Obserwuj nas

Lech Poznań

Co to znaczy Lech Poznań?!

Uzależnienie, nałóg, przywiązanie. Co te słowa mają wspólnego z Lechem a bardziej z jego kibicami? Co to znaczy Lech Poznań?

Każdy, kto jest fanatykiem, piknikiem, ultrasem, kibolem jest po prostu uzależniony od Lecha Poznań. Klub traktujemy też jak nasz nałóg, który nam przeszkadza, denerwuje, ale jest też dla nas czymś, dzięki czemu możemy zapomnieć o szarej rzeczywistości w pracy czy w domu. Powoduje, że się smucimy, cieszymy; wywołuje w nas wszelakie emocje. Przywiązani jesteśmy do barw klubowych, śpiewu na stadionie, atmosfery, która panuje wokół każdego meczu.

W obecnej chwili, przed startem nowego sezonu, można porównać nas, kibiców Lecha do narkomana.

Narkoman ma różne stadia bycia w nałogu. Tak samo jest z kibicami. Część z nas nie wyobraża sobie życia bez Klubu, inni natomiast traktują go jako dodatek. Podobnie jest z narkomanami. Jeden potrzebuje dać sobie w żyłę, drugi tylko zapalić skręta.

Kolejorz to nałóg

Każdy z nas traktuje swój nałóg bardzo serio. Spójrzmy na przykład na sprawę z Carlitosem. Wow! Jesteśmy bliscy posiadania w klubie, gwiazdy poprzedniego sezonu! Euforia, szał, jak po zażyciu kokainy czy wzięciu pierwszego „maha jointa”. I nagle budzisz się rano, lądujesz z hukiem na ziemi i masz gigantycznego kaca. Zawodnik ląduje u największego konkurenta, a ty czujesz się jak … no właśnie. Są też takie momenty, że czujesz się wniebowzięty, przypomnijmy sobie Mistrzowską fetę w 2015r. Jeśli chodź raz w życiu przeżyłeś ekstazę to wiesz o czym mowa. I od tamtego momentu chcesz to przeżywać częściej. Podobnie jest z nałogowym narkomanem, który ciągle chce coraz to więcej i częściej czuć się euforycznie.

Niestety, w maju tego roku przelała się czara goryczy i każdy ma już dosyć czekania na ten stan. Mityczna presja jaka ciąży na klubie jeszcze nigdy nie była tak duża jak teraz. Ludzie są na głodzie i potrzebują z klubu dobrych informacji jak tlenu, a one póki co nie nadchodzą. Teraz klub może poprawić atmosferę tylko mocnymi i konkretnymi transferami. Jakakolwiek plotka, która pojawia się w internecie na temat klubu, a jest ona optymistyczna, jest traktowana jak promyk nadziei na kolejny odlot. A w momencie, w którym okazuje się, że to blef lub kolejne nieudolne działanie zarządu powoduje fiasko, wszystko się w nas buzuje. Topór wojennny wcale nie został zakopany tylko dlatego, że zatrudniony został Ivan czy dokonano transferu za rekordowe milion € Portugalczyka Tiby. Teraz jesteśmy na przymusowym odwyku i każda kolejna porażka na jakimkolwiek froncie może spowodować nieodwracalne skutki.

Ivan, póki co, jest naszą jedyną nadzieją, na kolejny euforyczny lot i liczymy, że będzie to lot spowodowany spektakularnym sukcesem, a nie skutek zażycia chemicznego środka. Czy jest dla nas jeszcze nadzieja?

Transfery

Narazie wietrzenie szatni i końca nie widać. Większość kibiców traci nadzieję przez brak konkretnych transferów do klubu. Nie chcę do czego może to doprowadzić. Tiba, Cywka i Amaral to jest za mało. Czas ostro i z ryzykiem ruszyć, bo inaczej nie będzie o co grać…

Sport we krwi

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lech Poznań