Obserwuj nas

Górnik Zabrze

Górnik z piekła do czyśćca…

PROLOG – EUROPA DA SIĘ LUBIĆ?

67. minuta w Kiszyniowie. Siadam do pisania. Jeszcze wczoraj miałem nadzieję, że tekst ten będzie utrzymany w konwencji nadziei, że nadchodzący sezon nie będzie tak zły, jak wszystko na to wskazuje. Zaczynam mieć jednak obawy, że może być gorszy niż to sobie wyobraziłem.

20.05.2018 – Arena Zabrze. 2:0 z Wisłą Kraków

Ostatni gwizdek i szalona radość ponad 20 tysięcy kibiców, wśród nich również moja. Mimo iż z tyłu głowy siedziało, że to ostatni mecz w barwach Górnika Kądziora, Kurzawy, że jest duże prawdopodobieństwo, że Legia zgłosi się po Wieteskę, a Bochniewicz będzie musiał wrócić do Włoch, to jednak wtedy nie chciałem o tym myśleć. Cieszyłem się, że za dwa miesiące Górnik zagra w eliminacjach do europejskich pucharów, że właśnie zakończył się najlepszy sezon od ponad 20 lat klubu, któremu kibicuję od dziecka. Zderzenie z rzeczywistością okazało się jednak bardziej bolesne niż mogłem to sobie wyobrazić. Z drugiej strony bierna postawa władz klubu przy pozyskiwaniu nowych zawodników, kazała być ostrożnym, wręcz sceptycznym w ocenie tego co czeka nas w nowym sezonie.

Po przegranym z kretesem mundialu przez reprezentację Polski, miałem żal i krytykowałem dziennikarzy, którzy dopiero po fakcie zaczęli pisać, że przecież nie było przesłanek by oczekiwać dobrego wyniku. Nie chcąc być posądzonym o hipokryzję, już dziś postaram się przewidzieć jak będzie wyglądał ten sezon dla Górnika. Jeśli się pomylę – będę w siódmym niebie.

FORTEPIAN

Znane jest chyba wszystkim kibicom porównanie drużyny piłkarskiej do sytuacji „dźwigania fortepianu”. W każdej drużynie muszą być tacy, którzy potrafią na nim grać oraz tacy, którzy będą go nosić. W sezonie 2017/18 proporcje te były u nas bardzo dobrze rozłożone. Oś zespołu Loska-Wieteska-Żurkowski-Kurzawa-Angulo wygrywała piękne melodie, mimo iż fortepian nie należy do tych najdroższych i najlepszych modeli. Swoje solówki w trakcie sezonu zaliczył też Kądzior, Łukasz Wolsztyński, Dani Suarez czy Bochniewicz na wiosnę. Pozostali dzielnie dźwigali instrument. Widownia zachwycona, biła brawo. Górnik wniósł do Ekstraklasy powiew świeżości, Brosz sprawdził się w roli dyrygenta, sezon zakończył się kilkoma indywidualnymi wyróżnieniami. W nowy sezon wchodziliśmy z nadzieją, że nawet jeśli sukcesu nie uda się powtórzyć, to Górnik na dobre zadomowi się w górnych rejonach tabeli. Dziś wszystko wskazuje na to, że czeka nas ciężka walka o utrzymanie, ponieważ grać na fortepianie nie ma już komu, są tylko ludzie, żeby go nosić.

Do wymienionej wcześniej czwórki, która opuściła Roosevelta, trzeba dodać kontuzjowanego Łukasza Wolsztyńskiego. Szymon Żurkowski jest już jedną nogą poza klubem, podobno ma odejść po zakończeniu pucharowej przygody. Kierunek Włochy. W miejsce sprzedanych zawodników, Górnik pozyskał kilku nowych, którzy na dzień dzisiejszy nie są w stanie wypełnić luki powstałej po odejściu liderów poprzedniego sezonu. Jimenez to inny typ zawodnika niż kontuzjowany Łukasz Wolsztyński, Adam Ryczkowski nie odnajduje się jeszcze na skrzydle tak jak Kądzior, Wiśniewski to jeszcze nie ten poziom co Wietes czy Bochniewicz. Nadzieja we wracającym po kontuzji Rafale Wolsztyńskim, Danielu Smudze czy utalentowanym Danielu Liszce. Nie można skreślać Marcina Urynowicza, który pod koniec poprzedniego sezonu strzelił kilka ważnych bramek.

PIERZYNA

Jeżeli można się do czegoś przyczepić, jeśli chodzi o Górnika z sezonu 2017/18, to na pewno była to zbyt wąska kadra. Przez długi czas Marcin Brosz grał żelazną jedenastką, ponieważ zawodnicy na ławce nie gwarantowali tego, że będą prezentować zbliżony poziom do zawodników pierwszego składu. Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej po kontuzji jednego z braci Wolsztyńskich oraz wchodzącego do drużyny młodego Kiklaisza. Dopiero na wiosnę, Brosz zaczął więcej zmieniać, eksperymentować. Myślę, że robił to mając bezpieczną pozycję w lidze oraz z myślą o następnym sezonie, licząc się z utratą kluczowych zawodników. W obecnym sezonie kadra wydaje się szersza, ale na pewno jej jakość jest niższa. Poniżej jedenastka, która zagrała w pierwszym meczu z Zarią Balti, w rewanżu pauzującego za czerwoną kartkę Zupę, zastąpił debiutant Biedrzycki.

Górnik właśnie wyrównał i awansował do drugiej rundy eliminacyjnej, tam prawdopodobnie zagramy z Trencinem. Uff! Szykowała się największa kompromitacja polskiego klubu w pucharach. Nie twierdzę, że jest super, ale przynajmniej człowiek nie będzie się musiał chować po kątach Twittera.

EPILOG – TA  OSTATNIA (PIERWSZA) NIEDZIELA

A już w niedzielę startuje Ekstraklasa. Na początek przyjeżdża do nas Korona Kielce. Szybki rzut okiem na stawki bukmacherów – nadal jesteśmy faworytem. Typy kibiców w internecie? Zdecydowanie przeciwne – więcej widzi zwycięstwo gości. I nie ma się co temu dziwić. Górnik dziś to drużyna co najwyżej przeciętna, z kilkoma zawodnikami, którzy dopiero mają szansę stać się pełnoprawnymi ligowcami, oraz z kilkoma, którzy gdyby nie Górnik, nigdy ekstraklasy by nie zobaczyli. Jest (jeszcze) Żurkowski, jest Angulo, wróci Łukasz Wolsztyński. Środek tabeli dziś brałbym w ciemno. Bawiąc się w wypełnianie wyników tego sezonu, wyszło mi, że zdobędziemy około 40 punków, które powinny wystarczyć do bezpiecznego utrzymania się. Jeżeli w Zabrzu myślą o czymś więcej, to wzmocnienia (szczególnie w obronie i na skrzydłach) są koniecznością.

Z drugiej strony w wielu wywiadach trener Brosz i inne decyzyjne osoby z klubu mówiły, że Górnik wybrał taką drogę budowania zespołu i planuje się jej trzymać. Osobiście nie mam nic przeciwko, jeśli tylko unikniemy blamażu i spadku do pierwszej ligi. Wiem w jakiej sytuacji organizacyjno-finansowej jesteśmy, wynik na boisku przykrył trochę wcześniejszą akcję kibiców z „żółtą kartką” dla władz klubu. Wiem, że wynik z zeszłego sezonu to składowa wielu czynników. Dlatego nam kibicom nie pozostaje nic innego niż wspierać Górnika, krytykę ograniczać do tej merytorycznej, bo hejtu i tak dość sporo zbieramy od kibiców innych klubów.

Do zobaczenia na Roosevelta. JADYMY DURŚ!

Dumny ojciec trojaczków - dzielnej Drużyny A, piłkarski kibic, felietonista amator

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Górnik Zabrze