekordy frekwencji. Oczywiście na powtórkę sukcesów z lat 60-tych i 70-tych szans nie ma nawet najmniejszych, druga runda może okazać się nie do przeskoczenia. Ale to ważne dla tej młodej drużyny, aby mieć szansę zagrać z klasowym rywalem. Takiego spotkania nie zastąpi nawet najlepszy trening i na pewno zaprocentuje to w przyszłości.

Dziś Górnik i jego kibice świętują bardzo dobry sezon, ale z niepokojem i ciekawością spoglądamy na sezon 2018/19. Nie pozostaje nam nic innego niż wierzyć w to, że Górnik znów może być wielki, bo że nasze miejsce jest w czołówce Ekstraklasy, nikt tutaj nie ma wątpliwości.

Dumny ojciec trojaczków - dzielnej Drużyny A, piłkarski kibic, felietonista amator

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Górnik Zabrze