Connect with us

Rozgrywki

Kurs na uzależnienie

szymon_bartnicki_studio
Fot. Maciej Michałowski - Raj Media

 

Gdy ktoś wspomina o zakładach bukmacherskich, przeważnie na myśl przychodzą nam wspomnienia związane z silnymi emocjami. O niektórych kuponach, które nie miały prawa wejść, a weszły, pamiętamy przez lata. Jednak ten medal ma dwie strony. Grając w grę, która dostarcza rozgrywki, niekiedy można przegrać też życie. M.in. o przeciwdziałaniu uzależnianiu od obstawiania porozmawiałem z Szymonem Bartnickim – byłym dziennikarzem sportowym, a dziś autorem projektu „Postaw na siebie” (http://postawnasiebie.org/) na którym pomaga takim jak on – osobom uzależnionym od obstawiania meczów.

O sposoby przeciwdziała uzależnieniom zapytałem również przedstawicieli zakładów bukmacherskich. Na końcu tekstu znajdują się odpowiedzi przedstawicieli: „STS” i „Totoletek”.

 

„Będąc w jednym klubie, przed rozpoczęciem wykładów rozmawiałem z zawodnikami. Jeden chłopak wypalił, że on już gra, był nawet z tego dumny. Zaintrygowało mnie jak on to robi pomimo systemów weryfikacji itd. Okazało się, że gra na koncie taty. To jest problem.”

 

Patryk Kapa: Zacznijmy od tego: czy da się rozpoznać osobę uzależnioną od obstawiania meczów?

Szymon Bartnicki: Da się to zrobić, choć jest to niezwykle trudne. Osoby, które nadużywają np. alkoholu często można rozpoznać już po wyglądzie. W przypadku ludzi uzależnionych od bukmacherki – na pierwszy rzut oka – nie jest to możliwe. Szczególnie, że są one mistrzami w ukrywaniu zarówno samego uzależnienia jak i jego skali. Osobę uzależnioną od obstawiania meczów można rozpoznać po jej zachowaniu, ale i to bywa kłopotliwe, co nie oznacza, że niemożliwe.

Uzależniony uprawia hazard w sposób patologiczny. Dzieje się tak, gdy przestaje traktować go jako rozrywkę, a zaczyna myśleć o grze w sposób obsesyjny. Objawia się to tym, że traci nad nią kontrolę zarówno pod względem czasu jaki na nią poświęca jak i pieniędzy, które na nią przeznacza. W momencie przegranych pojawia się złość i agresja oraz silne pragnienie odegrania się.  Stawki kuponów idą w górę, a ryzyko towarzyszących temu strat jest znacznie większe. Osoby te najczęściej kłamią na temat stopnia swojego zaangażowania w hazard.

Czy kiedy ryzyko wzrośnie i taka osoba zyskuje świadomość, że coś jest nie tak – wtedy próbuje się leczyć na własną rękę? Mówię tu o sytuacji, kiedy dostrzega swoje uzależnienie, ale jej zdaniem nie jest ono na tyle poważne, by zgłosić się do specjalisty.

Osoba przechodząca poszczególne fazy uzależnienia, niejednokrotnie zauważa fakt, że ta gra przestała być wyłącznie rozrywką, a stała się problematyczna. Chociażby przez to, że straty odniesione w jej wyniku nie dotyczą tylko środków, które były przeznaczone na grę, ale i na inne cele. Często związane z utrzymaniem poziomu życia. Dlatego takich momentów, w których gracz mniej lub bardziej dostrzega problem jest wiele. Kłopot w tym, że uzależnienie od hazardu jest zaburzeniem psychicznym, co sprawia, że ta osoba nie myśli  o nich w sposób racjonalny. Nawet jeśli dostrzega pewne problemy to nie postrzega ich jak osoba zdrowa. Stara się je usprawiedliwiać na rozmaite sposoby, a dany problem umniejszać. Tak działają bowiem mechanizmy tego uzależnienia.

Jeśli chodzi o próby radzenia sobie z nim na własną rękę… Ludzie, którzy zgłaszają się do mnie po pomoc, nierzadko w przeszłości podejmowali jakieś działania służące poradzeniu sobie samemu z tym problemem. Uzyskanie efektywnych wyników bez wsparcia specjalistów jest jednak bardzo trudne, żeby nie powiedzieć – niemożliwe. Uzależnienie od hazardu to choroba. W styczniu 1998 roku Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10 określiła patologiczny hazard jako zaburzenie psychiczne. Mając więc do czynienia z chorobą, tak jak w przypadku każdego innego poważnego schorzenia – wymaga wsparcia specjalisty. W przypadku uzależnienia od hazardu jest to terapeuta bądź psychoterapeuta leczenia uzależnień. Bez jego pomocy trudno wyjść z nałogu. Uzależniony gracz dla swojej gry zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie. Nawet w przypadku gigantycznych wręcz problemów, hazardzista najczęściej uznaje, że jedynym wyjściem jest wielka wygrana, która pozwoli spłacić te wszystkie długi. Stąd próby radzenia sobie samemu są nieskuteczne, bądź przynoszą jedynie krótkotrwały skutek.

Wspomniał Pan o wydawaniu przez gracza pieniędzy, które teoretycznie powinny iść na utrzymanie rodziny. No właśnie, jak reagują najbliżsi osoby uzależnionej na wieść o tym, że jest ona chora?

Gigantycznym przerażeniem, którego rzeczywistą skalę trudno opisać słowami. Ci ludzie najczęściej dowiadują się o problemie, kiedy gracz ma ogromne długi. Co oczywiste, z myślą o jego bezpieczeństwie,  chęć pomocy zazwyczaj opiera się przede wszystkim o wsparcie w spłacie tych długów. Kluczowa jest jego forma. Spłata długów lub ich części za graczy pomaga rozwiązać lub zmniejszyć problem pod względem finansowym, ale nie pod względem samej choroby. Uzależniony, którego wyręczy się w spłacie długów, najprawdopodobniej prędzej czy później wróci do gry. Mówię to na podstawie nie tylko swojego doświadczenia, ale też innych hazardzistów, których poznałem.

W takim razie jak powinni postąpić członkowie rodziny?

Muszę przyznać, że nie potrafię, a wręcz nie mam prawa próbować zabraniać rodzinie spłaty długu syna czy partnera. Rozumiem bowiem powagę sytuacji i obawę o bezpieczeństwo. Dlatego nigdy wprost nie powiem, żeby ktoś tego nie robił. Natomiast wiem, że takie działanie jest niewłaściwe, bo skutkuje powrotem do gry. W miarę możliwości sygnalizuję więc bliskim: „Jeśli chcesz pomóc w spłacie i stać cię na to – zrób to. Tylko niech to będzie pożyczka, a nie prezent”. Tak, aby osoba uzależniona nie była wyręczana w spłacie tego długu i wiedziała, że to zobowiązanie dalej na niej ciąży. Co prawda nie ma już długu wobec banku czy innej organizacji, ale to nie znaczy, że jest z niego zwolniona. Jeśli pomagać hazardziście finansowo to tylko w taki sposób.

A jak powinni postąpić członkowie rodziny chcąc pomóc osobie uzależnionej? Tak jak postąpiliby, gdyby dowiedzieli się o jej chorobie (bo patologiczny hazard jest chorobą), czyli pomogliby w dotarciu do specjalisty. W przypadku uzależnienia od hazardu jest nim terapeuta lub psychoterapeuta leczenia uzależnienia. Ci dostępni są w poradniach i w ośrodkach leczenia uzależnień. Trzeba mieć jednak świadomość, że skuteczność tej pomocy zależy tylko i wyłącznie od osoby, która tej osoby potrzebuje. Od tego, czy jest świadoma problemu i czy chce z tej pomocy skorzystać. Bez chęci tej osoby nie pomoże jej nawet najlepszy terapeuta na świecie.

 

 

Przedstawia tu Pan realne problemy, które są skutkiem obstawiania meczów. Natomiast ja jako osoba, na którą oddziałują reklamy bukmacherów nie postrzegałbym gry jako dużego zagrożenia. Myślę, że w przypadku alkoholu czy papierosów społeczeństwo ma większą świadomość niebezpieczeństw jakie się z tym wiążą. Poza tym działa na wyobraźnie fakt, że w mediach nie można reklamować mocniejszych trunków albo istnieją miejsca, gdzie surowo zabrania się palenia. Za to jeśli chodzi o obstawianie meczów, mam wrażenie, że jest ono traktowane głównie jako rozrywka. Zresztą same reklamy bukmacherów bazują na podkreśleniu wiedzy i przekuciu jej w realny pieniądz, a nie potencjalnej stracie gotówki.

Rzeczywiście, świadomość dotycząca konsekwencji palenia papierosów czy nadmiernego spożywania alkoholu jest w społeczeństwie bardzo duża i istnieje od lat. W efekcie nawet, gdy nieletni próbują czy to papierosów czy alkoholu, mają świadomość, że robią coś złego. I dlatego paląc pierwsze papierosy, ukrywają się. W przypadku alkoholu jest podobnie. Jeśli zaś chodzi o zakłady bukmacherskie świadomość o tym, że jest to rozrywka dozwolona od lat 18 i jest związana z ryzykiem uzależnienia jest dużo, dużo niższa. Nie tylko nieletnich, ale i ich rodziców. Znam wiele przypadków, gdzie młodzi nie tylko grają, ale robią to za przyzwoleniem ojca, a nierzadko wie o tym także matka.

Oczywiście, każdy bukmacher powie, że w momencie rejestracji jest informacja, że zakłady dozwolone są od lat 18 i że jest to weryfikowane przez system. Na stronie każdego bukmachera jest też wzmianka o ryzyku uzależnienia. Wobec formy ich reklam te informacje jednak zwyczajnie „giną”. Człowiek widzący reklamy zakładów bukmacherskich poznaje je jako rozrywkę. Grę, która pozwala podnieść emocje towarzyszące wydarzeniom sportowym, czy też jest sposobem na wykorzystanie swojej wiedzy poprzez  zarobienie na niej. I ja tego nie podważam. Hazard jest formą rozrywki. Ta rozrywka jest jednak dozwolona od lat 18 i związana jest z ryzykiem uzależnienia. Sposób w jaki bukmacherzy o tym informują (zdawkowo, wzmiankami, które giną pod hasłami zachęcającymi do gry) jest według mnie bagatelizowaniem tego problemu i zamiataniem go pod dywan.

Owszem, w reklamach zakładach bukmacherskich pojawiają informacje o zakazie gry dla nieletnich czy ryzyku uzależnienia, ale czy są zauważalne? Czy oglądając reklamę w telewizji człowiek zdoła przeczytać te kilka zdań drobnym druczkiem widocznych zaledwie przez kilka sekund? Czy słysząc w tej reklamie pięknie opakowane slogany dotyczącego tego, dlaczego warto zagrać, się tym zainteresuje? Podobnie ze stronami internetowymi firm bukmacherskich. Ile osób trafi na sam dół strony, by przeczytać owy komunikat? Regulamin? Czy wszyscy czytają regulaminy podczas wszelkich rejestracji, czy jedynie zaznaczają potrzebne zgody?

Po części stanę po stronie tych zakładów bukmacherskich. Oni sprzedają produkt i chcą go w jak najlepszy sposób przedstawić. Myślę, że w lepszym pokazaniu informacji o zagrożeniach, dużą rolę powinno odegrać państwo. To ono – moim zdaniem – powinno przesunąć te granice.

Stosunek haseł zachęcających do gry oraz informacji o tym, że dozwolona jest od lat 18 i związana jest z ryzykiem uzależnienia w reklamach bukmacherów określiłbym 9 do 1. Nie jestem wariatem, nie oczekuję, by go odwracać i robić antyreklamę. W ramach społecznej odpowiedzialności biznesu należałoby jednak ten stosunek zmniejszyć.

Jasne, jeżeli ktoś chce przerzucać odpowiedzialność na państwo… Każda firma oferująca zakłady bukmacherskie w Polsce może powiedzieć, że spełnia wymogi dotyczące odpowiedzialnej gry, które są zawarte w ustawie hazardowej. I będzie miała rację, bo bez spełnienia tych warunków bukmacher nie mógłby legalnie działać na rynku. Jeżeli teraz przyjrzymy się jak te działania wyglądają, mam tu myśli  ich reklamy i stosunek haseł zachęcających do gry oraz informacji o ryzyku z jakim ta gra jest związana, pytanie: czy rzeczywiście są „odpowiedzialnymi bukmacherami”?

Hasła „Graj bez ryzyka!”, czy „Zakład bez ryzyka!” bardzo często padają w ich reklamach. W rzeczywistości oznaczają zwrot stawki wynikający z bonusu, ale czy to jest gra bez ryzyka? Nie, bo na stronach tych samych bukmacherów, na samym dole, drobnym druczkiem, jest przecież napisane, że gra/hazard związane są z ryzkiem uzależnienia. Nie na stronach wszystkich bukmacherów, bo u niektórych jest tylko informacja 18+… Takich dwuznacznych haseł jest więcej. Wiem i rozumiem, że chodzi o to, by pozyskać klientów, ale czy naprawdę trzeba to robić w taki sposób?

 

 

O tym, że się da pokazują producenci alkoholu robiąc akcje informujące o tym, by nie wsiadać za kółko „pod wpływem”. Heineken i mistrz świata Formuły 1, Nico Rosberg. Polski producent piwa i nasz słynny kierowca. Nawet w reklamie z Ronaldinho , nie potrzeba lupy i ukończenia kursu szybkiego czytania, by zobaczyć napis „Alkohol. Tylko dla pełnoletnich”. A bukmacherzy? Brytyjski bukmacher 32Red uruchomił kampanie „Poznaj swoje granice” na temat odpowiedzialnej gry. W ramach niej powstały filmiki, w których Wayne Rooney i kilku innych sportowców zachęca do tego, by grać odpowiedzialnie. Podobne akcje organizują także inne firmy angażując w nie sportowców, dziennikarzy i nawet samych hazardzistów.

***

Żeby była jasność, nie mówię o tym oczekując, by zakłady bukmacherskie zniknęły, czy też nie były reklamowane. Nie. Jestem świadomy roli jaką pełnią. Oczekuję od nich jedynie odpowiedzialności. I nie chodzi tu o zaspokojenie moich oczekiwań, ale o bezpieczeństwo i przyszłość graczy. Już nie moją, ale innych. Tych, którzy już grają i tych, którzy dopiero rozpoczną grę. Wśród nich mogą znaleźć się bliscy każdego z nas. Także pracowników firm bukmacherskich. Jeżeli ich gra pozostanie rozrywką – nie ma problemu. Jeśli jednak utracą nad rozrywką kontrolę – problem, a wręcz ich lawina, pojawi się w błyskawicznym tempie. Stawką są tu nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim życie.

 

 

A jak odnosi się Pan do obecnych zabiegów przeciwdziałających uzależnieniu? Chodzi mi głównie o limity, które są na stronach bukmacherów. Jak Pan ocenia obecność takiego zabiegu? Czy jest to efektywne działanie czy bardziej można określić miałem „sztuka dla sztuki”?

Dobrze, że są. Uważam, że każde działanie podejmowane z większą lub mniejszą troską o gracza jest właściwe i będę je popierał. Problem polega na tym, że bez otoczki o której mówię,  gracz nie zainteresuje się tym limitem zgodnie z jego przeznaczeniem. Gdybym ja dopiero zaczynał grać, nie mając świadomości o ryzyku uzależnienia, raczej bym z nich nie skorzystał. No bo po co? Mogę grać, mogę wygrywać, mogę zarabiać na swojej wiedzy. Po co więc ograniczać się limitami? Oczywiście dziś wiem, że po to, aby nie utracić kontroli nad grą i by hazard nie stał się patologiczny. Jednak osoba, która nie ma świadomości odnośnie tego zagrożenia, nie ma powodów do wprowadzenia limitów.

Podjęliśmy temat bukmacherów, ale są jeszcze inne podmioty, które także powinny przekazywać pewne wartości i które są silnie związane mniej lub bardziej z zakładami bukmacherskimi. Mowa tutaj o klubach piłkarskich. Jak Pan – jako osoba, która prowadzi warsztaty dla klubów – ocenia podejście tych podmiotów do kwestii uzależniania od obstawiania meczów?

Trzeba zacząć od tego, że regulamin dyscyplinarny PZPN surowo zabrania zawodowym piłkarzom gry w zakładach bukmacherskich. Stosowny jego fragment pokazuję zresztą chłopakom na moich wykładach. Niektórzy mają już kontrakty, a w nich są odpowiednie zapisy, które im tej gry zabraniają. Wydaje mi się więc, że nie ma w Polsce klubu, w którym ktoś miałby to w głębokim poważaniu i byłoby na to przyzwolenie. Brak przyzwolenia nie oznacza, że zawodnicy nie grają. Kwestia tego, co dany klub robi, aby temu zjawisku zapobiec i jak reaguje, gdy się o nim dowiaduje.

 

 

Lech Poznań, Jagiellonia Białystok, Wisła Puławy, Pogoń Szczecin, Sandecja Nowy Sącz, KS SEMP Warszawa, Escola Varsovia, KS Ursus Warszawa, MKS Polonia Warszawa i GKS Tychy to kluby, dla których poprowadziłem wykłady profilaktyczne dot. uzależnienia od hazardu. Są kluby, które zgłaszają się do mnie same, mówiąc wprost: „Podejrzewamy, że w naszej akademii chłopcy grają i mogą mieć z tym problem, dlatego chcielibyśmy zaprosić pana na wykład”. Często sam też pukam do nich. Niestety, zdarza się też tak, że rozmawiając z trenerami albo włodarzami akademii słyszę: „Dziękuję bardzo. U nas nie ma problemu.” I to jest dla mnie martwiące. Nie dlatego, że do nich nie pojadę i nie zrobię wykładów. Chodzi o brak świadomości tych ludzi i przyszłość ich podopiecznych.

Nie mówię o tym, że ten problem musi być w każdym klubie i w każdej akademii. Ale gdybym wciąż grał, obstawiałbym duże pieniądze na to, że jednak w każdej tego typu placówce jest kilku zawodników, którzy próbują swoich sił w zakładach bukmacherskich. Mało tego, robią to za przyzwoleniem rodziców. Będąc w jednym klubie, przed rozpoczęciem wykładów rozmawiałem z zawodnikami. Jeden chłopak wypalił, że on już gra, był nawet z tego dumny. Zaintrygowało mnie jak on to robi pomimo systemów weryfikacji itd. Okazało się, że gra na koncie ojca. To jest problem.

***

Na koniec chciałbym stricte Panu poświęcić chwilkę. Wielu fanów piłki wie, że w przeszłości zajmował Pan się dziennikarstwem sportowym. Czy nadal ma Pan pasję do sportu czy jednak nałóg sprawił, że już Pan nie interesuje się futbolem jak kiedyś?

Po wyjściu z ośrodka, w styczniu 2017 r., bardzo chciałem wrócić do pracy przy piłce. Mimo tego, że terapeuci mi to odradzali. Jednak ja wprost powiedziałem, że w tamtym momencie nie widziałem innego sposobu na życie niż piłka i chciałem to ryzyko podjąć. Niestety, kilka miesięcy prób powrotu, można było porównać do transferu Ronaldo do dowolnego polskiego klubu. Klub bardzo by chciał, tak jak ja chciałem wrócić, ale druga strona nie była tym zainteresowana.

Początkowo było to dla bardzo bolesne. Zwłaszcza, gdy przychodziły weekendy, które zwykle spędzałem na meczach lub na oglądaniu ich przed telewizorem. Brakowało mi tego. Natomiast z czasem zacząłem dostrzegać pozytywy. Dziś to ja decyduje o tym, kiedy oglądam mecz, a nie wymusza to na mnie praca. I co najważniejsze, mam więcej czasu dla mojej partnerki.

Później zauważyłem, że pasja do piłki to już nie jest to, co kiedyś. Mam wiele wspaniałych wspomnień związanych z nią, ale uzależnienie od hazardu i przykre doświadczenia, które mu towarzyszyły sprawiły, że ten ogień wygasł.

W takim razie czy istnieje choćby procent szans na to, żeby Pan wrócił do zawodu dziennikarza sportowego?

W moich pierwszych wywiadach stanowczo mówiłem, że jest to rozdział zamknięty. Dziś patrzę na  to w nieco inny sposób. Na pewno nie wyobrażam sobie abym miał ścigać się po piłkarskie newsy, ale gdyby jakaś redakcja była zainteresowana podjęciem tematu uzależnienia od hazardu w sporcie… Jestem!

 

Poniżej załączam odpowiedzi, jakie otrzymałem od przedstawicieli największych polskich bukmacherów na temat ich działalności w przeciwdziałaniu uzależnieniom od hazardu:

STS

TOTOLOTEK

Katarzyna G. (Totolotek S.A.)

Witam

Sugeruję zapoznanie się z Odpowiedzialną Grą, którą wspieramy w trosce o bezpieczeństwo naszych Klientów. https://www.totolotek.pl/pl/page/odpowiedzialna_gra

W ramach promowania zasad odpowiedzialnego podejścia do gry, oferujemy kilka mechanizmów wsparcia kontroli nad grą. Mechanizmy kontroli obejmują: limity stawek i wygranych, zegar wskazujący czas spędzony na stronie, zawieszenie oraz zamknięcie konta.

Ważne jest dla nas uświadamianie naszych klientów co do konsekwencji społecznych przekroczenia granicy gry jako rozrywki. Dopóki bowiem kontrolujemy swoje wydatki na zakłady i traktujemy je jako rozrywkę i sprawdzian naszej wiedzy a nie potencjalne źródło zarobków, nie występują negatywne skutki, oddziaływające nie tylko na uczestnika zakładów ale również na jego otoczenie.

Informujemy także, że profesjonalną pomoc dotyczącą problemów z uzależnieniem można uzyskać pod numerem telefonu 801 889 880 (Telefon zaufania świadczący pomoc m.in. w zakresie uzależnienia od gier hazardowych współfinansowany jest ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych.) czynny codziennie w godz. 17:00-22:00.

Adresy placówek świadczących pomoc:
http://help.totolotek.pl/pomoc/public/Poradnik_Fundacja_Inspiratornia_2.pdf

Wspólnota Anonimowi Hazardziści:
Numer telefonu Wspólnoty Anonimowi Hazardziści www.anonimowihazardzisci.org/ : 881 488 990

Pozdrawiam,
Dział Obsługi Klienta

 

Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Wywiad dla watch-esa.pl - POSTAW NA SIEBIE!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki