Obserwuj nas

Rozgrywki

Gdzie moralność karzącego? Kara Sebastiana Dudka to tylko kropla… Centrostrzał #6

Sebastian Dudek polsat sport

Ubiegłe tygodnie na Twitterze to bez wątpienia dwa wydarzenia – Mercedes pewnego redaktora oraz wyrzucenie z kursu UEFA A Sebastiana Dudka. O ile pierwsza sprawa jest mi równie obojętna, co prognoza pogody dla Burkina Faso na nadchodzące dni, to druga wywołuje u mnie dość duża dawkę wkurwienia. Sebastian Dudek przewinił, ale czy kara jest współmierna do czynu?

Nie znającym prologu zarysuję pokrótce wydarzenia, jakie doprowadziły do tej sytuacji. Otóż po jednym z meczów Zagłębia Sosnowiec pomocnik tegoż Sebastian Dudek przed kamerami stacji telewizyjnej wyjawił, że zespół i trener w skrócie chadzają własnymi drogami i szczerze się nie znoszą. W szatni miał wypalić w kierunku trenera Mandrysza, że „ręki frajerom nie podaje”. Nad sprawą pochylił się pracodawca obu panów, a więc zarząd Zagłębia i ukarał obu wedle swojego uznania. Piłkarz Dudek ma zapłacić pokaźną karę finansową, a trener Mandrysz ma się do szatni nie zbliżać, gdyż oto stał się w niej osobą postronną.

W cywilizowanym kraju decyzja pracodawcy zakończyłaby spór między panami i świat zapomniałby znowu kim jest Sebastian Dudek oraz na jakiś czas, kim jest Piotr Mandrysz. Dzieci znowu poszłyby w poniedziałek do szkoły, wiosną rozkwitły jabłonie – świat wróciłby do naturalnego porządku.

Tak się jednak nie stało, gdyż do działania ruszył strażnik moralności – PZPN. Biedny piłkarz Dudek został pozbawiony możliwości zarobkowania w przyszłości jako trener, gdyż został usunięty z kursu na licencję UEFA A. Tyle faktów.

Nie ulega wątpliwości, że Sebastian Dudek popełnił czyn naganny, to co dzieje się w szatni powinno w niej pozostać. Rozwłóczenie spraw przed kamerami jest złe i kropka. Tak też to ocenił zarząd klubu i powinno to zakończyć sprawę. Wszystko co wydarzyło się dalej wygląda na prymitywny rewanżyzm, nie mający nic wspólnego ze sprawiedliwością.

Dlaczego było to niesprawiedliwe?

Choćby dlatego, że cała sprawa dotyczy relacji pracodawca – pracownicy i tam powinna się rozstrzygać. Po wtóre sama kara ma się nijak do przewiny. Każdy student wydziału prawa na przedmiocie prawo karne poznaje doktryny dotyczące kary, jej charakteru i celów. Nawet średnio pojętny żak zapamięta, że aby kara była sprawiedliwa powinna być wymierzona szybko, powinna być nieuchronna, ale też współmierna. Słowem – nie powinna być zbyt łagodna, ani zbyt surowa, a jej wymiar powinien uwzględniać wszystkie okoliczności.

Czy tak było w tym wypadku? Śmiem wątpić, gdyż kara ma się nijak do czynu zawodnika, choćby dlatego, że nie spotkała do dziś żadna krzywda takich sportowych zbrodniarzy jak trenerzy kupczący meczami. Nikogo nie razi w oczy, że ekstraklasowe zespoły prowadzone są kolejno przez faceta, którego telefon zanotował ponad siedemset połączeń z guru piłkarskiej mafii – niejakim Fryzjerem. Nikogo nie razi, że pewien trener nadal pracuje, choć klub z którym wykonał historyczny awans został za niego ukarany degradacją o dwie ligi, jako że awans ten zdaniem prokuratorów był kupiony. Nikogo nie razi wreszcie, że trener unurzany w korupcyjnym szambie z niczym niezmąconym spokojem wrócił po trzech czy czterech latach. Jak widać wrzeszczenie na wykładowcę „szkoły trenerów” jest czynem o większym ciężarze gatunkowym niż zabicie ducha sportu i rywalizacji.

Dziwne, że nikogo nie rusza, iż kwalifikacje moralne ferującego wyroki są nie najwyższych lotów. Jak widać w młodości można szczekać na dziennikarzy na lotnisku, a potem bez cienia żenady przybrać szaty wybawiciela. Można również na potrzeby sytuacji mieszkać w dwóch miejscach jednocześnie. Kiedy reklamuje się nielegalnego w świetle polskiego prawa bukmachera można być obywatelem włoskim, a precyzując mieszkańcem Rzymu, a kiedy ubiega się o urząd nagle przeistoczyć się w szarego mieszkańca Bydgoszczy. Zadziwiający dualizm…

Wracając do bohaterów afery nie sposób nie wspomnieć, że Piotr Mandrysz został pogoniony z kolejnego klubu z łatką faceta nie umiejącego się dogadać z podwładnymi. Okazuje się, że oprócz do przymiotników „niedogadujący się” i „konfliktowy” należy dopisać kolejny – „ mściwy”.

Epilog tej historii napisze życie…

Kibic Legii Warszawa oraz Realu Madryt. Przeciwnik wszelkich ekstremistów, wróg agresji w życiu publicznym. Prywatnie ojciec dzieciom i mąż żonie. Wielbiciel gitarowej muzyki i kolei.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki