Obserwuj nas

Górnik Zabrze

Krok po kroku… | Górnik Zabrze

Rewolucja w Krakowie

No dobrze, pośmialiśmy się wczoraj z Legii, może nawet zapłakaliśmy nad stanem polskiej piłki nożnej. Nie ma co jednak oglądać się na innych, tylko trzeba robić swoje. Już jutro zagramy w drugiej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Rywal – podobnie jak w przypadku mistrza polski przyjedzie zza naszej południowej granicy – AS Trencin.

Górnik znaczy młodzież

Przez ostatnie dni Górnik nie schodził z pierwszych stron gazet oraz ust kibiców w całej Polsce. Najpierw wszyscy zastanawiali się, jak będzie wyglądać kadra i gra 14-krotnego mistrza polski w obecnym sezonie po stracie kilku czołowych zawodników, potem nastąpiło grillowanie po bardzo nerwowym dwumeczu z mołdawską Zarią Balti. Następnie było wielkie zdziwienie tym, jaką jedenastkę desygnował do gry trener Marcin Brosz na otwarcie sezonu Ekstraklasy z Koroną Kielce, a teraz wszyscy zastanawiają się, czy Górnik jest w stanie wyeliminować Słowaków i zagrać dwumecz z Feyenoordem – jednym z najbardziej utytułowanych klubów w Holandii. Moim zdaniem jest.

Dziś Słowacy

Trencin to nie jest drużyna, która co sezon gra w fazie grupowej europejskich pucharów. Od pięciu lat Słowacy kwalifikują się do pucharów i nigdy nie przebrnęli trzeciej rundy eliminacji. W zeszłym odpadli z izraelskim Bene Jehuda, rok wcześniej z warszawską Legią, a jeszcze wcześniej odpowiednio ze Steauą Bukareszt, Hull City i Astrą Giurgiu. Giganci futbolu to raczej nie są.

Trencin w jednym aspekcie bardzo przypomina obecny Górnik Zabrze. W kadrze dwukrotnego mistrza Słowacji aż roi się od młodych zawodników. Najstarsi w kadrze są dwaj bramkarze – 32 letni Libor Hrdlicka oraz 30 latek Igor Semrinec. W polu do trzydziestki dobija obrońca Peter Klescik i to by było na tyle. Ok, wartości piłkarzy umieszczone na transfermarkt nie zawsze oddają stan faktyczny, ale wymowne jest to, że nie ma tam na dziś piłkarza, którego wartość rynkowa przekracza 600 tys. Euro – a wartość całej kadry szacowna jest na niewiele ponad 5 mln Euro (średnia 183tys. Euro).

Dla porównania pięciu piłkarzy z Zabrza jest wycenianych na 500tys. Euro, a nasza gwiazdka – Szymon Żurkowski na 2,5miliona. Łączna wartość drużyny to 8,3mln Euro (średnia 231tys.). Mecz z Koroną pokazał, że młodzi zawodnicy Górnika potrafią poradzić sobie z presją, mając wsparcie starszyzny klubowej powinno być jeszcze lepiej.

Fajnie byłoby zagrać z Feyenoordem

Poniedziałkowe losowanie trzeciej rundy eliminacji LE przydzieliło ewentualnemu zwycięscy naszej pary Feyenoord Rotterdam. I tutaj trzeba powiedzieć sobie szczerze, że przejście triumfatora Pucharu Mistrzów z 1970 roku i 15 krotnego mistrza Holandii byłoby niewyobrażalnym sukcesem i na dziś wydaje się być poza zasięgiem piłkarzy grających na co dzień na Arenie Zabrze.

Feyenoord nie ma dziś w składzie gwiazd światowego formatu, ale jest to marka sama w sobie i taki dwumecz byłby swojego rodzaju nagrodą ale też świetną lekcją dla naszych młodych piłkarzy. Tu jednak warto przywołać słowa trenera Brosza, który w poprzednim sezonie powiedział, że to co jest najlepsze w pracy z młodymi zawodnikami to to, że właściwie nie wiadomo gdzie są granice ich możliwości.

Angulo jest świetnym zawodnikiem, ale nagle nie zacznie grać jeszcze lepiej. Matuszek to najbardziej waleczny z zawodników w defensywie, ale nie stanie się nagle Fellainim. Ale czy dziś można powiedzieć gdzie granice ma Smuga, Wiśniewski, Gryszkiewicz, Liszka czy Żurkowski? Nie można. Oni cały czas się rozwijają i stają się lepsi z dnia na dzień. Kacper Michalski jeszcze w zeszłym sezonie grał w CLJ dla Pogoni Szczecin, a w niedzielę nie pękał przed zawodnikami Korony Kielce.

Można szukać dziury w całym, że obecna sytuacja kadrowa to bardziej przymus niż wybór, ale wolę myśleć, że władze działają w porozumieniu z trenerem Broszem. Prawda jest przecież taka, że ciężko znaleźć w ESA doświadczonych zawodników, którzy z miejsca mogliby się wpasować w styl grania Górnika, który nie kalkuluje i cały czas gra otwarty futbol. Natomiast ceny młodych zawodników z niższych lig poszybowały mocno w górę i Górnik nie jest w stanie (a może nie chce) konkurować z innymi klubami ESA w ich pozyskiwaniu.

Trener Brosz mówi, że proces wejścia nowego młodego zawodnika do pierwszej drużyny to minimum sześć miesięcy. Trzeba więc wierzyć, że za pół roku do pierwszej drużyny dołączą następni utalentowani nastolatkowie.

U nas zawsze jest kultura…

Na koniec kilka zdań o wspaniałej zabrzańskiej publiczności, która jednak w tym sezonie delikatnie niedomaga. Dobrze pamiętam początek poprzedniego sezonu. Bilety trzeba było kupować w pośpiechu bo bardzo szybko znikały. Teraz zapełnianie stadionu idzie bardzo mozolnie. Na dziś Górnik nie przekroczył jeszcze 10000 sprzedanych biletów na mecz z Trencinem, co jest mocno zaskakujące.

Nie mam wystarczających danych, by dobrze zdiagnozować co się takiego stało, że kibice nie odwiedzają Areny Zabrze tak licznie jak w zeszłym sezonie. Czy rzeczywiście jest to swego rodzaju odpowiedź na brak wzmocnień? Czy może decyduje okres wakacyjny? A może dostęp do transmisji meczów w TV? Ciężko zgodzić się z tymi argumentami, ponieważ wszystkie te rzeczy miały miejsce również na starcie poprzedniego sezonu. Jest mi tym bardziej przykro i trudno mi to zrozumieć, kiedy widzę fenomen łódzkiego Widzewa, drugi sezon z rzędu sprzedającego ponad 16 tysięcy karnetów. No cóż. Wypada mieć nadzieję, że jest to chwilowy regres i kolejne mecze znów będziemy oglądać w komplecie. Do zobaczenia jutro na Roosevelta.

Dumny ojciec trojaczków - dzielnej Drużyny A, piłkarski kibic, felietonista amator

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Górnik Zabrze